Gdy na tablicy wyników odmierzały się ostatnie dwie minuty regulaminowego czasu gry, wszystko wskazywało na bolesną klęskę Amerykanek. Faworytkę turnieju dzieliła od utraty złota krótka chwila. Wtedy na lód wjechała heroina – Hilary Knight dosłownie w ostatniej sekundzie uratowała swój zespół, a następnie jej koleżanki w dogrywce odebrały Kanadzie marzenia o szóstym złocie olimpijskim. To był mecz pełen napięcia, w którym trzykrotnie broniące tytułu Kanadyjki postawiły murowany faworytek turnieju pod ścianą.
Przez niemal dwa tygodnie reprezentacja Stanów Zjednoczonych prezentowała hokej idealny. Amerykanki rozjeżdżały kolejne rywalki, zdobywając 31 bramek przy jednej straconej – i to szczęśliwej, po wyjściu z kary Czech Barbory Jurickovej. Przez szesnaście kolejnych okresów ich bramka pozostawała niepokonana. Nawet w fazie grupowej Kanadyjki zostały skarcone 5:0 w historycznej kompromitacji.
Lecz finał olimpijski to nie była już ta sama Kanada. Zabrakło w tamtym spotkaniu kontuzjowanej gwiazdy Marie-Philip Poulin – kapitanki, która w trzech poprzednich finałach olimpijskich zdobywała decydujące gole. Gdy na lód w czwartkowy wieczór w mediolańskiej hali Santagiulia wróciła ich liderka, Kanadyjki pokazały zęby.

Pierwszy okres finału zdmuchnął z amerykańskich oczu zadowolenie. To nie były te same Kanadyjki, które kilka dni wcześniej były bezsilne. Bardziej agresywne, głodne zwycięstwa, wypuszczały więcej strzałów (8:6) i nie dawały faworytkę odetchnąć.
Prawdziwy cios przyszedł 53 sekundy po rozpoczęciu drugiej tercji. Renata Fast próbowała wyrzucić krążek przy bandzie, ale piłka odbiła się od plexi w nietypowy sposób, trafiając prosto do Laury Stacey. Błyskawiczna kontra dwa na jeden – Stacey podała idealnie do Kristin O'Neill, która w pięknym stylu pokonała amerykańską bramkarkę. Kanada prowadziła 1:0, a co ciekawsze – gola strzeliła w osłabieniu.
Mijały minuty trzeciej tercji, a na twarzy amerykańskiego trenera malowała się coraz większa desperacja. Na dwie minuty przed końcem podjął ryzykowną decyzję – zdjął bramkarkę, stawiając wszystko na jedną kartę.
I wtedy stało się coś magicznego. Laila Edwards wystrzeliła z niebieskiej linii rakietę, a weteranką 36-letnia Hilary Knight – najstarsza zawodniczka zespołu – zmieniła lot krążka, który wylądował w siatce. Arena eksplodowała amerykańskimi barwami. Knight wyrównała nie tylko stan meczu, ale i pobiła rekord wszech czasów – 15 goli olimpijskich to teraz wyłącznie jej własność.
Dogrywka trwała zaledwie cztery minuty. Megan Keller, ta sama obrończyni, która w drugiej tercji została pokonana przy kanadyjskim golu, tym razem sama została bohaterką. Jej strzał dał Stanom Zjednoczonym zwycięstwo 2:1 i piąte złoto olimpijskie w historii.

Dla 36-letniej Hilary Knight był to najprawdopodobniej ostatni mecz olimpijski w karierze. Jeśli tak – zakończyła ją w wielkim stylu. A Amerykanki udowodniły, że są nie tylko obecnym numerem jeden w światowym hokeju kobiet, ale być może najlepszą reprezentacją, jaką USA kiedykolwiek wystawiło w tej dyscyplinie.
Dla Kanady to czwarta porażka w olimpijskim finale. Boli tym bardziej, że tym razem miały wszystko – Poulin wróciła, zagrały świetnie, prowadziły. Ale zabrakło im szczęścia w końcówce, a Amerykankom nie zabrakło hart ducha.

Źródło: Informacja własna.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu sportsinwinter.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz