To nie był dzień wielkiego wyniku. To był dzień wielkiego człowieka. Kamil Stoch zakończył karierę tam, gdzie sport miesza się z legendą, a cisza po lądowaniu bywa głośniejsza niż najpotężniejszy aplauz. W Planicy oddał ostatni oficjalny skok, a potem usłyszał od kibiców i ludzi skoków coś, na co pracuje się nie medalami, ale całym życiem: dziękujemy. Finałowy weekend sezonu od początku był zapowiadany jako symboliczne zamknięcie jednej z najpiękniejszych kart w historii polskiego sportu, a do Słowenii przyjechały tłumy biało-czerwonych fanów, by pożegnać mistrza.