Są kariery, które potrzebują lat cierpliwości. Są sezony, które zamieniają się w baśń. Włoszka Laura Pirovano z Trydentu przeżyła w ciągu ostatnich dwóch tygodni coś, o czym większość narciarek alpejskich może tylko śnić. Jeszcze na początku marca 2026 roku nie miała na koncie ani jednego podium Pucharu Świata. W sobotnie południe w norweskim Kvitfjell zgarniała trofeum za triumf w klasyfikacji zjazdu całego sezonu – małą kryształową kulę. I to po wygranej w ostatnim wyścigu kampanii 2025/2026.
Ostatni zjazd sezonu na legendarnym torze Olympiabakken w Kvitfjell, nieopodal Lillehammer, to nie tylko zakończenie rywalizacji w tej konkurencji. To też scena, na której historia narciarstwa alpejskiego lubi pisać swoje najpiękniejsze rozdziały. W sobotę napisała go pod dyktando Pirovano.