We wtorek w hali EXPO w Mediolanie, gdzie podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2026 rozgrywane są zawody panczenistów, rywalizowały męskie i żeńskie zespoły. To konkurencja, w której polscy łyżwiarze i łyżwiarki odnosili spore sukcesy olimpijskie, w tym roku zabrakło ich jednak na starcie. Pod nieobecność Biało-Czerwonych tytuły wywalczyli gospodarze (Włosi) oraz Kanadyjki. Pewnego rodzaju niespodzianką jest brak złotego medalu jakiejkolwiek drużyny holenderskiej.
Złoty medal padł łupem gospodarzy - Włochów. Doświadczony Davide Ghiotto w towarzystwie Andrei Giovanniniego i Michele Malfattiego pewnie pokonał w biegu finałowym Amerykanów. Co prawda zawodnicy z Ameryki (Cepuran, Lehman, Dawson) zanotowali lepszy początek, jednak tempo, jakie narzucili Włosi na ostatnim kilometrze, było dla nich zabójcze. Już na dwa okrążenia przed końcem niektórzy z włoskich kibiców rozpoczęli świętowanie. Ostateczna przewaga Azzurich wyniosła 4 sekundy i 51 setnych. Co ciekawe, to drugi tytuł olimpijski Włochów w historii, a poprzedni wywalczyli również na swojej ziemi - 20 lat temu w Turynie.
Brązowe krążki zdobyli niespodziewanie Chińczycy, którzy nie byli stawiani w gronie medalistów. Ich sukces brzmi jeszcze bardziej dobitnie, kiedy zwrócimy uwagę, że w walce o brąz pokonali ekipę Holandii. Pomimo natarcia Pomarańczowych na dwóch ostatnich kółkach, reprezentantom Chin udało się utrzymać 8 setnych sekundy przewagi. To już drugie Igrzyska z rzędu bez drużynowego medalu Holendrów, co, patrząc na renomę tamtejszego łyżwiarstwa, brzmi sensacyjnie.
Różnicą w biegu drużynowym kobiet i mężczyzn jest dystans pokonywany przez panczenistów - panie pokonują 6 okrążeń, czyli 2400 metrów, panowie o dwa kółka więcej (3200 metrów). Kompletnie różne były też drużyny, które stanęły na podium...
Finał kobiet zakończył się obroną tytułu mistrzyń olimpijskich przez Kanadyjki. Triumfatorki z Pekinu zameldowały się w finale w niezmienionym składzie - Ivanie Blondin, Valerie Maltais i Isabelle Weidemann okazały się w nim lepsze od Holenderek. Dla Holandii był to mimo wszystko udany dzień. Joy Beune, Marijke Groenewoud i Antoinette Ripma-De Jong awansowały do biegu o złoto po thrillerze, wyprzedzając Japonki o milimetry. Finał również nie był wyłącznie popisem Kanadyjek - Holenderki zaczęły bardzo agresywnie, jednak równa forma Kanadyjek zadecydowała o mistrzostwie.
Swój dziesiąty medal olimpijski, a trzeci na tegorocznych Igrzyskach wywalczyła Miho Takagi. Team Japonki pod dowództwem doświadczonej sprinterki, której towarzyszyły Hana Noake i Ayano Sato, pokonał Amerykanki w Finale B, który decydował o brązowym medalu.
Holandia kończy więc dzień w mediolańskiej hali z jednym srebrnym medalem. Ani panczenistki, ani panczeniści z kraju polderów nie zwyciężyli wyścigu drużynowego na Igrzyskach od 2014 roku, czyli od 12 lat!
źródło: informacja własna
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu sportsinwinter.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz