Była pandemia, zamknięte sklepy i spółdzielnia, która musiała jakoś przeżyć. Nikt wtedy nie myślał, że uszyta z polaru, wypchana puchem poduszka w kształcie uśmiechniętego pieroga trafi kiedyś w ręce Snoop Dogga na zimowych igrzyskach olimpijskich. A jednak.
Pieroguszka to dzieło katowickiej Spółdzielni Socjalnej Honolulu – miejsca, które od 2014 roku aktywizuje zawodowo osoby z niepełnosprawnościami. Gdy przez pandemię musieli zamknąć swój lokal gastronomiczny, spółdzielnia przestawiła się na rękodzieło. Tak narodziły się Pieroguszka, Gniewuszka, Ufoluszka i inne pluszowe cuda.
Każda poduszka szyta jest ręcznie – od krojenia, przez szycie, po mozolne wypychanie puchem, które podobno najtrudniej opanować. Zajmuje to od 15 do 60 minut. Pięć osób, agrafki, igły i kawałek polaru. Żadnej fabrycznej linii produkcyjnej.
Łyżwiarka figurowa Julia Szczetinina kupiła Pieroguszkę prywatnie – po prostu jej się spodobała. Wzięła ją na IO Mediolan-Cortina 2026 jako talizman. To, co wydarzyło się potem, przerosło wszelkie oczekiwania.
6 lutego, podczas rywalizacji drużynowej w łyżwiarstwie figurowym, zdjęcia polskiej ekipy z puszystym pierożkiem w boksie obiegły media społecznościowe. Jekatierina Kurakowa, Julia Szczetinina, Michał Woźniak – wszyscy z dumnie eksponowaną poduszką. Widok był na tyle absurdalny i uroczy, że natychmiast stał się viralem.
Do 10 lutego artykuły o Pieroguszce pisały już NBC New York i New York Post. Komentarze pod zdjęciami pełne były pytań: "Wysyłacie do USA?", "Gdzie kupić?", "Chcę taką samą!". Spółdzielnia Honolulu? Wyprzedana do zera.
Największy rozdział tej historii napisał się 18 lutego. Snoop Dogg – gość specjalny i komentator NBC na tych igrzyskach – zaczął publicznie interesować się maskotką. Polacy nie czekali długo.
Delegacja z prezesem PZŁF Magdaleną Tascher i prezesem PKOl Radosławem Piesiewiczem, wraz z łyżwiarzami figurowymi Michałem Woźniakiem i Władimirem Samojłowem, weszła do wieży transmisyjnej NBC na placu Duomo w Mediolanie. To, co tam zastali, zaskoczyło wszystkich.
Snoop Dogg był zachwycony. Rozmawiał, robił selfie, żartował o używaniu jego muzyki w programach łyżwiarskich i – jak relacjonują uczestnicy – nie chciał ich wypuścić. Dostał swoją Pieroguszkę. Oryginalna, ta ze śladami szminki od kibiców, została w polskiej ekipie jako relikwia.
Tu relacja ze spotkania Snoop Dogga z naszą delegacją:
Forbes napisał wprost: Pieroguszka to "prawdziwy symbol polskiego marketingu narodowego" – i trudno się nie zgodzić, choć cały fenomen był przypadkowy. Żadnej kampanii, żadnego budżetu, żadnego briefu kreatywnego. Tylko pierożek, kilka zdjęć i łyżwiarze z sercem na dłoni.
Historia spółdzielni Honolulu też przemówiła do wyobraźni świata – ręczna praca osób z niepełnosprawnościami, lokalna katowicka produkcja, coś autentycznego w świecie pełnym syntetycznych maskotek tworzonych przez agencje.
Kolejne partie Pieroguszek pojechały do Mediolanu. Telefony w Katowicach się urywają. A gdzieś w willi Snoop Dogga leży sobie biały, uśmiechnięty pieróg z polskiego polaru – i pewnie nie ma pojęcia, ile zamieszania narobił.
Źródła:
niepełnosprawni.pl
weszlo.com
polsatsport.pl
forbes.pl
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu sportsinwinter.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz