Winkelmann przerywa milczenie. “Chciałem pomóc, ale PZN wybrał inną drogę”

fot. M. Rudzińska

Danny Winkelmann przez dwa lata był trenerem reprezentacji Polski w kombinacji norweskiej. Niemiec przed rokiem został jednak zwolniony z funkcji, a zastąpił go Tomasz Pochwała. Teraz, kiedy kombinacja w naszym kraju przeżywa trudny okres, Winkelmann przerwał milczenie. – To tragiczne, ale nie jestem zaskoczony – odniósł się do sytuacji w rozmowie ze Sportsinwinter.pl. 

 

Kamil Karczmarek: Czym się pan teraz zajmuje?

Danny Winkelmann: Jestem w komfortowej sytuacji ze względu na moje wykształcenie. Dlatego nie muszę pracować jako trener. Obecnie zajmuję się sprzedażą samochodów w Mercedes-Benz i dobrze się z tym czuję. Trenowaniem zajmuję się wyłącznie wolontariacko i traktuję to jako hobby.

Był pan trenerem reprezentacji Polski w kombinacji norweskiej. Jakie są pańskie wspomnienia z tej pracy?

Dobre. Po pierwsze praca w Polsce była dla mnie zaszczytem. Praca z zespołem była wspaniałą przygodą. Jestem wdzięczny za wsparcie, które otrzymaliśmy od kadry skoków narciarskich. Spotkałem ludzi oddanych kombinacji. Jestem także pod wrażeniem gościnności, która mnie spotkała.

Jakie były powody przerwania tej współpracy?

Musi pan zapytać o to w Polskim Związku Narciarskim. Zaplanowałem przygotowania do nowego sezonu i kilka dni przed rozpoczęciem pierwszego zgrupowania dostałem informację, że nie jestem już trenerem.

Jak duży był postęp reprezentantów Polski w trakcie tego, kiedy był pan trenerem?

Jako trener jesteś oceniany na podstawie wyników. Możemy dużo rozmawiać o zmianach, postępie, strukturach, co jest oczywiście ważne, ale to już przeszłość. To w niczym nie pomoże.

Śledził pan ostatni sezon w kombinacji norweskiej? Co myśli pan dominacji Jarla Magnusa Riibera?

Przede wszystkim zaprezentował się znakomicie w obydwu dyscyplinach. Oczywiście pomógł także w rozwoju norweskiemu zespołowi. Jeśli Norwegowie nie popełnią błędów, to pokonanie Riibera i całego zespołu w przyszłości będzie dużym wyzwaniem. Obecnie nie widzę zbyt wielu zawodników, którzy mogą być na tym poziomie, co Jarl Magnus Riiber. Generalnie to nie jest dobre dla tego sportu, bo staje się nudny, ale nie znamy przyszłości i zobaczymy, co się wydarzy.

W minionym sezonie z polskiej kadry startował głównie Szczepan Kupczak. Co sądzi pan o jego karierze?

Współpracowaliśmy przez prawie 2 lata i dobrze było obserwować, jak rozwija się jako osoba i sportowiec. Przez ten czas stawał się coraz bardziej oddanym sportowcem i życzę mu wszystkiego najlepszego na przyszłość.

Media w Polsce piszą o kryzysie w kombinacji norweskiej. Paweł Twardosz zakończył karierę, a inni zawodnicy też chcą podjąć taką decyzję. Jak pan myśli, jaki jest tego powód? Czy jest pan tym zaskoczony?

To tragiczne, ale nie jestem zaskoczony. Jestem daleko od zespołu, więc nie będę tego oceniać. Moim zdaniem dyskusje na temat przyczyn nie pomogą w rozwiązaniu problemów. Lepszą drogą będzie zaakceptowanie przyczyn i wyciągnięcie wniosków z błędów.

Prawdopodobnie w przyszłym sezonie tylko Szczepan Kupczak będzie nas reprezentować na arenie międzynarodowej. Znasz nasze możliwości. Czy może to oznaczać kryzys, z którego będzie nam trudno wyjść?

Myślę, że kryzys zawsze jest też szansą. Dużym wyzwaniem jest dać Szczepanowi Kupczakowi szansę, na jaką zasłużył i równocześnie odbudowywać kombinację norweską jako całość. W przyszłym roku u was, w Zakopanem będą Mistrzostwa Świata Juniorów. Może to będzie inspiracją dla młodzieży, ich trenerów i Polskiego Związku Narciarskiego do stworzenia długotrwałego planu dojścia na szczyt. Wiem, że macie wiele dobrych miejsc do treningów, jak w Chochołowie. Jestem pewien, że wszyscy w świecie kombinacji norweskiej życzą wam wszystkiego dobrego.

Jaki w twojej opinii jest największy problem kombinacji norweskiej w Polsce?

Moim zdaniem to normalne, że każdy chce znaleźć jak najprostsze odpowiedzi. Ale czy to takie proste? Jeśli chcemy o tym dyskutować, to musimy to podzielić na poszczególne tematy: związek, system treningowy, struktura zespołu itd. Następnie można zapytać, jakie są największe problemy? Następnie można skupić się na jednym czy dwóch celach z każdego tematu i zacząć je realizować. W życiu nie ma skrótów, ale może nie jestem na to wystarczająco mądry.

W Polsce mówiło się o tym, że chciałeś zreformować system treningowy, ale to nie wyszło. Potwierdzisz to i wyjaśnisz powody tego niepowodzenia? Czy Polski Związek Narciarski był przeszkodą?

Oczywiście chciałem pomóc Polskiemu Związkowi Narciarskiemu w rozwoju systemu szkolenia młodzieży i pomóc jej w dojściu do startów na międzynarodowym szczeblu. Nie miałem planu, aby być w Polsce tylko rok albo dwa lata i skupiać się wyłącznie na kadrze narodowej. To jest jak dobra wytwórnia wina – potrzebuje czasu, rozpoznania, ciężkiej pracy, konsekwencji, uczenia się na błędach i dużej świadomości jakości, zanim młoda latorośl stanie się dobrym winem. Ostatecznie PZN postawił na inną drogą, więc nie mnie to oceniać.

 

Przygotowali: Kamil Karczmarek i Mateusz Król

%d bloggers like this: