W Pekinie polały się łzy. Niesamowita akcja wparcia Natalii Maliszewskiej

Screen - Eurosport

Kolejny pozytywny test Natalii Maliszewskiej odbił się na całej kadrze panczenistek. – Ciężko coś powiedzieć, przeżywamy to razem z nią – mówiła po swoim starcie Kamila Stormowska, która jako rezerwowa zastąpiła zakażoną zawodniczkę. Podczas wywiadów Polki miały na sobie maseczki z napisanym imieniem Maliszewskiej.

Screen – Eurosport

Wsparcie na maseczkach

Mimo początkowego optymizmu w sprawie Natalii Maliszewskiej tuż przed startem kwalifikacji w swojej koronnej konkurencji Polka otrzymała pozytywny wynik testu na COVID-19, co definitywnie wykluczyło ją z rywalizacji.

By okazać wsparcie koleżance z drużyny, podczas wywiadów po swoich startach inne reprezentantki Polski miały na maskach napisane „Nat”, a obok narysowane serce. Inicjatorką akcji była starsza siostra Natalii, Patrycja. – W tej chwili to przede wszystkim moja siostra. Jako ta starsza chcę ją chronić, choć… trochę czuję, że nie do końca wiem, jak to zrobić. Ale ona wie, że jestem obok i teraz już jej nigdzie nie puszczę. Zrobię wszystko, żeby wytrzymała tę sytuację – komentowała po swoim starcie panczenistka.

Maliszewska podkreśliła, że wszystkie wydarzenia ostatnich dni w pełnym wymiarze dotrą do zawodniczek za kilka dni. Ostatni czas niepewności był dla całej drużyny emocjonalnym rollercoasterem. – To, że w ogóle wyszłam na ten start, że potrafiłam się ogarnąć – już za to klepię się po ramieniu – mówiła w emocjach.

„Przeżywamy to razem z nią”

Kamila Stormowska była w polskiej drużynie rezerwową na start na 500 metrów. Po pozytywnym teście Maliszewskiej i wykluczeniu jej z rywalizacji to ona dostała szansę wzięcia udziału w zawodach. Sama do końca liczyła, że jednak to starsza koleżanka powalczy na torze. – Ciągle było niepewne, czy Natalka wystartuje. Miałam nadzieję, że ona tu będzie i to ona będzie walczyć o medal. Ciężko coś powiedzieć, przeżywamy to razem z nią – mówiła ze łzami w oczach po zakończonym biegu.

Stormowska opisała także, kiedy i w jaki sposób reszta drużyny dowiedziała się o finalnej decyzji w sprawie startu Maliszewskiej. – Przyjechałyśmy po niej. Gdy nas zobaczyła, to się rozpłakała. Już wiedziałyśmy, o co chodzi. Ona była w szatni, miała u nas rzeczy. Powiedziała nam. Cały team widział, jak odchodzi rozpłakana – wspominała. – To są zawody, na które pracujemy nie tylko cztery lata, ale całe swoje życie. Nie my czy ona sama odbieramy sobie tę szansę. To nie powinno się wydarzyć, my nie mamy na to wpływu i to jest chyba najgorsze – mówiła poruszona panczenistka.

Czas na frustrację

Przez pozytywny wynik testu Natalia Maliszewska straciła swoją największą medalową szansę na tych igrzyskach. Patrycja Maliszewska podkreśla, że frustracja i zrozumienie u panczenistki są teraz w pełni zrozumiałe. – Nie oczekuję, że wrócę do wioski i ona powie: „jest spoko, dam radę. Wiem, że musi z siebie wyrzucić to, co w niej siedzi. I lepiej, żeby nastąpiło to teraz niż żeby wyleciało w nieodpowiednim momencie. Tak, to ten moment na wypłakanie, wykrzyczenie, rozwalenie czegokolwiek – mówiła starsza z sióstr.

Źródło: Eurosport/TVP Sport