Macierzyństwo to niezwykle trudna sprawa dla zawodniczek profesjonalnie uprawiających sport. Większość z nich czeka raczej do końca na kariery na założenie rodziny. Niektóre zawodniczki podejmują się wyzwania łączenia rodzicielstwa z zawodowym sportem. Z okazji Dnia Mamy chcielibyśmy wyróżnić kilka herosek, które wróciły do sportu po urodzenia dziecka i często radzą sobie w nim nawet lepiej niż przedtem.
Daleko nie musimy szukać sportowych mam, bowiem na niedawnych igrzyskach olimpijskich w Mediolanie i Cortinie najwyższe (indywidualne) miejsca kobiet dla Polski zajęły 3 mamy.
Nasza najlepsza snowboardzistka w historii urodziła córeczkę Hanię w grudniu 2023 roku. Z profesjonalnych startów wykluczyło ją to tylko z sezonu 23/24. Wróciła do startów w PŚ już w kolejnym sezonie, i był to jej najlepszy sezon w karierze. Ola aż 5 razy stawała na podium, w tym raz wygrała zawody i zajęła 6. miejsce w klasyfikacji generalnej. Znakomity sezon uświetniła brązowym medalem MŚ. W kolejnym sezonie, 2025/26 trzykrotnie stawała na podium jeszcze przed igrzyskami w Cortinie. Bardzo liczyła na medal olimpijski, ale ponownie, jak 4 lata wcześniej w Pekinie odpadła w ćwierćfinale. Tym razem przegrała zaledwie o 0,27 z Włoszką Dalmasso i została sklasyfikowana na bardzo dobrym 7. miejscu. Zawodniczka była bardzo zła na siebie po tym wyniku, ale zamierza dalej kontynuować karierę, choć nie wie czy dociągnie z nią do kolejnych igrzysk.
Nasza panczenistka córkę Tosię urodziła w maju 2023 roku. Wróciła do PŚ na jesieni 2024 roku i już w grudniu, pierwszy raz w historii swoich startów w PŚ wygrała. Był to bieg na 500 m w Pekinie. Ostatecznie w tamtym sezonie zajęła 5. miejsce w klasyfikacji generalnej PŚ na 500 m i zdobyła brąz wraz z polską drużyną sprinterską na MŚ w Hamar. Kolejny sezon okazał się jeszcze lepszy. Lubinianka aż 4-krotnie stawała na podium zawodów PŚ i w klasyfikacji generalnej PŚ na 500 m zajęła drugie miejsce. Podobnie jak Król-Walas bardzo liczyła na medal w Mediolanie, i podobnie skończyło się lekkim rozczarowaniem. Ziomek-Nogal zajęła bowiem 6. miejsce w swojej koronnej konkurencji. Do medalu zabrakło jej zaledwie 0,12 s. Po biegu przyznała, że rozważała zakończenie kariery w wypadku zdobycia medalu, ale po takim wyniku będzie pewnie kontynuować karierę do igrzysk w Alpach Francuskich.
Przypadek naszej najlepszej obecnie biegaczki jest nieco inny. Eliza uchodziła za spory talent biegowy, jednak coraz częściej podczas jej biegów zdarzały się jej zasłabnięcia. Okazało się, że zawodniczka cierpi na zespół wazowagalny, który objawia się nagłym spadkiem ciśnienia krwi i zwolnieniem akcji serca. Z tego powodu w 2021 roku PZN postanowił nie powoływać jej do żadnej z kadr, co wydawało się wtedy zakończyło jej karierę. W wieku zaledwie 20 lat. Biegaczka postanowiła się więc ożenić i skupić się na macierzyństwie. Urodziła dwójkę dzieci, i co ciekawe okazało się, że już w trakcie ciąży problemy z omdleniami ustały. Ciągnęło ją jednak nadal do nart. W 2024 zgłosiła się do regionalnych zawodów i okazało się, że wszystko jest w porządku. Postanowiła zatem wystartować w mistrzostwach Polski w marcu 2025. Przed tymi zawodami postanowiła się już jednak dla pewności porządnie przebadać. I okazało się, że wszytko wygląda w porządku. No i na tych MP Eliza wygrała zarówno bieg na 10 km klasykiem, jak i na 20 km łyżwą. Wtedy postanowiła ponownie poświęcić się narciarstwu, a jej trenerem został jej mąż. W kolejnym, olimpijskim już sezonie nie startowała dużo w PŚ, ale przebiegła m. in. całe Tour de Ski, gdzie zajęła 25. miejsce w klasyfikacji cyklu, a na jednym z etapów zajęła nawet 6. miejsce. W dalszej części sezonu skupiła się natomiast wyłącznie na igrzyskach olimpijskich. Pierwsze starty, w biegu łączonym na 20 km i biegu na 10 km techniką dowolną było ok - Eliza zajęła miejsca pod koniec trzeciej dziesiątki. Fantastyczny wynik zanotowała natomiast w biegu na 50 km klasykiem, gdzie zajęła znakomite 8. miejsce, z niewielką stratą do trzeciego miejsca. To najlepszy wynik polskiej biegaczki na IO od czasów Justyny Kowalczyk.
Jak widzimy 3 nasze największe bohaterki z ostatnich igrzysk to młode mamy, ale już w przeszłości polskie mamy startowały z sukcesami na IO. Katarzyna Bachleda-Curuś zdobyła (wraz z polską drużyną nawet srebrny medal na igrzyskach w Sochi. 4 lata w później niezłe starty zanotowała młoda mama bliźniaków - Weronika Nowakowska.
W świecie biathlonu szlaki powrotu do sportu po urodzeniu dziecka przecierała na początku XXI wieku Norweżka Liv Grete Skjelbrand (Poiree), która po urodzeniu pierwszej córki szybko wróciła do uprawiania biathlonu i wygrała całą klasyfikację generalną sezonu 2003/04. W jej ślady dekadę później poszło kilka Francuzek poczynając od Marie Dorin-Habert, przez Anais Chevalier-Bouchet po Justine Braisaz-Buchet. Wszystkie te 3 zawodniczki odnosiły ogromne sukcesy po urodzeniu dziecka.
Za bardzo rodzinny sport uchodzi curling, gdzie na halach lodowych często widzi się małe szkraby obok trenujących rodziców. Świetnym przykładem tego są aktualne mistrzynie olimpijskie (a także złote z Pjongchangu i brązowe z Pekinu), czyli team Anny Hasselborg, aż 3 czterech zawodniczek tego teamu są mamami, z czego 2 mają więcej niż jedno dziecko. Co ciekawe curlerki z tego teamu, oprócz tego, że grają od lat w tej samej drużynie są po prostu świetnymi przyjaciółkami i starały się zajść w ciążę w podobnym momencie, by jak najszybciej drużyna mogła powrócić na lód.
Jednym z najpiękniejszych obrazków z igrzysk w Cortinie było to jak Elana Meyers Taylor pokazywała swojemu synkowi w języku migowym, że zdobyła medal. Amerykanka jeździ bobslejami od niemal 20 lat. Wygrała w tym sporcie niemal wszytko: ma 4 złote medale MŚ, miała już 5 medali olimpijskich, ale żadnego złotego. Ma dwóch synków - Nico (rocznik 2020) i Noah (2022), obaj niestety są niesłyszący, Nico w dodatku ma zespół Downa. Elana stara się im zapewnić jak najlepszą opiekę, m. in. nauczyła się języka migowego, a mimo to w Cortinie, w wieku 41 lat udało się w końcu dopełnić karierę poprzez zdobycie złota w monobobie. Piękna historia.
Jest zapewne znacznie więcej kobiet, które podejmują się ogromnego trudu łączenia kariery sportowej i macierzyństwa. Chciałbym im, jak i wymienionym zawodniczkom powiedzieć, że widzimy i doceniamy ich poświęcenie. Wszystkiego najlepszego z okazji dnia matki, przede wszystkim żeby związki sportowe jak najbardziej ułatwiały wam życie.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu sportsinwinter.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz