Jedenaste miejsce w dzisiejszym biegu łyżwiarskim na 500 m podczas igrzysk olimpijskich w Mediolanie zajęła Andżelika Wójcik. Jak się okazało po zawodach, podczas wywiadu z telewizją Eurosport Polka cały sezon trenowała sama, bez trenera. Na tej samej antenie na zarzuty odpowiedział prezes PZŁS, Rafał Tataruch.
Andżelika Wójcik to druga zawodniczka PŚ na 500 m w zeszłym sezonie. Od kilku lat już nie trenowała z polską kadrą sprinterską, którą opiekuje trener Artur Waś. Zamiast tego trenowała z kadrą biegów dystansowych, której głównym trenerem jest Roland Cieślak. Tuż po swoim biegu nasza zawodniczka rozpłakała się. Teraz w wywiadzie dla Eurosportu Polka przyznała, że trenowała w tym sezonie sama
.- Przygotowywałam się sama, byłam bez trenera od początku cyklu Pucharu Świata (początek listopada - dop. redakcji). No ciężko, ciężko. Jakby mi ktoś powiedział 4 lata temu, że w ostatnim roku czterolecia sama mam się przygotowywać... No to jest przykre po prostu.
Zawodniczka powiedziała, że o powody tej sytuacji trzeba pytać związek
.- A ja nie wiem czemu, to trzeba pytać osób wyżej. Oni na pewno będą mieli jakieś zdanie na ten temat. Skoro do tej pory tego nie ujawnili to ja to teraz ujawniam. Takie kwestie sporne mogą być zawsze i one są ciężkie więc... Po prostu ja, zawodniczka mówię, że w sezonie olimpijskim byłam bez opieki, bez przygotowań trenera... Musiałam się sobą zaopiekować. Wolałam to niż cierpieć.
Zawodniczka potwierdziła też, że w Mediolanie też sama trenowała.
- Tak wyglądało to tak jak do tej pory.
Na zarzuty zawodniczki odpowiedział, także dla Eurosportu, prezes PZŁS Rafał Tataruch:
:- To nie jest prawda. Andżelika miała pełną opiekę trenerką, to nie jest łatwa osoba, pokłóciła się ze wszystkimi możliwymi trenerami. Poprosiliśmy najpierw trenera Rolanda (Cieślaka), a potem asystentkę trenera Agatę (Jablońską) żeby miała cały czas tę opiekę. Do PŚ w Salt Lake City, czyli do końca października Andżelika miała tą opiekę tam, a potem poprosiła żeby odejść od grupy. Ona po prostu nie funkcjonuje w grupie, kłóci się ze wszystkimi. Poprosiliśmy trenerkę Agatę Jabłońską, naszego team lidera, żeby jednak sprawowała nad nią opiekę, choćby w mierzeniu czasów, pomocy w rozgrzewce. Widzieliście tu przecież kamerami, że ktoś pomagał Andżelice w rozgrzewce. Było ustalone, że Andżelika będzie realizowała plany trenera Rolanda Cieślaka, ale nawet tego nie realizowała.
Nieco inne światło na zaprzestanie realizowania planów trenera Cieślaka przedstawił dyrektor sportowy związku, Konrad Niedzwiecki. Zwraca on uwagę na kontuzję Wójcik z początku sezonu, która mogła mieć wpływ na możliwość realizacji planu treningowego:
- Andżelika do końca października trenowała z grupą trenera Cieślaka. Uczestniczyła we wszystkich zgrupowaniach, zresztą do samych igrzysk w nich uczestniczyła. Ze względu na problemy zdrowotne, o których zresztą często mówiła w mediach, to ten proces treningowy nie przebiegał płynnie. I w Salt Lake City w pewnym momencie po prostu zrezygnowała ze współpracy z Rolandem. Ten zaproponował jej wysyłanie planów treningowych, które ona by realizowała indywidualnie, ale zawodniczka nie zgodziła się na to. W związku z tym poprosiliśmy o pomoc Agatę Jabłońską, która miała pomagać w sprawach okołotreningowych.
Nasz komentarz
Wydaje się być niewątpliwym, że Andżelika Wójci nie jest osobą łatwą do współpracy, jednak przez kilka lat jakoś funkcjonowała w tej kadrze. W związku z tym wydaje mi się, że głównym powodem, który doprowadził do (częściowego) opuszczenia przez nią kadry była kontuzja z początku obecnego sezonu. A nawet nie tyla sama kontuzja co nieumiejętność skomunikowania się z trenerem Cieślakiem w kwestii dostosowania planu treningowego do stanu zdrowia zawodniczki. Nie wiemy czy tu zawinił trener, czy zawodniczka, możemy się domyślać, że plany, jeśli w ogóle były zmieniane dalej były niedostosowane do zdrowia Wójcik, co powodowało dalszą frustrację zawodniczki, która postanowiła całkiem zrezygnować z realizacji tych planów. A że w Związku nie było już innego trenera oprócz Cieślaka i Wasia z którym już wcześniej nie chciała współpracować to zawodniczka sama musiała sobie zacząć pisać plany treningowe. Czy były inne wyjścia? Związek mógłby teoretycznie znaleźć Wójcik nowego trenera indywidualnego, ale raz, że koszty, dwa że ciężko znaleźć trenera odpowiedniej klasy na 4 miesiące przed igrzyskami, trzy - nie wiadomo, czy i z tym trenerem dogadałyby się Wójcik. Najprostszym rozwiązaniem byłoby oczywiście dogadanie się jednak Wójcik z trenerem Cieślakiem, ale jak widzimy, do niego nie doszło.
Źródło: Eurosport
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu sportsinwinter.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz