Polscy panczeniści fantastycznie wypadli na niedawno zakończonych mistrzostwach Europy w Tomaszowie Mazowieckim. Jednym z bohaterów był Vladimir Semirunni, który po zawodach podzielił się z dziennikarzami kilkoma ciekawymi spostrzeżeniami.Semirunni zdobył 2 medale podczas tych mistrzostw - srebro na 1500 m i złoto na 5000 m.
Był świetnie przygotowany do odśpiewania hymnu
Stojąc na podium, podczas dekoracji pięknie odśpiewał polski hymn, mimo, że polskie obywatelstwo dostał zaledwie kilka miesięcy temu.
- Wiedziałem, że być może będę musiał zaśpiewać hymn, ale znam słowa dobrze i myślę, że teraz było to widać, że byłem na to przygotowany (śmiech). Zacząłem się uczyć słów hymnu jakiś rok temu na Pucharze Świata w Millwaukee. Marcin Bachanek powiedział, że codziennie muszę się po jednej zwrotce nauczyć, dziękuję Marcin. Kiedy byliśmy na kolację, a ktoś na nią dochodził to miałem wstawać i mówić ten hymn. I tak z 10 naszych sportowców pod rząd przychodziło, a ja mówiłem, mówiłem i się nauczyłem.
Ze śpiewem też nie ma problemu, gdyż Władek niegdyś śpiewał w chórze.
-Tak, ale to było dawno temu, jak miałem 13-14 lat. Jak później głos mi się zmienił to już tak dobrze nie śpiewam. Teraz co najwyżej z kolegami karaoke (śmiech).
Władkowi bardzo też się podobała atmosfera na torze w Tomaszowie.
- Tak, serio atmosfera tutaj jest taka jak w Heerenven, gdyby jeszcze były trybuny na wirażach to byłoby super, ale i tak gdy wychodzę z wirażu i już ludzie zaczynają na mnie krzyczeć i to mnie niesie.
Co ciekawe nasz zawodnik niewiele podczas jazdy słyszy ze względu na swój kask.
- Tak, prawie nic w nim nie słyszę. Trener tylko coś pokazuje na tablicy, ale ja się lubię skupić na samej jeździe, nie myśleć o czasach. Ale kibiców słyszę (śmiech). Teraz dostałem nowy kask, ten ma być jeszcze lepszy, bardziej aerodynamiczny. Przynajmniej tak mówią, ja nie wiem jak to obliczyć (śmiech), ale wierzę, że tak jest. Może to tylko efekt placebo, ale skupiam się na sobie i jadę.
Semirunni wciąż jeszcze choć trochę liczy, że jednak zwolni się dla niego miejsce na Igrzyskach na 5000 m, gdzie jest pierwszym rezerwowym.
- To już nie zależy ode mnie. Zrobiłem wszystko co mogłem. Źle mi poszło w Salt Lake City. Byłem bardzo zestresowany. Jak mogłem pojechać tam wolniej niż tutaj? Tam było 6:17, tu 6:11. Jak to w ogóle możliwe? Przed kolejnym sezonem trzeba będzie coś pewnie inaczej zrobić. Jak zapatruje się na tor w Mediolanie? Słyszałem od kogoś, kto rozmawiał z Włochami, że tor podobny bardzo do tego, tylko tam cieplej. Ja rozmawiałem z kolegami z Kazachstanu i mówili, że lepszy niż w Astanie. Przyjedziemy zobaczymy. Nie podoba mi się tylko, że będziemy mieli tylko tydzień na zapoznanie się z tym torem, a ja chciałbym być chociaż ze 2 tygodnie. No ale wszyscy mają takie same warunki.
Mimo już dużych sukcesów (2 medale MŚ w zeszłym roku) Władek nie jest jeszcze bardzo rozpoznawalny w Polsce. Jak mówi:
- jeszcze tak nie było, żeby ludzie chcieli sobie zrobić ze mną zdjęcie w sklepie. Zawodnik był już nominowany do plebiscytu na najlepszego sportowca Polski, jednak nie znalazł się w czołowej '10'. - Jak są tacy sportowcy jak Iga Świątek, czy Kasia Niewiadoma, to wiadomo, że nie jest łatwo. Jak nawet Natalia Maliszewska, która jest przecież zdecydowanie bardziej medialna też się nie załapała. Dla mnie zdecydowanie ważniejsze są zawody niż takie imprezy. Te będą po karierze, ale na razie chciałbym jeszcze z 10-15 lat postartować.
Źródło: Informacja własna
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu sportsinwinter.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz