To właśnie w Falun w 2001 roku Adam Małysz odniósł jedno ze swoich najbardziej pamiętnych zwycięstw, rozpalając serca polskich kibiców i umacniając swoją legendę. Dziś jednak ta sama skocznia, na której "Orzeł z Wisły” triumfował, stała się w Szwecji symbolem kłopotów – pustych trybun, braku zawodników i rosnących kosztów utrzymania. Coraz głośniej mówi się, że po mistrzostwach świata w 2027 roku era skoków narciarskich w Falun definitywnie dobiegnie końca.
Utrzymanie skoczni kosztuje Falun około 11 milionów koron rocznie, a plan spłaty inwestycji rozciąga się na 35 lat. Problem w tym, że obiekt świeci pustkami niemal przez cały rok. Brakuje zawodników, brakuje wydarzeń, a same skoki narciarskie w Szwecji stały się sportem niszowym.
Jak podkreślają lokalni dziennikarze, obiekty na Lugnet nie są już symbolem sportowej przyszłości, lecz pomnikiem minionych czasów. Mimo że w trakcie MŚ w 2027 roku skocznie jeszcze raz zabłysną, później mogą stać się jedynie drogim balastem.
W Szwecji pojawiają się nawet pomysły budowy dodatkowych, mniejszych obiektów treningowych dla młodzieży. Koszt? Nawet 40–50 milionów koron. Krytycy pytają jednak: po co inwestować takie sumy w dyscyplinę, którą uprawia garstka osób? Sentymentalne podejście do sportowej przeszłości coraz częściej przegrywa z pragmatyzmem – szczególnie gdy w grę wchodzą publiczne pieniądze.
Zamiast w martwe obiekty, mieszkańcy chcieliby inwestycji w sporty masowe, infrastrukturę dla dzieci, młodzieży czy amatorów. Jak mówią sami falubianie, skoki narciarskie utrzymywane są dziś nie z potrzeby sportowej, ale z przyzwyczajenia.
Jednym z rozważanych scenariuszy jest kontrolowana likwidacja obiektów po MŚ 2027. Nie oznacza to jednak całkowitego wymazania ich z krajobrazu Falun. Skocznie mogłyby pełnić funkcję punktów widokowych czy turystycznych symboli miasta, a ich sportowa historia zostałaby upamiętniona na wystawach czy w formie pamiątkowych instalacji.
Dla szwedzkich kibiców to trudny temat, bo Falun przez dekady budowało swoją tożsamość wokół sportów zimowych. Jednak coraz wyraźniej widać, że skoki narciarskie – przynajmniej w tym kraju – nie mają już przyszłości. Miasto chce uniknąć sytuacji, w której kolejne pokolenia spłacają długi za obiekty, z których niemal nikt nie korzysta.
Choć dla polskich fanów skoki narciarskie wciąż są narodową pasją i źródłem emocji, w Szwecji ten sport wydaje się zmierzać ku końcowi. Falun chce postawić na nowe formy aktywności, które przyciągną mieszkańców i wpiszą się w przyszłość, a nie tylko w historię.
Źródło: Falu- Kuriren
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Maciej Tryboń [email protected]