Czy to koniec Areny Lodowej w Tomaszowie Mazowieckim? [REPORTAŻ]

fot. Piotr Wojtaszczyk

Arena Lodowa w Tomaszowie Mazowieckim to obecnie jedyny w Polsce kryty tor łyżwiarski. Na horyzoncie pojawia się jednak konkurent dla obiektu ze środkowej części kraju – Centralny Ośrodek Sportu w Zakopanem. Ma to być budowla jeszcze bardziej nowoczesna, z lepszym zapleczem sportowym i przede wszystkim  w regionie, który sport ma zapisany w DNA. Czy będziemy mieli do czynienia ze zdrową rywalizacją obu lodowisk? A może będzie to początek końca Tomaszowa na arenie międzynarodowej?

fot. Piotr Wojtaszczyk

– To krok milowy w rozwoju polskiego łyżwiarstwa szybkiego. O jego budowie mówiło się od lat osiemdziesiątych. Nie do końca wierzyłem w to, że powstanie. Od początku byłem blisko tej budowy. Trzymałem kciuki i wszystko pozytywnie się zakończyło – mówił Zbigniew Bródka niedługo po otwarciu Areny. Trudno się nie zgodzić z jego słowami. Wizja krytego toru łyżwiarskiego w Tomaszowie Mazowieckim brzmiała jak coś nierealnego. Wszystko jednak przebiegło zgodnie z planem i na miejsce starego, wysłużonego obiektu postawiono nowoczesne i wielofunkcyjne lodowisko. Jego budowa trwała zaledwie 14 miesięcy, a w momencie oddania do użytku był uważany za jeden z najnowocześniejszych obiektów w całej Europie.

– Podziwiam wykonawcę, który spełnił wszystkie oczekiwania. Ułatwia nam to pracę i życie. Trudno przecenić jego znaczenie, bo łyżwiarstwo na torze otwartym oraz w hali to dwie różne dyscypliny. Blisko jest Centralny Ośrodek Sportu w Spale, co stanowi duży atut i świetne uzupełnienie – zaznacza złoty medalista z Soczi.

Nie tylko łyżwy

Hala z założenia miała być obiektem wielofunkcyjnym, dlatego też nie dziwi fakt obecności w nim boisk do siatkówki i koszykówki, kortów tenisowych czy tartanowej bieżni. Trenuje tu m. in. pierwszoligowa drużyna siatkarskiej Lechii Tomaszów. Poza sezonem Arena wykorzystywana jest jako miejsce do organizacji imprez kulturalnych. Koncerty miały tu takie gwiazdy jak Bajm czy Agnieszka Chylińska. Nie można zapominać też o corocznym festiwalu Love Polish Jazz, który w tym roku także zagościł w murach tego sportowego obiektu. W okresie pandemicznym odbywały się tu także szczepienia przeciw koronawirusowi.

– Bardzo się cieszę, że ta inwestycja powstała w naszym mieście. Arena spełnia wszelkie zakładane cele. Przyjeżdżają tu zawodnicy, ich rodziny i kibice z całego świata. Arena postawiła Tomaszów jako markę na wyższej półce. Rozgrywane w niej są nie tylko zawody w łyżwiarstwie, ale także młodzieżowe turnieje siatkówki, koszykówki czy badmintona – mówi prezydent Tomaszowa, Marcin Witko.

Otwartość na… na kogo?

Pamiętamy jak jeszcze za czasów “starego” lodowiska tłumy atakowały obiekt podczas otwartych ślizgawek. Mimo mrozu, śniegu i ścisku ludzi przychodziło tylu, że ciężko to sobie wyobrazić. Jedną z przyczyn była bardzo niska cena biletów. Cała rodzina mogła bawić się na lodzie przez godzinę za ok. 30 złotych. Dzisiaj za taką kwotę da się kupić co najwyżej jeden bilet. Można to jednak uzasadnić kosztami utrzymania Areny, które na pewno do niskich nie należą. Aczkolwiek, inne obiekty w Polsce legitymują się (niektóre nawet dwu i trzykrotnie) niższymi cenami. Reasumując – jest drogo. Tłumów nie ma, mimo to na brak wizytujących narzekać nie można.

Zawodowi łyżwiarze pewnie też nie skaczą z radości na widok cennika. 75 złotych kosztuje 90 minutowa sesja na torze długim. Jego całkowite wynajęcie na 60 minut to wydatek na poziomie 2500 złotych. Kwoty wydają się ogromne, ale czy rzeczywiście są wygórowane? Dla porównania dwugodzinna sesja w Utah Olympic Oval dla profesjonalnego zawodnika spoza USA to koszt ok. 78 złotych… Trzy złote więcej za 30 minut dodatkowego treningu na najszybszym torze świata. Coś więc tu jest nie tak. Większość zagranicznych obiektów nie ujawnia jednak ceny wynajęcia całego toru dla zawodowców, a przynajmniej nam nie udało się takowej znaleźć. Można się jedynie domyślać, że są one bardzo podobne albo nawet trochę wyższe. Tu nie ma jednak co snuć domysłów, PZŁS na pewno za treningi płaci mniej niż sportowcy indywidualni. Inaczej nie byłoby sensu organizacji przygotowań w tomaszowskim obiekcie.

Jaka jest bolączka Areny?

Mistrzostwa Europy w short tracku? Na pewno nie dla Tomaszowa. A dlaczego? Bo zostały przeniesione do… Gdańska. Zadecydowała baza hotelowa, możliwości transportu i tradycje łyżwiarstwa na krótkim torze. W Tomaszowie znajduje się jeden hotel z prawdziwego zdarzenia. W materiałach udostępnionych przez ISU dziennikarzom ubiegającym się o akredytację, możemy zobaczyć rekomendacje związku dotyczące zakwaterowania. Na liście widnieją dwie pozycje: 3- gwiazdkowy Hotel Mazowiecki (2 km od Areny) i Karczma Spalska (oddalona o aż 14 km). To zdecydowanie za mało jak na standardy międzynarodowych zawodów.

fot. Piotr Wojtaszczyk

Jest jednak nadzieja na rozwiązanie tego problemu – budowa hotelu na przeciwko Areny Lodowej. Jakiś czas temu w świat poszła informacja o przetargu na kupno działki i realizację projektu. Gdzie jednak jest haczyk? W 2019 roku mieliśmy do czynienia z podobną sytuacją – były nadzieje, był przetarg, znalazł się nawet inwestor. Tym razem inwestora brak, a i cena samej działki zwiększyła się z 2 mln zł na aż 2,9 mln. Niektórzy mówią jednak, że nadzieja umiera ostatnia, inni – że jest matką głupich. Każdy ma na pewno trochę racji. Tymczasem władze miasta snują ogromne wizje Tomaszowa jako miasta-uzdrowiska. Kompleks służący mieszkańcom miałby się składać z Areny Lodowej, hotelu i geotermalnego parku zdrowia. Brzmi to wszystko groteskowo. Miasto niesamowicie zanieczyszczone smogiem ma być uzdrowiskiem? Co z tego wyjdzie? Zobaczymy.

Mocni rywale na horyzoncie. Czy Arena przetrwa?

Wspomniany wcześniej Gdańsk to miasto piękne, atrakcyjnie turystyczne i z bogatymi tradycjami w short tracku. Mistrzostwa Europy seniorów w tej dyscyplinie w 2023 roku odbędą się właśnie w stolicy Trójmiasta. Hala Olivia będzie też areną zmagań mistrzostw świata juniorów w 2022 i 2024 roku.

– Bardzo mnie to cieszy, bo tegoroczne mistrzostwa Europy w Gdańsku odbiły się bardzo pozytywnym echem. Cała organizacja, również techniczna strona przygotowania lodu, były na bardzo wysokim poziomie. To przyniosło nam kolejne imprezy – mówi Natalia Maliszewska.

Imprezy najwyższej rangi Arenie może zabrać także nowo powstający obiekt COS-u w Zakopanem. W tatrzańskiej hali lodowej znajdzie się bieżnia lekkoatletyczna, tor wrotkarski, siłownia i oczywiście zwykłe lodowisko. Trybuny zmieszczą dwa tysiące widzów. Obiekt będzie spełniał wymagania Międzynarodowej Unii Łyżwiarskiej (ISU) i Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego. Jego koszt to aż 118 500 000 złotych.

– Lód będzie szybki. Mikroklimat, wilgotność powietrza – to pozwoli na budowanie formy kadrowiczów przed sezonem. Parametry lodu mają też znaczenie dla ISU, która przyznaje organizację zawodów międzynarodowych. Obiekt w Zakopanem na pewno będzie gościł imprezy najwyższej rangi. Będą padać tam rekordy – mówi Konrad Niedźwiecki, dyrektor sportowy PZŁS.

A może jednak się uda…

Słowa te wskazują na to, że związek będzie stawiał głównie na tatrzański obiekt. Według nich nie będzie rywalizacji między tomaszowskim i zakopiańskim lodowiskiem. Sportowcy zawsze wolą trenować na torze szybszym, umiejscowionym w wyższym miejscu. Z drugiej strony każdy z nich potrzebuje różnorodności, możliwości sprawdzenia się na różnych obiektach o różnych charakterystykach. Może jednak uda się więc podzielić “obowiązki” między obie lokacje?

– Tomaszów ma wielkie łyżwiarskie tradycje i ta dyscyplina dalej będzie się tutaj rozwijać. Co prawda Zakopane ma swoją markę i dużo większe możliwości, jeśli chodzi chociażby o bazę noclegową, jednak Arena w połączeniu z COS w Spale działa bardzo dobrze – mówi Niedźwiecki. – Na arenie krajowej jest bardzo duża rzesza zawodników z Tomaszowa i oni po prostu muszą mieć miejsce, gdzie mogą trenować. W Tomaszowie na pewno nic złego się nie stanie – uspokaja dyrektor PZŁS.

Wobec tych słów, kolejnym pomysłem na “ratunek” jest właśnie skupienie się na inwestycji w młodzież. A to tomaszowskim trenerom wychodzi chyba całkiem dobrze. Sam byłem świadkiem sesji treningowej młodych adeptów łyżwiarstwa. Przyszli panczeniści wykazywali się niesamowitą wytrzymałością – zdawało mi się, że biegną w nieskończoność, a mówimy tu przecież o dzieciach. Nie było tam taryfy ulgowej, co dobrze wpłynie na psychikę młodych zawodników. Z Tomaszowem związany jest przecież sam Wiesław Kmiecik – trener, z którym Zbigniew Bródka zdobył złoto w Soczi. Wychowankami miasta są tacy zawodnicy jak Jaromir Radke czy Paweł Abratkiewicz. Do światowej czołówki “pukają” także młode tomaszowskie talenty m. in. Karolina Bosiek, Natalia Jabrzyk czy Szymon Wojtakowski. Wszystko jednak ciągle przed nimi.

fot. Piotr Wojtaszczyk

– To tak jak byśmy chcieli mieć jeden jeden klub w Polsce i uważali, że to wystarcza. Ja sądzę, że wzrośnie poziom sportowy i rywalizacja. Na pewno będziemy mogli wybierać między obiektami. Wiadomo, że Arena w Tomaszowie to dla nas bardzo dobre miejsce, bo to jest centrum Polski. Mamy blisko do Warszawy, skąd wylatujemy na wszystkie zawody. Zresztą widać ile klubów powstało w Tomaszowie Mazowieckim, ile dzieci się tu ściga. Rozwojowo jest to wspaniałe miejsce – mówi Natalia Czerwonka zapytana o przyszłość Areny.

Wyjścia są dwa. Jakie?

Czy będziemy mieli do czynienia ze zdrową rywalizacją obu lodowisk? Nie. Czy będzie to początek końca Tomaszowa na arenie międzynarodowej? Chyba tak. Zakopane stanie o poziom wyżej. Będą się tam odbywać zawody rangi światowej. Arena straci na znaczeniu i to nie tylko przez tatrzański obiekt. Gdańsk także zabierze (a nawet już zabrał) jej ostatnią szansę w postaci łyżwiarstwa na torze krótkim. Jednym wyjściem w takim wypadku pozostaje inwestycja w młodzież. Jednak czy to się zwróci? Czas pokaże. Ważne, aby łyżwiarstwo w tym miejscu po prostu nabrało rozpędu. Zawody krajowe? Tu ciągle są szanse. Wymiennie organizowane mistrzostwa Polski? Czemu nie! Zawody juniorskie, młodzieżowe, zgrupowania młodszych kadr i mniejszych klubów? To właśnie główna nadzieja Tomaszowa.

Druga opcja to inwestycja w hotel. Zwiększy to na pewno atrakcyjność tomaszowskiego obiektu. Do 2023 roku władze miasta mają czas na podjęcie radykalnych kroków, wtedy bowiem do użytku ma zostać oddana hala w Zakopanem. Obecne remonty dróg, planowane rewitalizacje zabytkowych obiektów i przyszłościowa budowa parku zdrowia uatrakcyjnią miasto. Baza hotelowa pomoże w nawiązaniu walki z tatrzańskim obiektem, a sama lokalizacja jest prawie idealna. Będzie niezwykle ciężko, ale przecież Arena jest miejscem wciąż wspaniałym i nowoczesnym. Pomimo tych wszystkich niedociągnięć i nieprzychylności losu, nadal uważamy ją za niesamowity obiekt z szansą na rozwój. Jest w niej coś magicznego.

– Arena jest moim drugim domem, zostaje tutaj bardzo długo i cieszę się, że możemy ścigać się na obiekcie zamkniętym, a nie w deszczu, mrozie i śniegu – mówi Natalia Czerwonka.

– Bardzo się cieszę, że ta hala powstała. Moje wydłużenie kariery było podyktowane tym, że mam blisko na lód. Teraz jest to 80 km do Tomaszowa, a nie 500 do Berlina. To dla mnie ogromne ważne, bo mogę codziennie spędzać czas ze swoją rodziną. To na pewno plusy nieocenione – nadmienia Zbigniew Bródka.

Bo czasem koniec, może być początkiem…

Może to właśnie o to w tym wszystkim chodzi, aby włodarzom miasta dać przysłowiowego “kopa”. Konkurencja w postaci zakopiańskiej hali to chyba całkiem niezły motywator. Dopóki jednak piłka w grze, a raczej łyżwa na lodzie, są nadzieje na lepszą przyszłość. Korzystajmy, cieszmy się i wspierajmy jedyny kryty obiekt w Polsce. Lepszej okazji na to już chyba nigdy nie będzie… “A może byśmy tak, najmilsza, wpadli na dzień do Tomaszowa”.

Źródło: Informacja własna / tomaszow-tit.pl / balex.eu / sport.tvp.pl / tomaszowmazowiecki.naszemiasto.pl

Piotr Wojtaszczyk