Wielki talent polskiego biathlonu ocenia debiut w MŚ. “Nauka na pewno zaowocuje” [wywiad]

fot. M. Król

fot. M. Król

Joanna Jakieła, po lecie przygotowawczym z kadrą A, podczas sezonu zimowego zaliczyła występy na poziomie i seniorów, i juniorów. 21-letnia zawodniczka, uważana za duży talent polskiego biathlonu, w rozmowie z naszym portalem oceniła swoje dotychczasowe starty. Przyznała, w czym zrobiła największy progres w ostatnich miesiącach oraz gdzie widzi największe rezerwy. Juniorka klubu BKS WP Kościelisko wspomniała również o biathlonie “zza kulis”.

Mateusz Wasiewski: Za Tobą starty w Pucharze IBU, mistrzostwach świata juniorów, a także seniorów. Jak oceniasz ten sezon do tej pory?

Joanna Jakieła: Pod względem fizycznym dotychczasowe starty oceniam pozytywnie. Niestabilna postawa na strzelnicy nie pozwala mi jednak jeszcze osiągać rezultatów, o jakich bym marzyła.

Podczas zmagań w Pucharze IBU szczególnie dobrze spisałaś się w supersprincie. Tam w eliminacjach zajęłaś drugie miejsce. To był Twój najlepszy bieg w sezonie? Supersprint jest konkurencją, którą Ty zdążyłaś już polubić?

Myślę, że w czasie tego supersprintu dyspozycja i biegowa, i strzelecka stała na wysokim poziomie. W tym biegu udowodniłam sobie, że jeżeli wszystko się zgra, jestem w stanie walczyć ze starszymi zawodniczkami czołówki Pucharu IBU. Czy zdążyłam polubić supersprint? Zdecydowanie tak. To ciekawa konkurencja, w której sytuacja zmienia się dynamicznie.

Na mistrzostwach świata juniorów w Lenzerheide pokazywałaś się z bardzo dobrej strony szczególnie na trasie. Czujesz, że zrobiłaś progres w tej specjalności w porównaniu do poprzednich lat?

W tym sezonie widzę progres na pewno pod względem biegowym. Jest to efekt solidnie przepracowanego sezonu przygotowawczego. Polski Związek Biathlonu zapewnił mi bardzo dobre warunki. Miałam okazję trenować z dziewczynami kadry A. Ta sytuacja wiele mnie nauczyła.

Spełniłaś cele na starty w Szwajcarii? Myślałaś o medalu czy założenia były inne?

Niedosyt pozostaje. Cieszę się jednak, że stwarzałam sobie szanse medalowe, mimo że o samym podium nie myślałam. Mam nadzieję, że kiedyś wykorzystam swoje okazje. Celem na mistrzostwa świata juniorów było poprawienie wyniku z poprzedniego sezonu. Udało się go tylko wyrównać.

Po mistrzostwach globu juniorów przyszedł czas na rywalizację w seniorach. W Anterselvie zadebiutowałaś w zawodach tej rangi. Jak oceniasz swój start w biegu indywidualnym? Spodziewałaś się, że trener da Ci możliwość wystartowania właśnie w tej konkurencji?

Bieg indywidualny na mistrzostwach świata seniorek był specyficzny – pierwszy start w takim gronie, na imprezie takiej rangi i od razu pierwsze 15 km w życiu. Z wyniku na pewno nie mogę być zadowolona, ale nauka, jaką stamtąd wyniosłam, na pewno zaowocuje. Startu na tym dystansie jednak się spodziewałam. Decyzja była podjęta dużo wcześniej.

Jak wyglądał Twój pobyt we Włoszech? Był czas na zwiedzanie i ogólną przerwę od przygotowań, a może codziennie trenowałaś z resztą dziewczyn?

Program mistrzostw świata zapewniał również sesje treningowe, podczas których mogliśmy kontynuować treningi. Sezon się nie skończył, więc nie było mowy o przerwie od przygotowań. Szczególnie, że już wkrótce czekają mnie mistrzostwa Europy juniorów.

Wracając jeszcze do trenera Greisa – jak oceniasz współpracę z niemieckim szkoleniowcem? Udało Wam się znaleźć wspólny język w przygotowaniach i celach?

Praca z trenerem układa mi się bardzo dobrze. Jestem z niej zadowolona. Trening jest ciężki, ale wykonuję go w miłej atmosferze. Trener jako człowiek, który w przeszłości był zawodnikiem na bardzo wysokim poziomie, udziela nam cennych rad, z których staramy się wyciągać jak najwięcej.

Chciałbym Cię jeszcze zapytać o strzelanie. Nad czym musisz najbardziej popracować, aby częściej było ono bezbłędne?

Strzelanie ma bardzo wiele składowych. Zaczynając od prawidłowej postawy, zgraniu kółek, ściągnięciu języka spustowego, obserwacji strzału, kończąc na elementach nie zawsze zależnych od nas, np. wietrze. Aby te zera się pojawiały, wszystkie składowe muszą zostać wykonane poprawnie. Osobiście muszę popracować nad tym, aby mój oddech był zrytmizowany, a nie chaotyczny, szczególne podczas większego wysiłku.

Masz tylko jeden karabin, z którego korzystasz na zawodach i w treningu czy używasz kilku? Jeśli jest to tylko jeden, to nazywasz go jakoś specjalnie? Niektórzy biathloniści decydują się nadać imię swoim karabinom.

Tak, każdy zawodnik ma tylko jeden karabin. Mój nie ma imienia, chociaż czasem zdarza mi się powiedzieć na niego „Zdzisia”.

Ten sezon powoli zmierza ku końcowi. W przyszłym okresie przygotowawczym pozostajesz w kadrze A?

Taką mam nadzieję (uśmiech).

Obserwuj