Słaby start polskich biathlonistek. “Potrafimy więcej”

Za nami pierwszy weekend rywalizacji w biathlonowym Pucharze Świata. Inauguracyjne zmagania nie poszły po myśli naszych zawodniczek. W sobotę ekipa Michaela Greisa poniosła absolutną klęskę. Dzień później aż trzy Polki punktowały, ale żadna nie błysnęła formą biegową. – Z chłodną głową czekam na lepszą dyspozycję – przyznała Kamila Żuk.

Po rozczarowującym występie w biegu indywidualnym, Polki poczyniły znaczny postęp wynikowy w sprincie. Po raz pierwszy za kadencji Michaela Greisa trzy jego podopieczne uplasowały się w TOP40 zawodów. Najlepszą z naszych reprezentantek była Monika Hojnisz-Staręga, która zajęła 31. miejsce. Kluczem do pierwszych punktów w sezonie było bezbłędne strzelanie.

– Moje odczucia co do biegu są podobne do tych wczorajszych. Nie czuję po starcie tego, co powinnam po intensywnym biegu. Uważam jednak, że z występu na występ będę łapać szybkość. Jestem zadowolona ze strzelania, które pozwoliło mi się wybić wyżej w klasyfikacji zawodów. Myślę, że takie starty będą dodawać mi pewności na strzelnicy – powiedziała Hojnisz-Staręga.

Pięć lokat niżej uplasowała się Kamila Żuk, która ponownie zanotowała najlepszy czas biegu w polskim zespole. Do najszybszej Hanny Oeberg straciła nieco ponad minutę, co dało jej 44. rezultat dnia.

– Moim zadaniem było trzymać równe, stabilne tempo. Jak na siebie to zaczęłam całkiem mocno, ale ta forma jeszcze nie jest tą, której oczekuję od siebie. Z chłodną głową czekam na lepszą dyspozycję. Wiem, że ona się pojawi, potrzebuję po prostu startów – skomentowała.

To, co z pewnością dobrze funkcjonuje u Żuk na początku top strzelanie w postawie stojąc. Na 15 oddanych strzałów w obu pierwszych konkurencjach, trafiła aż 14.

– Stójka jest u mnie pewniejsza, dlatego staram się skupiać na strzelaniu w postawie leżąc. To nie zawsze jednak się udaje, dzisiaj myślami byłam już przy zerze i wstrzymałam ostatni strzał. Gdybym oddała go w normalnym rytmie, mogłabym śmiało strzelić na czysto. Mimo to jestem zadowolona z dzisiejszego występu. Wyniki pokazują, że nie jesteśmy jeszcze w najwyższej formie, ale ze startu na start powinnyśmy być coraz lepsze – dodała Żuk, która biegała jedną karną rundę po pierwszym strzelaniu.

Od wywalczenia jednego punktu do klasyfikacji generalnej za 40. miejsce sezon rozpoczęła Kinga Zbylut, która podobnie jak Hojnisz-Staręga nie musiała się dzisiaj meldować na karnych rundach.

– Jestem zadowolona z czystego konta na strzelnicy. W zeszłym roku wyglądało to różnie, więc mam nadzieję, że taki występ jak dziś doda mi pewności siebie i pozwoli uwierzyć. Forma jeszcze nie jest taka, jaką byśmy chciały. Potrafimy więcej i myślę, że oczekiwania kibiców też są większe. Mamy nadzieję, że z kolejnymi startami się rozkręcimy – skomentowała Zbylut.

Kiedy ostatnio trzy Polki ukończyły bieg PŚ w czołowej czterdziestce? Trzeba cofnąć się aż do 6 stycznia 2018 roku, gdy w biegu pościgowym w Oberhofie czwarte miejsce zajęła Weronika Nowakowska, a Monika Hojnisz-Staręga, Krystyna Guzik i Magdalena Gwizdoń zajmowały lokaty w czwartej dziesiątce.

Źródło: Komunikat prasowy Polskiego Związku Biathlonu

Mateusz Król
Obserwuj