Sezon prawdy zaczyna się teraz. Hojnisz-Staręga: „Na igrzyska pojadę po medal”

fot. Mateusz Król

Godziny dzielą nas od rozpoczęcia sezonu olimpijskiego w biathlonie. Tuż przed inauguracją zimy pojawia się wiele znaków zapytania. Pewne wątpliwości w głowie ma Monika Hojnisz-Staręga, która jednak wierzy, że dobre przygotowania przyniosą oczekiwane rezultaty. Polska zawodniczka w rozmowie z nami oznajmia wprost. – Stabilność jest dla mnie bardzo ważna. Na igrzyska pojadę po medal – mówi. A co po imprezie czterolecia? Monika już wie. 

fot. Mateusz Król

Bardzo istotny początek

Monika Hojnisz-Staręga za nieco ponad dobę przystąpi do dwunastego sezonu Pucharu Świata w karierze. Inauguracja odbywa się w Östersund – miejscu nieszczególnie szczęśliwym dla 30-latki. W Szwecji bowiem tylko raz udało się jej wejść do czołowej dziesiątki zawodów. Było to dwa lata temu podczas inauguracji jednej z najlepszych zim dla naszej reprezentantki.

Rachunki z pewnością pozostają dla niej do wyrównania. Najbardziej doświadczona biathlonistka kadry A już czeka na start. To oczekiwanie, jak co roku, przeplatane jest z niepewnością. – Odczuwam trochę obawę. To chyba jest spowodowane tym, że ciekawość zawsze towarzyszy przed pierwszym wyścigiem. Pojawiają się pytania: jak wypadnę na tle innych, a jak sama jestem przygotowana? To taka jedna wielka niepewność. W okresie przygotowawczym każdy gdzieś “skubie”, trenuje, a dopiero sam Puchar Świata pozwala otworzyć oczy – mówi w rozmowie z nami Hojnisz-Staręga.

Pierwsze odczucia

Zmagania na najwyższym poziomie rozpoczną się od biegu indywidualnego. W tej konkurencji, jak również sprincie, swoją dyspozycję sprawdzały Polki podczas ostatniego zgrupowania w Obertilliach. Tam reprezentantka klubu AZS AWF Katowice zachowała czyste konto podczas każdego z czterech strzelań we wspomnianym biegu długim. W sobotę powtórka?

– Mieliśmy sprawdzian kontrolny i właśnie bezpośrednio po nim nasi serwismeni, którzy przyglądali się rywalizacji, mówili: Moniko, życzymy sobie takiego strzelania w Östersund. Powiem jednak szczerze, że dzisiaj na strzelnicy były takie warunki, że nie wiem, czy taki wynik będzie możliwy – śmieje się Monika. – Było po prostu bardzo wietrznie, przez co odczuwałam duże zimno. Na treningu nie wyglądało to najciekawiej – kontynuuje.

Jak wiemy, najbardziej utytułowana z podopiecznych Adama Kołodziejczyka i Agnieszki Cyl, lubi nieco cieplejsze warunki. W Szwecji natomiast nie zamierza zwracać uwagi na pogodę. Chce po prostu pokazać się z jak najlepszej strony. – Rzeczywiście, gdy jest cieplej, zawsze lepiej się czuję. Mój organizm jest chyba bardziej do tego przystosowany. Tylko że ja wybrałam taki sport a nie inny. Nie ma żadnych usprawiedliwień, każdy ma te same warunki. Czy jest zimno, czy ciepło, każdy radzi sobie inaczej. Tak jest w każdym aspekcie. Niektórzy wolą miękki śnieg, niektórzy twardy. Każdy ma lepsze i gorsze strony – stwierdza.

Zdrowe przygotowania

Przed inauguracją Pucharu Świata 2020/2021 biało-czerwona drużyna zmagała się z koronawirusem. Problemy zdrowotne nie odpuściły też Hojnisz-Staręgi. To wszystko sprawiło, że początek zimy był niezwykle trudny. Teraz na szczęście obyło się bez komplikacji. – Powinnam być spokojna, ale przyznam szczerze, że nie jestem. Nie umiem podać konkretnego powodu, dlaczego tak to wygląda. Gdzieś w głowie utrwaliłam sobie, że nie jestem gotowa. Występują obawy wynikające chyba z bojaźni. Myślę, że to jest spowodowane tym, iż zależy mi na dobrym występie. To potęguje mój niepokój. Powinnam być jednak spokojna, bo uniknęłam kontuzji, byłam i jestem zdrowa. Przepracowałam sezon przygotowawczy w stu procentach, więc niepokojące myśli chyba są tu nie na miejscu – uważa brązowa medalistka mistrzostw globu.

Monika nie ukrywa, że zależy jej, aby nie tylko teraz, ale podczas każdego weekendu pokazywać dobrą formę. Na koniec zimy chce wysoko plasować się w klasyfikacji generalnej. – Dla mnie stabilność zawsze była bardzo ważna. Na przestrzeni całego sezonu to niezwykle motywuje i uświadamia, że z dyspozycją wszystko jest w porządku. Jak człowiek kręcił się w okolicach czołowej dziesiątki, piętnastki, to otrzymywał sygnał, że już może się liczyć w każdym starcie. Kwestią pozostaje poprawność strzelania. Myślę, że ta równa forma jest najistotniejsza. W tym roku są igrzyska i oczywiście myśli się o nich. Jakby wpadł dobry wynik, to ja bym się nie obraziła. Szczytową dyspozycję trener szykuje tam – przyznaje reprezentantka Polski.

Do Pekinu po medal. A co po?

Pochodząca z Chorzowa biathlonistka na igrzyskach potrafiła się pokazywać ze świetnej strony. Trzykrotne kończyła biegi w czołowej dziesiątce podczas imprezy czterolecia. Teraz ma być lepiej, bo o to przecież w sporcie chodzi. Cel jest więc jasny. – Nie wiem, co wydarzy się w trakcie sezonu, ale ja już teraz to mogę powiedzieć – na igrzyska pojadę po medal. Jeżeli wcześniej osiągałam już bardzo dobre wyniki, to teraz, podnosząc poprzeczkę, trzeba stawiać sobie za cel i zadowalające osiągnięcie jeszcze lepsze rezultaty – oświadcza Monika Hojnisz-Staręga. – Może na dzień dzisiejszy jest to zbyt odważne stwierdzenie, ale to jest chyba taka droga sportowca. Liczą się coraz lepsze wyniki, to o nich się marzy – dodaje.

Po igrzyskach przyjdzie czas na rozliczenia i ostateczne odpowiedzenie sobie na pytanie, co dalej z karierą. Monika otwarcie mówi, że już wie, jaką decyzję podejmie po Pekinie. – Myślałam już nad tym. Moje losy nie zależą od igrzysk i wyników osiąganych podczas nich. One zależą ode mnie i od tego, co już teraz sobie wymyśliłam. Zostawię to dla siebie – kończy reprezentantka Polski.

Źródło: informacja własna