Pod koniec pierwszej serii konkursu drużynowego na MŚ w lotach w Oberstdorfie doszło do kuriozalnej sytuacji. Kiedy na rozbiegu siedział Marius Lindvik, nagle... z rozbiegu zjechały dwie narty. Okazało się, że Domena Prevca. Słoweniec nie został dopuszczony do skoku!
Była końcówka pierwszej serii konkursu drużynowego kiedy siedzący na rozbiegu Marius Lindvik zauważył... zjeżdżające samotne narty firmy Slatnar po rozbiegu. Narty zjechały, a potem zjechały po zeskoku. Chwilę później okazało się, że to deski Domena Prevca. Słoweński sztab jak najszybciej ruszył na górę, aby dostarczyć Prevcowi narty, a do jego skoku zostało zaledwie dwóch zawodników.
Po skoku Jana Hoerla kiedy Prevc miał już narty na górze, okazało się, że Słoweniec nie zostanie dopuszczony do skoku. - Nowe narty dotarły na górę za późno. Hubert Mathis z FIS jasno pokazał Domenowi, że skoku nie będzie - przekazał Dominik Formela ze Skijumping.pl.
Mateusz Kędzierski na antenie TVN przekazał, że do sytuacji doszło podczas kontroli kombinezonów. Prevc źle zabezpieczył narty i w efekcie tego one spadły. Skoczek nie został jednak zdyskwalifikowany, ma wziąć udział w II serii.
Słoweńcy spadli w klasyfikacji na siódme miejsce. Zdecydowali się wycofać z dalszych startów, jednak chwilę później... wrócili do rywalizacji.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu sportsinwinter.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz