Pożegnalny konkurs Pucharu Świata Kamila Stocha na Wielkiej Krokwi przyciągnął do Zakopanego tłumy kibiców i miliony widzów przed telewizory. Choć sportowo trzykrotny mistrz olimpijski nie zdołał spełnić oczekiwań i odpadł po pierwszej serii, uwaga skupiała się na symbolice ostatniego występu w tym miejscu.
Stoch od lat był ikoną zakopiańskich zawodów. Pięciokrotnie wygrywał konkursy Pucharu Świata na Wielkiej Krokwi i nikt w historii nie dokonał tego częściej. Tym razem zabrakło miejsca w czołówce, ale atmosfera na trybunach pokazała, jak silna jest więź skoczka z publicznością.
Po zakończeniu rywalizacji doszło do oficjalnego pożegnania Kamila Stocha z zakopiańską publicznością. Było dużo symboliki, wzruszeń i łez. Kibice, mimo braku Polaka na podium, zostali do samego końca, by oddać hołd jednemu z najwybitniejszych zawodników w historii polskich skoków narciarskich.
— Wszystko, co tu przeżywam, to o to chodziło, żebym dotrwał do tego momentu. Ważne, że przychodzą ludzie, z którymi mogłem się pożegnać. To było najważniejsze — mówił Stoch w Eurosporcie, podkreślając, że sportowa złość ustąpiła miejsca emocjom, gdy zobaczył reakcję kibiców.
Zainteresowanie konkursem potwierdziły także dane telemetryczne. Niedzielną transmisję skoków narciarskich w TVP1 w szczytowym momencie oglądało prawie 2,3 mln widzów, a finałową serię średnio blisko 2 mln. Konkurs w Zakopanem okazał się najchętniej oglądanym programem weekendu i potwierdził, że pożegnanie Kamila Stocha było wydarzeniem wyjątkowym.
Źródło: TVP
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz