Na legendarnej trasie Streif w Kitzbühel supergigant znów udowodnił, dlaczego uchodzi za jeden z najbardziej bezlitosnych sprawdzianów w całym Pucharze Świata. Kibice zobaczyli wszystko: jazdę na absolutnej granicy ryzyka, momenty grozy i sportową klasę w najczystszej postaci. Bohaterów było dwóch – Adrian Smiseth Sejersted, który wbrew prawom fizyki uratował swój przejazd, oraz Marco Odermatt, który kolejny raz potwierdził, że w tym sezonie nie ma sobie równych.
Sejersted oszukał los na Streifie
Norweg już w górnej części trasy znalazł się o włos od dramatycznego upadku. Przy ogromnej prędkości stracił stabilność, a rozjeżdżające się narty zapowiadały nieuchronną wywrotkę. Wtedy jednak Sejersted popisał się refleksem i opanowaniem godnym mistrza – w powietrzu zdołał ustawić ciało, wylądował praktycznie na jednej narcie i… pojechał dalej, jakby nic się nie stało.
Ten moment mógł zakończyć jego start, a zamienił się w jeden z najbardziej pamiętnych obrazów całego weekendu w Kitzbühel. Co więcej, brawurowa obrona nie zrujnowała wyniku. Norweg przeciął linię mety z piątym czasem, tracąc zaledwie 0,36 s do zwycięzcy – wynik, który na Streifie smakuje niemal jak podium.
Odermatt narzuca swoje warunki
Na czele stawki ponownie znalazł się Marco Odermatt. Szwajcar pojechał z charakterystycznym dla siebie spokojem i precyzją, nie wdając się w niepotrzebne ryzyko, ale maksymalnie wykorzystując każdą sekcję trasy. Czas 1:08,41 wystarczył, by sięgnąć po kolejne zwycięstwo w supergigancie i umocnić pozycję lidera w klasyfikacji tej konkurencji.
Tuż za nim uplasował się Franjo von Allmen, który stracił zaledwie 0,03 s, a podium uzupełnił Stefan Babinsky. Tuż za „pudłem” znalazł się Raphael Haaser, a czołową piątkę domknął Sejersted – bohater dnia bez medalu, ale za to z owacją na stojąco.
Rywalizacja w Kitzbühel trwa dalej. Przed zawodnikami jeszcze zjazd i slalom, jednak już teraz supergigant pokazał, że na Streifie granica między triumfem a dramatem jest cieńsza niż gdziekolwiek indziej.
Źródło: Informacja własna
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu sportsinwinter.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz