Austriacki weteran Stefan Brennsteiner w końcu dopiął swego – po latach oczekiwań i sportowych turbulencji odniósł pierwsze zwycięstwo w Pucharze Świata, dominując slalom gigant w Copper Mountain i zostawiając za sobą całą narciarską elitę.
Stefan Brennsteiner, który od dekady regularnie meldował się w czołówce, ale nigdy wcześniej nie stanął na najwyższym stopniu podium, zapisał się w historii austriackiego narciarstwa. Dzięki świetnemu pierwszemu przejazdowi i niezwykle kontrolowanej jeździe w finale uzyskał łączny czas 2:30.98, zdobywając swoje premierowe zwycięstwo w karierze. Wyścig w Copper Mountain był popisem jego dojrzałości i taktycznego spokoju, który okazał się kluczem do sukcesu.
Na drugim miejscu uplasował się Henrik Kristoffersen (+0.95), który znakomicie odrobił straty z pierwszego przejazdu. Podium uzupełnił Filip Zubčić (+1.00), prezentując jeden z najszybszych finałowych przejazdów dnia. Za czołową trójką finiszował Marco Schwarz (+1.02), a piąty był odważnie jadący Alex Vinatzer (+1.16).
Wielkie awanse, bolesne spadki
Drugi przejazd przyniósł ogromne przetasowania. Znakomicie spisali się Sam Maes i Leo Anguenot, którzy dzięki odważnej, płynnej jeździe awansowali na siódmą pozycję. Z kolei Zan Kranjec czy Lucas Braathen, po obiecujących pierwszych występach, stracili rytm i pospadali w głąb tabeli.
Trasa w Copper Mountain wymagała od zawodników absolutnej precyzji - twardy śnieg, wybijające muldy i szybka, rytmiczna górna część sprawiały, że nawet drobny błąd oznaczał stratę cennych setnych sekundy. Nie wszyscy przetrwali próbę - m.in. Francuz Flavio Vitale nie ukończył zawodów.
Triumf Brennsteinera daje mu symboliczny nowy start w karierze, a jednocześnie zapowiada wyjątkowo zacięty sezon w gigancie. W narciarskiej stawce zrobiło się naprawdę gorąco.
Źródło: Informacja własna
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz