Duch legendarnej maskotki igrzysk w Sarajewie jakby powrócił do życia w Val di Fiemme. Podczas eliminacji sztafet w sprincie na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich Milano-Cortina 2026 na trasę wtargnął czworonóg uderzająco przypominający wilka. Zwierzę nie tylko przeraziło zawodniczki, ale przekroczyło linię mety, zmuszając organizatorów do interwencji. Czy to przypadek, że akurat wilkokształtne stworzenie wybrało olimpijską arenę?
Wilk Vučko z igrzysk w Sarajewie 1984 to jedna z najbardziej rozpoznawalnych maskotek w historii zimowej olimpiady. Sympatyczny wilczek z okrzykiem "Sarajewoooo!" na ustach towarzyszył legendarnym triumfom Katariny Witt, duetu Torvill & Dean czy Mattiego Nykänena. Od tamtej pory wilki na trwałe wpisały się w olimpijską symbolikę. I nagle, po 42 latach, w sercu włoskich Alp pojawia się żywe wcielenie tej ikony.
Gdy Chorwatka Tena Hadzic wbiegała na ostatnią prostą biegu sztafetowego, zobaczyła galopujące obok niej ogromne zwierzę. "Byłam pewna, że to dziki wilk. Przez moment pomyślałam, że zwariowałam z wyczerpania" – relacjonowała wstrząśnięta zawodniczka. Strach potęgował fakt, że stworzenie było masywne i biegło tuż przy narciarce. "Mijając go, modliłam się, żeby mnie nie zaatakował" – dodawała.
Greczynka Konstantína Charalampidou również nie kryła zaskoczenia. "To było jak scena z filmu fantasy. Biegam na igrzyskach olimpijskich, a tu nagle towarzyszy mi wilk!" – opisywała surrealistyczne doświadczenie. Obydwie sportsmenki zgodnie przyznały jednak, że intruz zachowywał się zaskakująco spokojnie, jakby należał do tego miejsca.

Prawdziwy problem zaczął się, gdy czworonożny "zawodnik" przekroczył linię mety. Fotokomórki, zaprogramowane do precyzyjnego pomiaru czasu każdego obiektu finiszującego wyścig, zarejestrowały również wilczego intruza. Na tablicy wyników pojawił się tajemniczy czas, który wprowadził zamieszanie w oficjalnych rezultatach eliminacji. Kamery transmisyjne uchwyciły nawet moment, gdy zwierzę dumnie przebiega przez metę, a system pokazuje jego "wynik olimpijski".
Dyrektor trasy FIS Michel Rainer musiał osobiście schwytać uciekiniera i wyprowadzić go poza teren zawodów. Scena władz olimpijskich goniących wilkokształtnego psa natychmiast stała się viralem w mediach społecznościowych, a całe zajście określono mianem "najbardziej uroczego incydentu w historii zimowych igrzysk".
Mimo że sytuacja rozbawiła publiczność na całym świecie, sportowcy wskazują na jej poważniejszy wymiar. "Dla mnie to tylko zabawna historia, bo nie walczyłam o medal. Ale wyobraźcie sobie, że coś takiego dzieje się w finale, gdzie decydują setne sekundy" – ostrzegała Hadzic, przypominając o potencjalnym zagrożeniu.

Tajemnica rozwiązała się szybko. "Wilk" okazał się dwuletnim wilczakiem czechosłowackim o imieniu Nazgul, mieszkającym w pobliskim pensjonacie. Pies od początku igrzysk protestował przeciwko temu, że nie zabierano go na zawody sportowe rozgrywające się niemal pod jego nosem. "Nazgul jest wyjątkowo uparty i towarzyski. Kiedy wychodziliśmy oglądać konkurencje, strasznie cierpiał i domagał się, żeby iść z nami. W końcu postanowił sam zostać olimpijczykiem" – wyjaśniali rozbawieni opiekunowie.
Wilczaki czechosłowackie to niezwykła rasa powstała w latach 50. ubiegłego wieku poprzez krzyżowanie owczarków niemieckich z dzikimi karpackimi wilkami. Efekt? Psy na tyle podobne do naturalnych drapieżników, że regularnie wywołują popłoch wśród nieświadomych przechodniów. Ich dziki wygląd docenił nawet Hollywood – w filmie "Alfa" o początkach udomowienia wilków to właśnie wilczak zagrał główną rolę.
Mimo dzikich genów i imponującej aparycji, Nazgul udowodnił, że jest typowym psem domowym – łagodnym, ciekawskim i uwielbiającym ludzkie towarzystwo. Charalampidou podsumowała całe wydarzenie z przymrużeniem oka: "Mój bieg był kiepski, ale dzięki temu wilkowi jestem teraz sławna na całym świecie. Może Nazgul to reinkarnacja Vučko, która przyszła, żeby przypomnieć nam, że igrzyska to nie tylko medale, ale też niezapomniane chwile?"
Czy legendarny wilk z Sarajewa rzeczywiście powrócił w futrzanej odsłonie do Val di Fiemme? Jedno jest pewne – Nazgul dołączył do olimpijskiej legendy i na długo pozostanie w pamięci fanów jako nieoficjalny bohater IO Milano Cortina 2026.
Źródło: Ineria, Informacja własna
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu sportsinwinter.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz