Olimpijska droga z problemami Kamili Żuk. „Odczuwam skutki poprzedniego roku. Czuję się przemęczona”

fot. M. Król

Kamila Żuk wywalczyła srebro podczas minionych Mistrzostw Polski na nartorolkach w Dusznikach-Zdroju. Można powiedzieć, że to tylko lub aż jeden medal – 23-letnia Polka ma za sobą problemy zdrowotne, a jej samopoczucie nie było ostatnio najlepsze. – To są takie rzeczy, które osłabiają organizm i wykluczają ze stuprocentowych przygotowań do zimy – powiedziała w rozmowie z nami. 

fot. M. Król

Bieg na plus, strzelanie na minus

Żuk tegoroczne zmagania na mistrzostwach kraju rozpoczęło od niezbyt udanego testu biegowego. Kolejnego dnia sięgnęła jednak po medal, pomimo zanotowania 4 karnych rund na strzelnicy. Podopieczna Adama Kołodziejczyka i Agnieszki Cyl spisała się bowiem zdecydowanie lepiej na trasie. Dobrą formę fizyczną potwierdziła w biegu pościgowym, co jednak nie przełożyło się na zdobycie kolejnego krążka w rywalizacji w Dusznikach-Zdroju.

– Podsumowując Mistrzostwa Polski, mogę powiedzieć, że jestem z siebie zadowolona, mimo że wyjeżdżam stąd tylko z jednym srebrnym medalem. Z jednej strony czuję duży niedosyt, jeśli biorę pod uwagę predyspozycję strzelecką. Pod tym kątem jestem niezadowolona. Z drugiej zaś sama siebie bardzo pozytywnie zaskoczyłam formą biegową – przyznała.

Droga z problemami zdrowotnymi

Niestety podczas tegorocznego sezonu przygotowawczego do olimpijskiej zimy problemy zdrowotne nie odpuściły Kamili. Mistrzyni Europy nie mogła w pełni przepracować każdego z obozów. – W ostatnim czasie borykam się z różnymi chorobami, przeziębieniami. Cały czas coś wyklucza mnie z treningu. Na mistrzostwach świata walczyłam z problemami żołądkowymi. Po tym okazało się, że nawrócił mi się refluks. To też spowodowało wycofanie się z zawodów podczas zmagań w Novym Meście. Później była choroba, przeziębienie – kaszel, katar. To są takie rzeczy, które osłabiają organizm i wykluczają ze stuprocentowych przygotowań do zimy. Mam nadzieję, ze teraz to zacznie się wszystko normować i do samego sezonu będę mogła normalnie pracować – powiedziała nasza biathlonistka.

Kolejnym przystankiem w szkoleniu kadry narodowej będzie lodowiec w Ramsau. Tam zawodnicy udadzą się za nieco ponad tydzień. Czy teraz będzie czas na chwilę wolnego? – Wolne jak nie wolne. Ja wyjeżdżam do Zakopanego, żeby potrenować w innym gronie, zmienić towarzystwo. Myślę, że to też w bardzo pozytywny sposób wpłynie na przygotowania. Później wrócę do domu, odpocznę nieco przed obozem. Liczę, że na to zgrupowanie będę w pełni zdrowa – odrzekła z nadzieją 23-latka.

Skutki ubocznej objętości treningowej

Nie tylko zdrowie jest tu utrudnieniem. W ciągu ostatnich pięciu lat Kamila Żuk, podobnie jak Monika Hojnisz-Staręga i Kinga Zbylut, pracowała pod okiem czterech różnych szkoleniowców. To z pewnością duże wyznanie. Jak na tym etapie wygląda styl prowadzenia kadry przez Adama Kołodziejczyka w porównaniu do metod szkoleniowych Michaela Greisa? – Czterech trenerów w ciągu pięciu sezonów brzmi zachęcająco. Generalnie na pewno robimy zdecydowanie mniej objętości w porównaniu do sytuacji sprzed roku – stwierdziła dwukrotna złota medalistka mistrzostw globu juniorów.

Biało-czerwona zawodniczka dodała też, że liczy, iż takie zejście z dużych objętości przyniesie dobre skutki w trakcie zimy. Niestety przy tym ciągle musi mierzyć się z przetrenowaniem, które nastąpiło ubiegłego lata. – Myślę, że to pozytywnie wpłynie na sezon startowy, aczkolwiek ja cały czas odczuwam skutki poprzedniego roku. Czuję się przemęczona, organizm nie wypoczywa. Zobaczymy, jak to ostatecznie będzie wyglądać – zakończyła.

Z Dusznik-Zdroju dla Sportsinwinter.pl,
Mateusz Wasiewski