Alpejskie MŚ – Cortina 2021. Trener z lat szkolnych wspomina Marynę Gąsienicę-Daniel. “Zawsze była uparta”

fot. Alicja Kosman / PZN

Niewiarygodny sukces na swoim koncie zapisała dzisiaj Maryna Gąsienica-Daniel. Polka była o krok od podium mistrzostw świata w slalomie gigancie. Zawodniczka, która w piątek skończy 27 lat, wywalczyła szóste miejsce podczas zmagań w Cortinie d’Ampezzo. – Znam ją od dziecka i dobrze widzieć, że jest na najwyższym światowym poziomie – komentuje w rozmowie z nami pierwszy szkolny trener Maryny.

fot. Alicja Kosman / PZN

Niektórym trudno w to uwierzyć, ale Maryna Gąsienica-Daniel zajmując szóste miejsce w slalomie gigancie mistrzostw świata, zapisała się na kartach polskiego narciarstwa. W tej konkurencji jeszcze żadnej naszej alpejce nie udało się zająć tak wysokiej pozycji. Zresztą, na takie występy naszej reprezentantki czekaliśmy 36 lat. Po tak długim okresie oczekiwania znów mamy narciarkę, którą stać na wiele. – Znam ją od dziecka i dobrze widzieć, że jest na  najwyższym światowym poziomie – mówi w rozmowie z nami pierwszy szkolny trener Maryny Gąsienicy-Daniel, Janusz Starzyk.

Maryna Gąsienica-Daniel w 2007 roku w Whistler (fot. Janusz Starzyk)

Najlepsza wśród dzieci

Janusz Starzyk współpracę z Maryną Gąsienicą-Daniel rozpoczął w jej latach szkolnych. Wówczas trafiła do SMS-u Zakopane i właśnie tam ich drogi się skrzyżowały. Jak mówi, zawsze pewnie dążyła do celu. – Była uparta. Nie powiem, że się kłóciliśmy, ale jak już się na coś uparła, to twardo broniła swojego zdania – wspomina Starzyk. Ten opór powodował, że wśród swoich rówieśniczek była od dziecka zdecydowanie najlepsza. Kiedy wygrała nieoficjalne mistrzostwa świata dzieci, dostrzegł ją Polski Związek Narciarski. Dzięki temu dostała pozwolenie na treningi z ówczesnym szkoleniowcem kobiecej kadry – Livio Magonim – który dziś odpowiada za sukcesy Petry Vlhovej. – To był ważny okres w naszej pracy, bo Livio do dzisiaj jest jednym z najlepszych trenerów na świecie. Ona wtedy była jeszcze dzieckiem, ale to był dobry czas w jej karierze – przyznaje szkolny trener Maryny.

Dojrzała od dziecka

Maryna Gąsienica-Daniel w 2007 roku w Whistler (fot. Janusz Starzyk)

– Rzeczywiście było tak, że Maryna we wszystkich zawodach krajowych osiągała zdecydowanie lepsze wyniki od rywalek w jej wieku – przypomina sobie Janusz Starzyk. Obecnie trener młodych zawodniczek z Pucharu Polski mówi też, że była pewna cecha Gąsienicy-Daniel, która szczególnie ją wyróżniała. – Była wtedy najbardziej dojrzałą zawodniczką w Pucharach Polski. Potrafiła się koncentrować. Miała taki zmysł zapamiętywania trasy. Potrafiła obejrzeć ją, a potem doskonale sobie odtworzyć w głowie, jakby przygotować się do startu mentalnie – opowiada szkoleniowiec. Ta umiejętność wyobrażenia sobie trasy została z Maryną właściwie do dziś. Do tego dochodzi odporność psychiczna, której mogą pozazdrościć jej niektóre topowe zawodniczki świata. – Po niej nie było widać żadnych wielkich emocji dzisiaj – przyznaje Starzyk.

Kontuzja i chwilowe załamanie

O tym, że narciarstwo to bardzo kontuzjogenny sport, Maryna boleśnie przekonała się półtora roku temu. Kiedy jej kariera nabierała tempa, nagle dopadł ją pech. Podczas obozu w Nowej Zelandii reprezentantka Polski upadła w trakcie treningu i złamała piszczel. – Jak wróciła ze szpitala, to odwiedziłem ją. Widziałem, że nie jest w najlepszej formie psychicznej. Jednak trzy dni później już widziałem, że wspólnie z Marcinem Orłowskim ćwiczą. Wiedziałem, że jest zmotywowana i będzie dobrze – podkreśla Janusz Starzyk. Czy ktokolwiek spodziewał się, że po takiej kontuzji Maryna od razu wskoczy do ścisłej światowej czołówki? Trudno w to uwierzyć. – To, co zrobili w tym okresie przygotowawczym… po prostu czapki z głów. Mało kto spodziewał się, że Maryna wejdzie po tej kontuzji na taki poziom – twierdzi trener.

Jedna z najlepszych

Teraz Maryna jest już w pełni ukształtowaną zawodniczką, która jeszcze może się rozwinąć. Ma jednak pewną zaletę, której większość zawodniczek światowej czołówki może jej pozazdrościć. – Bardzo poprawiła się w staniu na nartach. Myślę, że jest w piątce zawodniczek świata, które tak stoją na nartach – ocenia Starzyk i dodaje, że z szóstego miejsca trzeba się cieszyć. – Też emocjonalnie do tego podszedłem. Jednak kiedy popatrzyłem na nią na mecie, to ucieszyłem się, że jest na takim poziomie – mówi o wychowance trener. Kto wie, być może wkrótce spod jego ręki wyjdą kolejne znakomite zawodniczki. – Obserwuję młode narciarki i muszę powiedzieć, że kiedy porówna się je z tym, jak Maryna prezentowała się w tym samym wieku, to są przynajmniej równie dobre – kończy Janusz Starzyk.

Szczegółowy program MŚ w Cortinie d’Ampezzo 2021 znajdziecie tutaj.

Kliknij poniżej, aby przejść do specjalnego raportu Sportsinwinter.pl

Źródło: Informacja własna

Mateusz Król
Obserwuj
%d bloggers like this: