Zbliża się Alpejski PŚ 2020/21. Zabraknie jednak kilku gwiazd

fot. Andrea Miola

fot. Andrea Miola

Nowy sezon Alpejskiego Pucharu Świata za pasem. Jak przed każdym sezonem części zawodników i zawodniczek już nie zobaczymy – postanowili bowiem zakończyć swe często bogate kariery. Nie zabrakło wśród nich naprawdę wielkich nazwisk. W artykule poniższym postanowiliśmy się skupić na ich osiągnięciach.

Wśród pań największymi sukcesami może się pochwalić Austriaczka Anna Veith znana wcześniej jako Anna Fenninger. To jedna z najlepszych zawodniczek ostatnich lat, a może i w historii dyscypliny. Trzykrotna mistrzyni świata, mistrzyni olimpijska, dwukrotna zdobywczyni Kryształowej Kuli, 15 razy wygrywała zawody PŚ. Dorobek mógłby być większy gdyby nie paskudna kontuzja kolana. Po tej przypadłości w październiku 2015 do końca nigdy nie wróciła do wielkiej formy, acz zdobyła jeszcze srebrny medal olimpijski w Pjongczangu.

Niewiele jej ustępowała Niemka Viktoria Rebensburg. Mistrzyni olimpijska, medalistka mistrzostw świata. Nawet więcej razy wygrała zawody PŚ (bo aż 19). Specjalizowała się w gigancie, ale świetnie jeździła też supergiganty i zjazdy. Wygrała swój jedyny zjazd u siebie w Garmisch-Partenkirchen, ale tuż po tym zwycięstwie u szczytu kariery w tym samym miejscu doznała kontuzji, która przyspieszyła decyzję o zakończeniu kariery.

Przy wielkich zawodniczkach pozostajemy. Tina Weirather z Liechtensteinu miała w genach sukces. To córka Harti Weirathera i Hanni Wenzel. Zdecydowała się reprezentować kraj matki, który choć malutki ma swoje sukcesy. Tina dołożyła cegiełkę do nich zdobywając srebro Mistrzostw Świata i olimpijski brąz w supergigancie. Wygrała też dziewięć razy zawody PŚ – obok swej koronnej dyscypliny zwyciężyła po jednym zjeździe i gigancie.

Doświadczone włoskie siostry Fanchini – Nadia i Elena razem zaczęły starty i razem postanowiły je zakończyć. Nadia wygrała dwa razy zawody PŚ (po razie zjazd i supergigant) i zdobyła dwa medale MŚ w zjeździe. Ale świetna była też w gigantach. Nieco starsza Elena wygrała dwa zjazdy PŚ i zdobyła u siebie w Bormio w 2005 srebrny medal MŚ w tej dyscyplinie.

Dobrze radziła sobie na trasach też Nina Haver-Loeseth z Norwegii. Wygrała w swej karierze slalom i slalom równoległy w PŚ, świetnie jeździła też giganty. Ma też medal olimpijski choć w nieco mniej prestiżowej, drużynowej rywalizacji. Na podium zawodów PŚ wśród kończących karierę stawała też Niemka Christina Ackermann (zd. Geiger), Słowenka Anna Drev i Włoszka Johanna Schnarf. A drużynowy medal ZIO wywalczyła też Norweżka Maren Skjoeld. Ponadto kariery zakończyły: Austriaczka Michaela Dygruber, Niemka Veronique Hronek oraz Szwedki Ylva Staalnacke i Helena Rapaport. Ta ostatnia jako jedyna z wymienionych zawodniczek nigdy nie zdobyła bodaj punktu PŚ.

Nie zabrakło też wielkich nazwisk wśród panów kończących karierę. Na pierwszym miejscu należy wspomnieć o Szwedzie Andre Myhrerze. To aktualny mistrz olimpijski w slalomie (w którym zdobył też medal w Vancouver). Nieco gorzej szło mu na MŚ (najbliżej medalu był w 2013 w Schladming, gdzie był tuż za podium), ale aż trzy razy zdobywał medal drużynowy. Wygrał osiem razy zawody PŚ (w tym raz w slalomie równoległym).

Bardzo długą i piękną karierę miał też Włoch Peter Fill. W swej karierze zdobył dwa razy medal MŚ (w supergigancie i kombinacji), wygrał trzy razy zawody PŚ (dwa zjazdy i supergigant) i trzy razy zdobywał małe kryształowe kule. To zasługuje na osobną wzmiankę. W sezonie 2015/16 wygrał klasyfikację zjazdu zwyciężając jedne zawody. Rok później obronił tytuł zjazdowy nie wygrywając ani jednego zjazdu. Zaś w sezonie 2017/18 triumfował w klasyfikacji kombinacji też bez żadnego zwycięstwa. Zaiste ciekawy to przypadek.

Jedno pucharowe zwycięstwo i jeden medal MŚ miał też w karierze Kanadyjczyk Dustin Cook. Dla odmiany Niemiec Fritz Dopfer wiele razy ocierał się o wygraną, niemniej ten świetny specjalista od obu konkurencji technicznych aż dziewięć razy stawał na podium nie wygrywając ani razu! Ma w swej karierze też srebrny medal MŚ w slalomie, a także brąz w konkurencji drużynowej. Taki sam medal w karierze miał też Szwed Matts Olsson. Nieźle szło mu też w Pucharze Świata – stawał na podium w gigantach i gigantach równoległych – w tym ostatnim zwyciężył jedne zawody w Alta Badia.

Karierę zakończył jeszcze jeden zawodnik o wielkim nazwisku – Elia Zurbriggen ze Szwajcarii. Niemniej nie on na to nazwisko pracował. Wielkie sukcesy odnosił ojciec Pirmin. Przez lata w czołówce byli też ciotka Heidi i daleki krewniak Silvan. Elia próbówał iść w ich ślady, ale większych sukcesów nie zanotował. Z punktami PŚ karierę zakończyli też Niemiec Klaus Brandner, Francuz Robin Buffet, Austriak Johannes Kroell, Amerykanin Wiley Maple, Norweg Stian Saugestad oraz Niemcy Benedikt Staubitzer i Dominik Stehle.  Bez punktów acz z pucharową historią swą przygodę zakończył Fin Jens Henttinen. Wszystkim życzymy powodzenia na nowej drodze życia, cokolwiek będą robić i dziękujemy za lata wzruszeń.

źródło: własne

%d bloggers like this: