Sylwia Jaśkowiec walczy o powrót do formy. “Mam nadzieję, że będę gotowa na najważniejsze starty”

Sylwia Jaśkowiec po MP w Jakuszycach

Sylwia Jaśkowiec po MP w Jakuszycach

Sylwia Jaśkowiec dwa lata temu wywalczyła wspólnie z Justyną Kowalczyk brązowy medal mistrzostw świata w Falun w sprincie drużynowym. Gdy wydawało się, że kariera biegaczki z Myślenic nabiera tempa, przydarzył się wypadek, który przekreślił marzenia o sukcesach i sprawił, że Polka straciła dwa sezony. Pomimo wszystkich złych wydarzeń Jaśkowiec nie traci nadziei i wierzy, że będzie gotowa do startu na igrzyskach olimpijskich, o czym opowiedziała w rozmowie z Piotrem Meissnerem z TVP Sport.

Sylwia Jaśkowiec już w sezonie 2013/2014 zaczęła coraz odważniej przebijać się do światowej czołówki. Polka zajęła trzecie miejsce podczas prologu Tour de Ski, przegrywając wówczas tylko z Marit Bjoergen i Astrid Jacobsen. W tym samym roku biegaczka z Myślenic była jeszcze czwarta w sprincie stylem dowolnym podczas zawodów Pucharu Świata w Szklarskiej Porębie, a sezon zakończyła z dorobkiem 152 punktów. Jeszcze lepszy był dla Jaśkowiec sezon 2014/2015. Reprezentantka Polski punktowała piętnastokrotnie i wywalczyła brązowy medal w sprincie drużynowym podczas mistrzostw świata w Falun. Sezon biegaczka z Myślenic zakończyła w Oslo, finiszując jako 28. w biegu na 30 kilometrów stylem dowolnym. Od tego momentu zaczęła się jednak seria pechowych wydarzeń, która przekreśliła ostatnie dwa lata dla Jaśkowiec.

– W drugiej części sezonu przygotowawczego (do Pucharu Świata 2015/2016 – przyp. red.) startowałam w nartorolkowych mistrzostwach Czech, w uphillu na dystansie 12 kilometrów, który wygrałam. Był to jednak ostatni bieg tych przygotowań, bo musiałam przejść operację ścięgna strzałkowego krótkiego. Po niej straciłam właściwie cały sezon. Zdążyłam przygotować się jedynie do mistrzostw Polski w Jakuszycach, z których wróciłam z trzema złotymi medalami – tłumaczy Jaśkowiec w rozmowie z dziennikarzem TVP Sport. – Kolejny okres przygotowawczy rozpoczęłam na dużym “głodzie” rywalizacji, ale na jednym z letnich obozów zerwałam więzadło krzyżowe przednie i uszkodziłam łąkotkę. Uraz na dobre wyeliminował mnie z mistrzostw świata w Lahti. Przeszłam dwie operacje i rehabilitację – dodaje Polka.

31-latka z Myślenic powoli wraca do formy i jest już w dużo lepszej kondycji fizycznej, ale nadal odczuwa skutki operacji, której musiała się poddać. – Jestem w cyklu treningowym, choć z powodu kolana musiałam zrezygnować z ulubionego biegania oraz ważnych imitacji skakanych. Teraz buduję dyspozycję startową korzystając głównie z nartorolek, nart, roweru i siłowni.  Przygotowania nie są zatem idealne, ale mimo wszystko mam nadzieję, że będę gotowa na najważniejsze starty – opowiada biegaczka.

Polka w rozmowie z dziennikarzem TVP Sport opowiedziała także o swoich planach na pierwsze zimowe miesiące. Jest już pewne, że Jaśkowiec nie pojawi się podczas zawodów w Kuusamo, które będą inauguracją Pucharu Świata 2017/2018. Zamiast Finlandii biegaczka wybierze Włochy i Puchar FIS, aby zdobyć niezbędne do startów FIS-punkty. – Rozpocznę sezon od zawodów we włoskiej Santa Catarinie na początku grudnia. Po tych startach będzie wiadomo, czy wystąpię w Pucharze Świata w Davos, czy może w Pucharze Kontynentalnym w St. Ulrich – tłumaczy biegaczka.

Na pytanie o to, jaki będzie najważniejszy start w nadchodzącym sezonie Jaśkowiec odpowiedziała krótko, ale treściwie. – Liczą się tylko igrzyska olimpijskie.

Źródło: TVP Sport

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.