Rosjanie wywieźli słoweńskiego trenera do lasu. Był w szoku

fot. M. Król

Słoweńska kadra kobiet jeszcze nigdy nie była tak mocna – mistrzostwo świata Emy Klinec, srebrny medal drużyny i Kryształowa Kula Niki Križnar. Pod dowództwem Zupančiča sezon udał się im znakomicie. Do całkowitego szczęścia zabrakło jedynie Pucharu Narodów, który pomogła odebrać reprezentacji Słowenii kwarantanna w Niżnym Tagile…

fot. M. Król

Zaczęło się w Oberstdorfie

Zoran Zupančič już podczas mistrzostw świata w Oberstdorfie ze względu na pozytywny wynik testu na COVID-19 został poddany kwarantannie. Na szczęście ominęła ona wtedy słoweńskie zawodniczki, dzięki czemu mogły wystartować we wszystkich konkursach czempionatu. Udało im się zdobyć aż trzy medale – złoty (Ema Klimec), srebrny (drużynowo) i brązowy (Nika Križnar).

Po upływie wyznaczonego czasu, wypełnieniu wszystkich potrzebnych dokumentów i negatywnych testach PCR, słoweński szkoleniowiec otrzymał zgodę na wyjazd do Niżnego Tagiłu.

– Nie obyło się bez problemów. Mimo, że przeszedłem zakażenie w Oberstdorfie, ponownie zostałem zdiagnozowany jako pozytywny. Z resztą zespołu było podobnie, a przecież niektóre skoczkinie także zostały już wcześniej zarażone – mówił w wywiadzie ze sloski.si Zupančič.

Izolacja w Rosji

Cała słoweńska ekipa została odizolowana w Niżnym Tagile, a ich rywalki pojechały na ostatnie zawody Pucharu Świata do Czajkowskiego. Nie było to jednak zgodne z regulaminem, bowiem osoby po przejściu COVID-19 powinny zostać dopuszczone do startu.

– Druga kwarantanna w Rosji była dla mnie trochę mniej stresująca, ponieważ byliśmy do niej przyzwyczajeni po Oberstdorfie. Jednak zespół nie był w doskonałej formie. Wszyscy żałowaliśmy, że Zoran nie może być z nami na ostatnim konkursie w Niżnym Tagile. Potem znowu nas wszystkich zamknęli – opowiadał pomocnik głównego trenera, Anže Lavtižar.

Wywieźli go do lasu

Sam Zupančič był jednak bardzo zły z powodu zaistniałej sytuacji. Stwierdził nawet, że wszystko wyglądało tak, jakby w Rosji ktoś chciał powstrzymać jego ekipę przed osiągnieciem sukcesów. Zaskoczony był także tym, gdzie miał odbywać kwarantannę.

– Zabrano mnie do lasu, do na wpół zrujnowanego domu, byłem bez połączenia ze światem, bez wifi, bez telefonu. Przez attaché dowiedziałem się, że ekipa też jest odizolowana, co bardzo mnie zdenerwowało. Na szczęście w końcu, po interwencji bardzo wpływowych ludzi wszystko zostało załatwione – wspomina szkoleniowiec Słowenek cytowany przez siol.net.

Szczęśliwy finał

Ostatecznie, po interwencji słoweńskiego rządu, cała historia zakończyła się happy-endem. Zawodniczki wzięły udział w ostatnich konkursach Pucharu Świata, a Nika Križnar zdobyła Kryształową Kulę. Całe to zamieszanie miało jednak pewien wpływ na Słowenki – nie udało im się obronić 31 punktów przewagi nad Austrią w Pucharze Narodów.

– Ponownie przeszkodzono nam w przygotowaniach. Ale dziewczyny ciężko pracowały! Przegraliśmy bitwę w Pucharze Narodów, ale Kryształowa Kula Niki ostatecznie przyniosła nam dużo satysfakcji i wzruszeń. To prawda, że ​​jest to najtrudniejsza rzecz, jaką można osiągnąć w sezonie – zakończył Zoran Zupančič.

Źródło: sloski.si / siol.net