Przebudzenie mistrza. Zaskoczony nawet trener. “Potężny przeskok”

Screen: EuroSport

Za nami pucharowy weekend w Sapporo. Przed własną publicznością z bardzo dobrej strony pokazał się Ryoyu Kobayashi. Japończyk, mimo słabego sezonu, na Okurayamie dwukrotnie wygrał oraz stanął na najniższym stopniu podium. Niespodziewany wyskok formy swojego podopiecznego skomentował klubowy trener – Matjaz Zupan.

Screen: EuroSport

Fantastyczny weekend w Sapporo

Dwukrotny zdobywca Kryształowej Kuli w trzech konkursach na wyspie Hokkaido zdobył aż 260 pkt. Przed japońskim weekendem zgromadził ich zaledwie 161 “oczek” w 11 startach. Teraz ma ich na swoim koncie aż 421, dzięki czemu awansował na siódme miejsce w klasyfikacji generalnej.

Mimo iż trenerem kadry Kraju Kwitnącej Wiśni jest były skoczek Kento Sakuyama, zgodnie z tamtejszym systemem szkolenia zawodnicy przygotowują się do startów pod okiem trenerów klubowych. Kobayashi współpracuje z Matjazem Zupanem, który w przeszłości prowadził m.in. słoweńskich skoczków.

Matjaz Zupan: “Nie spodziewałem się, że od razu wskoczy na tak wysoki poziom”

54-latek nie krył zaskoczenia tak dobrą dyspozycją swojego podopiecznego w miniony weekend. – Nie spodziewałem się, że od razu wskoczy na tak wysoki poziom. Nie był daleko od swoich dobrych skoków, ale to potężny przeskok. Mam nadzieję, że teraz utrzyma tę dyspozycję, a ta zamieni się w stałą formę – powiedział z rozmowie ze sport.pl.

Co zatem sprawiło tak nagły wzrost formy? – Poprawiliśmy nieco technikę, ale nie robiliśmy tu nic wielkiego. Miał wreszcie nowy kombinezon, więc to na pewno pomogło po problemach z materiałem i poprzednimi krojami. Do tego dołożył najważniejsze: trochę treningu fizycznego, którego u niego wyraźnie brakowało – stwierdził Zupan.

Bez pracy nie ma kołaczy?

Być może właśnie wzrost obciążeń treningowych mógł okazać się kluczowy. Sam zainteresowany przed sezonem zdradził bowiem, iż zmienił sposób przygotowań, wyraźnie ograniczając liczbę oddawanych skoków. Wszystko wskazuje na to, że nie była to dobra decyzja.

Teraz zarówno przed Kobayashim, jak i resztą zawodników premierowy weekend z lotami narciarskimi. Główną areną zmagań będzie mamuci obiekt w Bad Mitterndorf (HS 235). O ile strata do prowadzącego Dawida Kubackiego jest ogromna, bowiem wynosi aż 743 punkty, tak sprawa walki o Małą Kryształową Kulę wydaje się sprawą otwartą.

Pytanie tylko czy występy Japończyka to jednorazowy wyskok wynikający z doskonałej znajomości obiektu w Sapporo, czy wyraźna tendencja zwyżkowa. W przeszłości podobna sytuacja miała już miejsce w sezonie 2020/21. Wówczas do rywalizacji w Zakopanem Kobayashi skakał przeciętnie. To właśnie po zwycięstwie na Wielkiej Krokwi nastąpił oczekiwany przełom i Japończyk prezentował bardzo dobrą formę do końca sezonu, który zakończył na czwartym miejscu w klasyfikacji generalnej. Zobaczymy czy tym razem historia znów zatoczy koło.

źródło: sport.pl