Polscy biegacze mają być jeszcze lepsi. Trener: “Zrobię co w mojej mocy” [wywiad]

fot. M. Rudzińska

W minionym sezonie polscy biegacze narciarscy zrobili krok, na który kibice czekali od lat. Aż trzech zawodników zdobyło punkty do klasyfikacji generalnej. To w ogromnej mierze zasługa nowego szkoleniowca i byłego znakomitego sportowca. Lukas Bauer przed kolejną edycją Pucharu Świata zapowiada, że teraz powinno być jeszcze lepiej. Pod warunkiem, że pandemia nie pokrzyżuje planów. – Od Macieja Staręgi, Dominika Burego i Kamila Burego, oczekuję więcej wyników w czołowej trzydziestce niż w zeszłym roku – przyznaje w rozmowie ze Sportsinwinter.pl, były czeski biegacz narciarski.

fot. M. Rudzińska

Mateusz Król: Trenerze, jak zdrowie pana i zawodników?

Lukas Bauer: Dziękuję, że pytasz. W tej chwili z naszym zespołem wszystko dobrze, co jest bardzo ważne w tych trudnych czasach. Nie jest jednak tajemnicą, że niektórzy z nas mają już doświadczenie z COVID-19. To miało czasem wpływ na nasz trening lub przygotowanie, ale patrzymy przed siebie.

Za panem kolejny rok pracy z polskimi biegaczami. Jak wyglądały przygotowania w trakcie pandemii? Z czego jest pan zadowolony, a z czego nie?

Tak, to już drugi rok współpracy i cały rok przebiegał pomyślnie niemal pod każdym względem. Musieliśmy poradzić sobie z ograniczeniami wywołanymi przez Covid-19, więc nastąpiły pewne zmiany, ale porównując do sportów letnich, wpłynęło to na nas w minimalnym zakresie. W trakcie pierwszych zgrupowań, które mieliśmy w Polsce, co też było wcześniej planowane, były tylko drobne zmiany, bo musiałem zrobić testy, abym mógł wjechać do Polski i wrócić do domu, ale to nie był problem. Byliśmy skupieni na naszej pracy i staraliśmy się dać z siebie wszystko, mimo że nikt nie był pewien, czy sezon będzie możliwy i jak będzie wyglądał. Cieszę się, że również przy takiej myśli „nie jestem pewien” wszyscy sportowcy i kadra stworzyli wspaniały sezon treningowy, a teraz jesteśmy zaledwie kilka godzin przed rozpoczęciem nowego sezonu. Istnieje wiele zasad, kontroli i zmian ukierunkowanych na utrzymanie najwyższego poziomu bezpieczeństwa dla wszystkich uczestników i zachowanie dużej szansy, aby jak najwięcej wyścigów Pucharu Świata przeprowadzić, ale wszyscy wiedzą i rozumieją, że teraz czeka nas taka ciężka walka. I nawet nie od strony sportowej, jak zwykle, ale każdy musi wziąć na siebie odpowiedzialność za zachowanie zdrowia i nie narażać się na infekcję..

Można zatem powiedzieć, że z przygotowań jest pan zadowolony?

Z sezonu letniego jestem zadowolony, wszyscy zawodnicy zrobili kolejny krok naprzód i na przykład Dawid Damian, który rok wcześniej miał trudności z nadążaniem za starszymi i bardziej doświadczonymi zawodnikami z kadry A w niektórych ćwiczeniach, nawet na treningu znacznie się poprawił, a jego organizm lepiej reagował na obciążenia w porównaniu z ubiegłym sezonem. Bardzo się cieszę ze współpracy z drużyną juniorów, co było dla mnie ważne, ponieważ kadra A się rozwija, w przyszłości będziemy musieli przygotować młodych zawodników do dołączenia do tej ekipy i zobaczyłem tam pewne możliwości, aby usprawnić swoją pracę i ustalić jasny system. To pomoże im również w przejściu do zespołu A później, bo będą wiedzieli, czego zasadniczo się tam oczekuje. Kulminacyjnym momentem sezonu letniego były Mistrzostwa Polski na nartorolkach w Zakopanem, na których nie zabrakło wszystkich reprezentacji narodowych i wielu klubów, co było naprawdę miłym wydarzeniem. Chyba ustaliliśmy ciekawy format mistrzostw, a wynik bardzo dobrej pracy Polskiego Związku Narciarskiego, organizatorów i zaciętej walki zawodników podczas zawodów, przy ładnej pogodzie, był jednym z najlepszych letnich zawodów jakie widziałem. Widzów było też całkiem sporo, więc było fajnie!

Zeszłej zimy nasi biegacze zrobili ogromne postępy, więc oczywiście nasze oczekiwania wzrosły. Czy myślisz, że znowu zrobią krok naprzód?

Lukas Bauer został trenerem polskich biegaczy w 2019 roku. W przeszłości zdobywał Kryształową Kulę oraz medale igrzysk olimpijskich i mistrzostw świata. Przed rokiem doprowadził Polaków do znacznej poprawy formy. / fot. Polski Związek Narciarski

Jasne, tak musi być! Sportowcy muszą być głodni. Widziałem to na wielu treningach i cieszę się z tego, mimo że będą też większe oczekiwania. To, co było widoczne od pierwszej chwili, to dużo większe skupienie zawodników od pierwszych treningów. Znali już system, więc było mniej straconego czasu z powodu konieczności wyjaśnienia wszystkiego, a płynność grupy szkoleniowej była lepsza. Po pierwszym sezonie musiałem wyjaśnić sportowcom, że w pierwszym sezonie trenowaliśmy z naciskiem, aby nie ryzykować zbyt wiele, ponieważ dla mnie ważne było osiągnięcie dobrego wyniku, dzięki któremu biegacze mogli naprawdę zaufać moim metodom, a potem nadszedł czas na kolejny krok. Więc obiecałem im więcej i cięższe treningi w tym roku, z wyższym poziomem ryzyka, ale celem było zrobienie kolejnego kroku. Rezultatem powinny być bardziej stabilne wyniki dla sportowców, ze względu na większą ilość treningów w niektórych okresach roku treningowego. Większość testów wykazała, że ​​to działa, więc zobaczymy w trakcie sezonu. Skupiamy się na poprawie techniki i wydaje mi się, że jest to widoczne. Również współpraca z kadrą juniorów daje pewien efekt drużynie A, bo nawet juniorzy mogą być dobrymi przeciwnikami na jakimś treningu i czuło się w powietrzu, że zdrowa rywalizacja wewnątrz wzrosła. Sportowcom może być trudniej psychicznie, gdy wzrośnie rywalizacja, ale tylko w tym momencie wszyscy osiągną naprawdę maksimum tego, co są w stanie. To sport na najwyższym poziomie, a nie gry dla dzieci (uśmiech).

Jakie są wasze cele na nadchodzący sezon? Oczywiście zakładając, że koronawirus nie pokrzyżuje większości planów…

Wszyscy musimy mieć nadzieję, że większość sezonu odbędzie się i musimy być też gotowi na szybkie zmiany w reakcji na aktualną sytuację. W tym sezonie będzie bardzo ciężko. Moim celem jest na pewno dalsza poprawa wyników i będzie świetnie, jeśli sportowcy będą w stanie poprawić swoje najlepsze wyniki z zeszłego roku lub przynajmniej będą bardziej stabilni w pobliżu najlepszych wyników. Od Macieja Staręgi, Dominika Burego i Kamila Burego – zawodników, którzy w zeszłym roku dotarli do TOP 20 w zawaodach Pucharu Świata – oczekuję więcej wyników w czołowej trzydziestce niż w zeszłym roku, a od reszty zespołu poprawy, aby zbliżyli się do TOP 30.

Tym razem odbędą się mistrzostwa świata w Oberstdorfie. Jak ważny jest ten moment dla Ciebie jako trenera? I, czy jesteśmy bliżej stworzenia sztafety?

Tak, przed nami MŚ w Oberstorfie. Jako sportowiec dobrze wspominam to miejsce i fajnie będzie wrócić tam na mistrzostwa jako trener reprezentacji. Ale szczerze mówiąc, jestem maksymalnie skoncentrowany na każdych zawodach, nie ma znaczenia, czy to Puchar Świata, czy mistrzostwa. Jednak nasz harmonogram treningów i zawodów idzie również w tym kierunku, aby być tam mocnym. Odbędzie się również sztafeta i za każdym razem to wyjątkowy wyścig. Do tej pory nie mieliśmy rozegranej żadnej sztafety. PŚ w Lillehammer, gdzie była planowana sztafeta, na którą byłem nastawiony, został odwołany, więc pytanie brzmi, czy i ile szans będziemy mieli, aby to przetestować. Do prawdziwego wyścigu potrzebujemy 4 silnych sportowców i mieć pewność, jaka kombinacja zawodników dla każdego stylu będzie najlepsza… To jest ważne pytanie za każdym razem i dla wszystkich drużyn, ale zrobię co w mojej mocy, aby znaleźć dobrą kombinację.

Jak odczytać wyniki przedsezonowych zawodów w Finlandii? Teoretycznie nie wyglądały świetnie, ale możliwe, że nie wiemy, w jakich warunkach odbywały się te zawody [wyniki w stylu: klasycznym | dowolnym].

Z mojego punktu widzenia to bardzo dobre wyniki. Na pewno były to tylko zawody treningowe. Podeszliśmy do tego bez specjalnego treningu, a ze względu na nie najlepsze warunki śniegowe, użyto tylko nart treningowych (zrobiła to większość uczestników) i tylko podstawowych wosków. Spore różnice można porównać w sytuacji, kiedy każdy będzie używał swoich najlepszych nart i najlepszego wariantu wosków, więc te wyniki należy traktować z rezerwą.

Bieg klasyczny wypadł dobrze, mimo że Dominik i Dawid mieli upadki. Michał Skowron spisał się naprawdę dobrze, porównując jak wyglądał na wcześniejszych treningach, a Maciej Staręga i Kamil Bury byli dla mnie sporym zaskoczeniem, bo obaj wracają po Covid-19, więc zrobiliśmy to tylko jako test dla nich – bez żadnych oczekiwań. Mateusz Haratyk wypadł również dobrze i co dla mnie bardzo ważne, przez większość wyścigu zachował znacznie lepszą technikę niż przedtem. Kacper Antolec też sobie poradził. Spodziewałem się trochę więcej po Dawidzie Damianie, ponieważ spisał się bardzo dobrze na wszystkich tamtejszych treningach, ale potrzeba trochę czasu, aby móc to pokazać również na zawodach, a jego upadek również miał na to wpływ. W porównaniu z poprzednim sezonem, mimo moich nieco wyższych oczekiwań, Dawid nadal się poprawiał (uśmiech).

Start w stylu dowolnym też był udany. Niestety Dominik miał kolejną kraksę, ale zajął potem 2 miejsce. Zatem było świetnie! Kamil Bury i Maciej Staręga opuścili te zawody, co było zaplanowane, ponieważ staramy się ich przygotować do sprintu w Kuusamo, mimo ograniczenia treningowego z powodu Covid-19 w ostatnich tygodniach. Mateusz, Kacper i Dawid zaliczyli dobry wyścig. Michał Skowron potwierdził, że jest lepszy w klasyce, co wiadomo, ale starał się również walczyć na łyżwach.

Mateusz Król
Obserwuj