Na lodowisku w Mediolanie swoją rywalizację na igrzyskach olimpijskich rozpoczęli łyżwiarze na torze krótkim (w short-tracku). Dzisiaj odbył się już nawet pierwszy finał - sztafety mieszanej. Wygrali ją Włosi przed Kanadyjczykami i sensacyjnie Belgami. Polacy odpadli już w ćwierćfinale i zostali sklasyfikowani na 9. miejscu. Odbyły się także biegi eliminacyjne na 500 m kobiet i 1000 m mężczyzn.
Polska trafiła do ćwierćfinału z bardzo mocnymi Holandią i Włochami, a także Węgrami. Niestety bardzo szybko Natalia Maliszewska straciła kontakt z dwoma prowadzącymi drużynami, a z biegiem wyścigu Polacy tracili coraz więcej. Na szczęście nie dali się wyprzedzić Węgrom, więc mogli liczyć na ewentualny awans z czasem. Do półfinału z czasem mogły awansować maksymalnie 2 z 3 drużyn z trzecich miejsc. Niestety na skutek faulu Japończyków, w drugim ćwierćfinale przewrócili się i Amerykanie i Francuzi, a w zasadzie Amerykanki i Francuzki. Japonia dostała karę, a awans do półfinału dostała Francja. Oznaczało to, że już tylko jedna drużyna wejdzie z czasem do półfinału. A w trzecim ćwierćfinale, już bez żadnych upadków, trzecia Belgia uzyskała lepszy czas od nas. Polacy zakończyli więc rywalizację na dziewiątym miejscu. A rok temu na MŚ zdobyliśmy w tej konkurencji brązowy medal.
W pierwszym półfinale startowały Włochy Holandia, Chiny i Francja. Zażarta walka o awans trwała pomiędzy trzema pierwszymi reprezentacjami. Niestety dla Holendrów jeden z ich zawodników upadł i nie udało się już dogonić prowadzącej dwójki. Francuzi przyjechali ze znaczną stratą na czwartym miejscu. W drugim półfinale walka toczyła się głównie między Amerykanami, Kanadyjczykami i Koreańczykami, ale Belgia też była cały czas blisko. W pewnym momencie, już pod koniec wyścigu błąd popełniła i upadła (już po raz trzeci dzisiaj) Amerykanka Corrine Stoddard, w dodatku przewróciła się o nią Koreanka Kim Gilli. Wyścig wygrali więc Kanadyjczycy przed Belgami. Korea próbowała składać protest, ale niestety w momencie upadku Kim była na trzecim, niedającym awansu miejscu więc nie było mowy o awansie dla Korei.
W finałach już aż takich emocji nie było. W finale B Holendrzy zrobili sobie, mówić terminem kolarskim jazdę drużynową na czas, pewnie prowadzili od startu do mety i czasem 2:30,537 ustanowili rekord olimpijski. Na drugim miejscu dojechała Korea, na trzecim Francja, a na czwartym USA.
W finale A dużo zamieszania i przetasowywania pozycji było gdzieś do połowy dystansu, potem już wszystko się ustabilizowało i dość pewnie wygrali reprezentanci gospodarzy. Drugie miejsce dla Kanady, a trzecie sensacyjnie dla Belgów. Nie byłoby bowiem nawet pewne, czy wystartują oni na igrzyskach. Po kwalifikacjach w PŚ belgijska sztafeta mieszana miała teoretycznie miejsce, ale na igrzyska zakwalifikowała się tylko trójka zawodników - 2 kobiet i mężczyzna. Dopiero relokacje dały miejsce dla drugiego zawodnika, czyli Warda Petre, a teraz mogą świętować medal.
W zwycięskiej włoskiej sztafecie w finale pobiegli: Arianna Fontana, Elisa Confortola, Pietro Sighel i Tommaso Nadalini. A w poprzednich rundach jeszcze Chiara Betti i Luca Spechenhauser.
W tej konkurencji wystartowały 2 Polki. Jako pierwsza na lodowisku z naszych reprezentantek pojawiła się Gabriela Topolska. Polka nie jest specjalistką od najkrótszego dystansu, i to się niestety potwierdziło. Polka rywalizowała z bardzo mocnyli rywalkami, m. in. ze zwyciężczynią całego PŚ w tym sezonie, Kanadyjką Courtney Sarault, czy Koreanką Kim Gilli. Polka dobrze wystartowała, ale potem dość szybko dała się wyprzedzić, spadła na ostatnią, czwartą pozycję i tam już została do mety. Oznacza to brak awansu do dalszej rundy. Później na torze pokazała się Natalia Maliszewska. Polka rywalizowała m. in. z Kanadyjką Kim Boutin. Dobrze ruszyła na starcie, zajęła miejsce za Kanadyjką i jie oddała go do końca biegu. Martwi jednak, że Natalia w trakcie biegu bardzo dużo straciła do Boutin, a awans obroniła w zasadzie doświadczeniem i umiejętnym blokowaniem. Do kolejnej rundy z faworytek nie awansowały m. in. Amerykanka Courtney Stoddard i Włoszka Adrianna Sighel, które upadły w tym samym biegu, nie będąc na pozycji dającej awans.
Tu też rywalizowali 2 nasi zawodnicy, i też tylko jeden awansował do ćwierćfinałów. Odpadł Felix Pigeon, który w pewnym momencie nawet prowadził w sowim biegu, ale dość szybko spadł na ostatnie, czwarte miejsce i nie był w stanie nic zrobić. Michał Niewiński od początku jechał z tyłu wyczekując jakiegoś błędu prowadzących... i doczekał się. Na przedostatnim okrążeniu Amerykanin Bramdon Kim potrącił Łotysza (ale trenującego z naszą kadrą) Robertsa Kruzbergsa i obaj upadli, w dodatku wytrącili z rytmu jeszcze Chińczyka Long Suna. Michał świetnie to wykorzystał, wygrał ten bieg i awansował do ćwierćfinałów. Z faworytów odpadł m. in. znakomity Kanadyjczyk Steven Dubois, czy Belg Stijn Desmet.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu sportsinwinter.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz