Szwajcar Loic Meillard został mistrzem olimpijskim w slalomie mężczyzn. Aktualny mistrz świata okazał się też najlepszy na trasie olimpijskiej. Srebrny medal sensacyjnie trafił do Austriaka Fabio Gstreina, zaś brąz do Norwegia Henrika Kristoffersena. Wielu zawodników - zwłaszcza w pierwszym przejeździe - nie ukończyło trasy, w tym Polak Michał Jasiczek.
Już pierwszy przejazd pokazał, że lekko nie będzie. Wystartowało 96 zawodników, ukończyło raptem 44. Do startu w "30" (nie w drugim przejeździe, bo ci słabsi startowali po liderze piewszego przejazdu) wystarczyła strata 8,37 sek. A zmieścili się w niej m. in. Haitańczyk, Luksemburczyk, Islandczyk, Chilijczyk, Izraelczyk, reprezentant Bośni i Hercegowiny. Wypadli m. in. Francuz Paco Rassat, Brazylijczyk Lucas Pinheiro Braathen (który jechał doskonale i... wypadł), Fin Eduard Hallberg, Austriak Manuel Feller, Włoch Alex Vinatzer - by pozostać tylko przy pierwszej grupie zawodników. Wypadł też Michał Jasiczek, ale... przyzwyczaił nas niestety do tego. Najlepszy okazał się Norweg Atle Lie McGrath (56,14 sek.) - lider klasyfikacji slalomowej, który otwierał trasę. Drugi był Meillard (a jakże - drugi na trasie) - stracił 0,59 sek., a trzeci Gstrein (+0,94 sek.). Niewielką stratę do podium miał Timon Haugan z Norwegii (+0,96 sek.), nieco większą Armand Marchant z Belgii (+1,20 sek.) i wspomniany Kristoffersen (+1,59 sek.).
Sygnał do wielkiego ścigania w drugim przejeździe dał Norweg Eirik Hystad Solberg - czternasty po pierwszym przejeździe. Zjechał z czasem 1:55.74 - tylko medaliści mieli lepszy od niego czas drugiego przejazdu. Nie dał rady Brytyjczyk Billy Major, bliski był za to Niemiec Linus Strasse.r Stracił do Norwega 0,04 sek. O 0,11 sek. lepszy okazał się Szwajcar Tanguy Nef - i to był bardzo dobrzy przejazd, który już dał mu miejsce w czołówce. Słabiej wypadł Włoch Tomasso Saccardi. Nie wyprzedził Nefa też Michael Matt z Austrii. Po nim na starcie stanął Clement Noel. Francuz bronił złota z Pekinu i już w pierwszym przejeździe pokazał, że chyba się to nie uda. Siódme miejsce ze sporą stratą do McGratha nie wyglądało obiecująco W drugim zaczął źle i nie dojechał do mety.
Na starcie zostało siedmiu zawodników. Marco Schwarz (po pierwszym przejeździe czas identyczny jak Noel) pojechał poniżej oczekiwań i spadł nie tylko za Nefa i Solberga ale nawet za Matta i Strassera. Na starcie po nim stanął Henrik Kristoffersen. Medalista z Soczi i Pjongczangu przypomniał sobie o tamtych startach. Objął prowadzenie nad Nefem o 0,89 sek. - w tym momencie to był najlepszy czas drugiego przejazdu. Marchant przejechał dobrze, ale 0.87 sek. do Norwega stracił. Haugan też nie dał rady rodakowi. Nie stracił dużo (0,29 sek.), ale widać było, że czuje, że medal mu umknął. Została pierwsza trójka. Chyba nikt nie specjalnie na Gstreina nie stawiał. Stał tylko dwa razy na najniższym stopniu podium. Gdzie mu tam było do osiągów Norwega. Austriak jednak nic sobie z tych spekulacji nie robił. Zjechał z czasem o 0,78 sek. lepszym od Kristoffersena. Najlepszym w drugim przejeździe. Meillard miał przewagę z pierwszego przejazdu 0,35 sek. i dokładnie taką zachował na mecie. Rzadko zdarza się, że najlepsze czasy drugiego przejazdu ma czołówka pierwszego, ale właśnie dziś się to zdarzyło. Na górze zostal już tylko McGrath. Norweg stanął przed życiową szansą i... zmarnował ją koncertowo. Juz na górze trasy złapał tyczkę tym samym Loic Meillard po zeszłorocznym tryumfie na MŚ potwierdził dominację slalomową na wielkich imprezach.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu sportsinwinter.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz