Jedna decyzja kadrowa wystarczyła, by rozpętać medialną burzę, skłócić środowisko i postawić młodą zawodniczkę pod ścianą. Zamiast olimpijskiej radości pojawiły się oskarżenia, hejt i zakulisowe naciski, a cała historia zakończyła się gestem, który wstrząsnął polskim sportem – rezygnacją z igrzysk.
Sprawa dotyczyła jednego miejsca w kobiecej reprezentacji narciarstwa alpejskiego na Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2026. Polski Związek Narciarski postawił na Nikolę Komorowską, argumentując wybór jej realnymi szansami w konkurencjach szybkościowych – zjeździe i supergigancie. Działacze wskazywali, że to właśnie w tych konkurencjach Polka może wypaść lepiej niż rywalka specjalizująca się w slalomie.
Decyzja szybko wywołała sprzeciw. W przestrzeni publicznej przypominano, że druga z zawodniczek cztery lata temu straciła olimpijską szansę z powodu zerwania więzadeł i teraz znów znalazła się poza składem. Do sporu włączył się także Polski Komitet Olimpijski, który – według nieoficjalnych informacji – nie zaakceptował uchwały PZN i rozważał jej zmianę. W kuluarach mówiło się nawet o możliwej korekcie składu jeszcze przed oficjalnym zamknięciem listy.
Zamiast spokojnej, merytorycznej debaty rozpętała się jednak medialna burza, która szybko wymknęła się spod kontroli.
W obliczu narastającej presji Nikola Komorowska przesłała do redakcji Interii Sport obszerne oświadczenie, w którym wyjaśniła motywy swojej decyzji o rezygnacji z udziału w igrzyskach. Zawodniczka przyznała, że po ogłoszeniu nominacji znalazła się w centrum fali hejtu i jednostronnych ocen, które uderzały w nią nie tylko jako sportsmenkę, ale również jako człowieka.
Podkreśliła, że atmosfera wokół kadry całkowicie odebrała jej spokój psychiczny, niezbędny do przygotowań do startów w zjeździe i supergigancie – konkurencjach ekstremalnie wymagających i niebezpiecznych. Jak zaznaczyła, sport na tym poziomie wymaga pełnej koncentracji, wewnętrznej równowagi i poczucia wsparcia, a tego w ostatnich dniach zabrakło.
Komorowska napisała wprost, że ostatni czas był dla niej ogromnym obciążeniem psychicznym, które zaczęło realnie wpływać na jej zdrowie i samopoczucie. Dlatego – jak podkreśliła – zdecydowała się zrezygnować z „zaszczytnej możliwości reprezentowania Polski”, wierząc, że jej decyzja pozwoli uspokoić nastroje i umożliwi kadrze spokojne przygotowania do igrzysk. Zawodniczka zaznaczyła również, że zdrowie fizyczne i psychiczne pozostaje dla niej wartością nadrzędną.
W oświadczeniu nie zabrakło podziękowań dla PZN, klubu AZS Zakopane oraz trenera, a także życzeń powodzenia dla całej olimpijskiej reprezentacji.
Rezygnacja Komorowskiej zakończyła spór formalnie, ale pozostawiła po sobie wiele znaków zapytania. Część środowiska chwali zawodniczkę za dojrzałość i odwagę w postawieniu granicy, inni mówią wprost o porażce systemu, który dopuścił do sytuacji, w której 18-letnia mistrzyni Polski w supergigancie musiała bronić się przed presją własnego otoczenia.
Tym bardziej że sportowo Komorowska była w znakomitej formie. Kilka dni przed wybuchem afery sięgnęła po mistrzostwo Polski w supergigancie, wyraźnie dystansując rywalki. Tej zimy zapisała się też w historii jako pierwsza Polka od 11 lat, która wystartowała w zjeździe Pucharu Świata.
Teraz jej uwaga skupia się na kolejnych startach i mistrzostwach świata juniorów w norweskim Narviku. Afera wokół olimpijskiej nominacji wygasła, ale jej echo jeszcze długo będzie przypominać, jak cienka bywa granica między sportową ambicją a chaosem, w którym emocje biorą górę nad zasadami.
Źródło: Interia Sport
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu sportsinwinter.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz