Nie było pewnie tak, jakbyśmy sobie to wymarzyli, ale... no właśnie. Oskar Kwiatkowski awansował do finału, reszta odpadła w kwalifikacjach. Nastroje jednak są bojowe.
– Stać go zdecydowanie na więcej – komentują kibice, którzy w czwartek (14.02.) mocno ściskali kciuki za Oskara Kwiatkowskiego, mistrza świata w snowboardzie alpejskim, który rozpoczął nowy sezon. A w nim, zgodnie zapowiedziami, walczy o Kryształową Kulę. Niestety start w slalomie równoległym we włoskiej Carezzie nie może zaliczyć do najbardziej udanych – poniżej oczekiwań było już w kwalifikacjach, gdzie zajął dopiero 14. miejsce. Potem był konkurs i nasz reprezentant odpadł w 1/8 finału kończąc ostatecznie zmagania na 15. pozycji. W tej decydującej fazie konkursu trafił na Benjamina Karla z Austrii, mistrza olimpijskiego. Był od niego gorszy o zaledwie cztery setne sekundy.
Poprosiliśmy Oskara Kwiatkowskiego o komentarz po tych inauguracyjnych zawodach. To sportowiec, który – zarówno w trakcie sportowych sukcesów, ale i gorszych wyników niż te spodziewane – nie odmawia mediom i zawsze znajdzie chwilę na rozmowę. Uśmiechnięty, pogodny i pozytywnie nastawiony. – Przegrałem po wyrównanej walce – mówi nam.
– Jestem trochę zawiedziony tym, że odpadłem w rywalizacji na pierwszym etapie finałów. Jednocześnie jestem również pozytywnie nastrojony przed następnymi startami. Walka była łeb w łeb. Czuję się mocny – mistrz deski zapowiada, że to co najlepsze dopiero przed nim.
Niestety w kwalifikacjach pożegnali się pozostali reprezentanci Polski. Wśród mężczyzn zawody na 33. miejscu zakończył Michał Nowaczyk a na 42. miejscu Andrzej Gąsienica-Daniel. U kobiet 20. miejsce dla Olimpii Kwiatkowskie, 33. miejsce dla Weroniki Dawidek a na 35. miejscu zmagania zakończyła Maria Bukowska-Chyc.
1 0
A
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu sportsinwinter.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz