Amerykanka Breezy Johnson wygrała olimpijski zjazd w Cortinie d'Ampezzo. Tym samym powtórzyła wyczyn Franjo von Allmena, który po tryumfie na MŚ w Saalbach w zeszłym roku teraz został mistrzem olimpijskim w zjeździe. Srebro trafiło to Niemki Emmy Aicher, zaś brąz do Włoszki Sofii Goggii. Nie to jednak dziś było najważniejsze. Niestety zawody odbyły się w cieniu fatalnego upadku Lindsey Vonn.
Lindsey Vonn wyjechała na trasę z numerem 13 po tygodniu niepewności, czy w ogóle będzie gotowa na start w Cortinie. Niestety na samej górze trasy zahaczyła w wyskoku o bramkę i boleśnie upadła na stok. Stadion zamarł, bo Lindsey nie podnosiła się i po długiej interwencji medyków została z trasy helikopterem przetransportowana do szpitala. Na ten moment nie wiadomo nic o stanie zdrowia Amerykanki.
Nie można jednak umniejszać sukcesu Breezy Johnson. Zwłaszcza, że druga z Amerykanek podobnie jak wczoraj Szwajcar Franjo von Allmen zdobyła złoto olimpijskie w zjeździe po złocie mistrzostw świata zdobytym rok temu w tej samej konkurencji. W przypadku Breezy jest to o tyle ciekawe, że nie wygrała nigdy zawodów w Pucharze Świata. Srebro trafiło do Emmy Aicher z Niemiec, która straciła raptem 0,04 sek. To wyjątkowo wszechstronna zawodniczka, której usunięcie kombinacji z programu mistrzowskich zawodów zrobiło wielką krzywdę - byłaby murowaną faworytką. Johnson jechała z nr 6, Aicher z nr 10 - czyli przed Vonn. Goggia miała nr 15, więc jechała już po dramacie Amerykanki i pokazały, że rywalizacja nie zakończyła się wraz z nim. Sofia Goggia (nr 15) długo jechała tak, że Johnson mogła czuć się niepewna. Ostatecznie straciła 0,59 sek. Czwarte miejsce zajęły ex aequo kolejna Amerykanka Jacqueline Wiles (nr 17) i Austriaczka Cornelia Huetter (nr 11) - obie ze stratą 0,86 sek.
W pierwszej "10" obyło się bez niespodzianek - w sekundzie zmieściły się też druga z Włoszek Laura Pirovano (+0,94 sek.) i Norweżka Kajsa Vickhoff Lie (+0,98 sek.). Ósma była Austriaczka Arianne Raedler (1,10 sek.), dziewiąta - Niemka Kira Weidle-Winkelmann (+1,16 sek.), zaś dziesiąta - trzecia z Włoszek Federica Brignone (+1,19 sek.). Ta ostatnia do zjazdów po fatalnej kontuzji, którą doznała podczas krajowych mistrzostw po zakończeniu wspaniałego dla niej sezonu 2024/25. Nie było wiadomo czy wróci na ZIO. Udało się i pokazała się z dobrej strony - w supergigancie i gigancie może odegrać ważniejszą rolę.
Niestety już po zjechaniu zawodniczek, które liczą się w walce o medale doszło do drugiego dramatu. Bardzo źle upadła Andorka Cande Morreno - podobnie jak w przypadku Lindsey na razie nie wiadomo nic o jej stanie zdrowia. Niestety również konieczne było zaangażowanie helikoptera do przetransportowania zawodniczki.
źródło: wiadomość własna
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu sportsinwinter.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz