Pjongczang 2018: Mayer wygrał trzy dni po upadku. “Byłem rozczarowany”

Fot. Francis Bompard/Agence Zoom/Getty Images

Fot. Francis Bompard/Agence Zoom/Getty Images

Matthias Mayer sięgnął po swój drugi złoty medal w karierze. Cztery lata temu w Soczi został mistrzem olimpijskim w zjeździe a dzisiaj zdobył tytuł w supergigancie. Warto jednak przypomnieć, że trzy dni temu podczas drugiego przyjazdu do kombinacji zaliczył groźny upadek. – Dziękuję mojemu fizjoterapeucie – mówił po triumfie Austriak.

Podczas tych igrzysk przekonaliśmy się nie raz, że upadek wcale nie oznacza koniec marzeń. Pokazał to najpierw biegacz narciarski Simen Hegstad Krüger, który w biegu łączonym najpierw upadł a następnie sięgnął po złoto. Podobną ścieżką potoczyły się w Pjongczangu losy Matthiasa Mayera. Austriak miał szansę na medal we wtorkowej kombinacji, ale w drugim przejeździe wypadł z trasy, uderzając w kilka przedmiotów i sędziego stojącego przy trasie. Miał nieprzespane noce i krwiaka na pośladku. Bronił wczoraj tytułu w zjeździe i zajął dziewiąte miejsce. – Byłem rozczarowany – nie ukrywał Mayer. Na szczęście szybko przyszło pocieszenie i dziś cieszył się ze złota w super-G. – Chciałem po prostu pokazać dobrą jazdę. To niewiarygodne, ale właściwie jechałem dokładnie tak, jak ćwiczyłem to podczas treningów – mówił zadowolony Matthias. – Przede wszystkim chciałbym podziękować mojemu fizjoterapeucie i całemu zespołowi trenerskiemu, całej grupie, że jesteśmy super zespołem – dodawał mistrz. Nie zapomniał też wspomnieć o rodzinie, która bardzo mocno go wspiera.

Po rywalizacji super-G i zjazdu można powiedzieć, że Mayer wymienił się tytułami z Jansrudem. Norweg bronił tytułu w dzisiejszej rywalizacji, ale musiał zadowolić się brązowym medalem. Z Austriakiem przegrał o trzynaście setnych sekundy. – Teraz jest wiele emocji. Pod wieloma względami jestem bardzo zadowolony z medalu, ale w pewnym sensie jest to także trochę rozczarowanie. Mam poczucie, że mogłem pojechać kilka dziesiątych szybciej – komentował swój występ Jansrud. Kolejny medal wywalczył dzisiaj także Beat Feuz. Szwajcar do brązu w zjeździe dorzucił srebro w dzisiejszej rywalizacji. Szwajcarscy dziennikarze pytali go, czy zdenerwował się, że Mayer go pokonał. – Potrafię sobie z tym poradzić w Super-G. Dzisiaj pokonałem dwóch Norwegów, wczoraj było inaczej. Wspaniale jest móc lecieć do domu z dwoma medalami – skomentował.

Źródło: Nrk.no / Blick.ch / Kurier.at

Mateusz Król
Obserwuj

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.