Pekin 2022. Polskie nadzieje olimpijskie. Oskar Kwiatkowski [2]

fot. PZN

Snowboardzista z kraju, gdzie snowboard uprawia się głównie rekreacyjnie, chyba nie ma szans na igrzyskach. Po takim stwierdzeniu rozpoznamy osobę, która na sporcie się nie zna. A przynajmniej na tej konkretnej dyscyplinie. Oskar Kwiatkowski, bohater tego artykułu, zdecydowanie przeczy tym słowom. Polak udowodnił to m. in. w zeszłym sezonie, kiedy w ostatnich zawodach Pucharu Świata stanął na podium. Ale nie tylko wtedy – przez cały cykl notował fantastyczne rezultaty. Do igrzysk pozostało 9 tygodni, a w naszym cyklu zaprezentujemy wam jeszcze 8 nazwisk. 

fot. PZN

Nazywam się Oskar Kwiatkowski i uprawiam snowboard alpejski. Swoją przygodę ze snowboardem zacząłem mając 6 lat. Pierwsze kroki stawiałem ucząc się samemu, natomiast zawodowo jeżdżę od 13 roku życia. Pochodzę z Zakopanego i pasjonują mnie góry, oraz związane z nimi aktywności fizyczne. W wolnym czasie uwielbiam zdobywać górskie szczyty, jeździć na rowerze, oraz trenować w zakopiańskim Centralnym Ośrodku Sportu – tak przedstawia się nasz najlepszy snowboardzista.

W 2016 roku otarł się o śmierć w wypadku. Dwa lata później zajął 13. miejsce na najważniejszej imprezie czterolecia. To świadczy o jego niesamowitej woli walki. Oskar pokazywał ją już wielokrotnie. Mało kto wie kim jest i jak wielkie są jego możliwości. Przybliżając jego sylwetkę chcemy zwrócić uwagę na jego predyspozycje, ale przede wszystkim pokazać, że osoba reprezentująca sport niszowy, może powalczyć o najwyższe cele. Swojej wartości udowadniać nie musi, ważne by z igrzysk wyjechał zadowolony.

Bo od czegoś zacząć trzeba!

Na arenie międzynarodowej zadebiutował 7 stycznia 2012 roku w Kreischbergu, gdzie w zawodach FIS zajął 56. miejsce w gigancie równoległy. Można pomyśleć, że to słaby początek. Oskar się jednak nie zraził i już rok później zdobył srebrny medal na Olimpijskim Festiwalu Młodzieży Europy w Predeal w slalomie równoległym. W zawodach Pucharu Świata zadebiutował 13 grudnia 2013 roku w ośrodku Carezza, gdzie został jednak zdyskwalifikowany.

W 2014 zajął 22. i 12. miejsce na mistrzostwach świata juniorów, a już rok później otarł się o podium ze swoją 5. lokatą w slalomie równoległym. Pierwsze punkty Pucharu Świata wywalczył 12 grudnia 2015 roku w Carezzie, zajmując 29. miejsce w gigancie równoległym. Kilka miesięcy później jego kariera została gwałtownie przerwana…

Oddech śmierci na karku

10 lutego 2016 roku w Szaflarach prowadzony przez Kwiatkowskiego samochód wpadł w poślizg, zjechał na przeciwległy pas i wbił się w nadjeżdżający z przeciwka autokar. Nieprzytomnego Oskara przewieziono do szpitala.

– Świadomość odzyskałem na drugi dzień rano. Do dziś niewiele pamiętam z tego, co się stało. Zresztą jeszcze kilka dni po wypadku z moją pamięcią nie było najlepiej  – wspomina Kwiatkowski, który mógł mówić o cudzie. Samochód był wrakiem, a on sam ledwo uszedł z życiem. – Przyznam, że ciarki przeszły mi po plechach, jak zobaczyłem zdjęcia z wypadku. Dziękuję Bogu, że wszystko tak się skończyło – dodawał w rozmowie z Gazetą Krakowską.

Zawodnik miał pęknięty w dwóch miejscach kręgosłup, złamanych siedem żeber i pękniętą obręcz biodrową. Bardzo szybko wracał jednak do zdrowia. – Lekarze ocenili mój stan jako dobry. Złamania i pęknięcia, jakich doznałem, na szczęście nie wymagały operacji. Po prostu potrzebny był czas, aby się wszystko zrosło i zagoiło – mówił. Wypadek bolał jeszcze bardziej tych, którzy wiedzieli, że Oskar był jednym z faworytów mistrzostw świata juniorów. Odbyły się one zaledwie dwa miesiące po całym zdarzeniu. Na szczęście udało mu się dojść do zdrowia w szybkim tempie i w pełni przygotowany rozpoczął sezon 2016/2017. Podczas trwania cyklu zdobył srebrny medal Zimowej Uniwersjady w Ałmatach oraz zajął 20. i 12. miejsce na mistrzostwach świata.

Pierwsze podia, pierwsze igrzyska

Najlepsze wyniki w Pucharze Świata w snowboardzie osiągnął w sezonie 2017/2018, kiedy to zajął 27. miejsce w klasyfikacji generalnej. Trzykrotnie stał na podium w zawodach rangi Pucharu Świata. Dwukrotnie w szwajcarskiej miejscowości Scuol, a raz w słoweńskiej Rogli. W tym samym sezonie zadebiutował na igrzyskach olimpijskim. Na najważniejszej imprezie czterolecia udało mu się zająć 13. miejsce w gigancie równoległym.

– Start w Igrzyskach był udany. zająłem ostatecznie 13 miejsce, a awans do 1/8 finału przegrałem z Francuzem Sylvianem Dufourem jedynie o 0.1 sekundy. Następnie przyszło moje pierwsze podium na zawodach Pucharu Świata. Pierwsze dla mnie i pierwsze w historii polskiego męskiego snowboardu. To uczucie kiedy wygrywasz prawie pół sekundy ze świeżo upieczonym Mistrzem Olimpijskim – Nevinem Galmarinim, na jego rodzimym stoku w szwajcarskim Scuol, dało mi wiele szczęścia! – napisał Oskar na swojej stronie.

Bardzo dobrze zaprezentował się na mistrzostwach świata w 2019 roku, kiedy to wywalczył 10. lokatę w gigancie równoległym. W sezonie 2019/2020 zajął 12. miejsce w ogólnej klasyfikacji generalnej. Następny cykl przyniósł mu podium Pucharu Świata w gigancie równoległym w słoweńskiej Rogli, a w klasyfikacji gigantowej widniał na 8. pozycji. To wspaniały prognostyk przed igrzyskami w Pekinie! Sezon 2021/2022 w jego konkurencjach rozpocznie się jednak dopiero za tydzień.

Czego oczekujemy od Oskara?

Przede wszystkim by udało mu się przedostać do ćwierćfinału. Czego mu życzymy? Olimpijskiego medalu! Nasz zawodnik ma wystarczająco dużo doświadczenia, by zachować spokój. Nie brak mu szybkości i techniki, dzięki którym może walczyć z najlepszymi.

– Na każde zawody jadę po złoto. Igrzyska potraktuję szczególnie i na pewno chcę się do nich super przygotować. Ten sezon zakończę jak najlepiej, później odpoczynek i dużo pracy przed kolejnym. Wiem, w jakim kierunku mam iść. Na olimpijskim stoku mieliśmy już zawody Pucharu Świata i byłem wtedy czwarty, więc naprawdę przypadł mi do gustu – mówił.

Jego słowa napawają optymizmem. Czy uda mu się zdobyć medal, nie wiemy. Domyślamy się jednak, że będzie z całych sił walczyć o spełnienie własnych marzeń. Kibicujmy, wspierajmy, a przede wszystkim zaufajmy – Oskar na pewno odwdzięczy się ogromem wspaniałych emocji.

Źródło: Przegląd Sportowy / Gazeta Krakowska / Wikipedia / fundusznataliipartyki.pl

Piotr Wojtaszczyk