Nietypowe treningi fińskiej biegaczki

fot. Irek Trawka

Krista Parmakoski do swoich przygotowań do sezonu olimpijskiego włączyła dość nietypowe treningi. Finka, szukając nowych bodźców, wybrała się bowiem na matę zapaśniczą by pod okiem trenera zapasów Ville Pasanena przeprowadzić intensywną sesję ćwiczeń, która ma jej pomóc w odbudowaniu formy przed igrzyskami w Pekinie.

fot. Irek Trawka

Miniona zima nie była zbyt udana dla Kristy Parmakoski. Finka w Pucharze Świata ani razu nie stanęła na podium, a podczas czempionatu globu w Oberstdorfie wywalczyła tylko jeden brązowy krążek w sztafecie 4×5 kilometrów wspólnie z koleżankami z drużyny. W klasyfikacji generalnej biegaczka uplasowała się na 12. pozycji, co było jej najgorszą lokatą na koniec sezonu od zimy 2014/2015, gdy była dwudziesta czwarta.

Nic więc dziwnego, że Parmakoski nie chce, aby w sezonie olimpijskim sytuacja się powtórzyła. Finka, podobnie jak pozostali sportowcy, bardzo liczy na to, że podczas najważniejszej imprezy czterolecia będzie w jak najlepszej formie i będzie wstanie włączyć się do walki o medale. W Pjongczangu biegaczka prezentowała bowiem doskonałą dyspozycję i wywalczyła aż trzy krążki.

By powtórzyć sukcesy sprzed czterech lat 30-latka szuka dodatkowych bodźców, które mają jej pomóc w przygotowaniach do sezonu 2021/2022. W tym celu Finka udała się na zajęcia zapaśnicze czym pochwaliła się na swoim Instagramie. Biegaczka trenowała pod okiem Ville Pasanena i przyznała, że sesja treningowa była wyczerpująca. – Przepraszam zapaśników za to, że moja technika jest jaka jest – pisze Parmakoski. – Sześć minut treningu dla wyczynowego sportowca nie powinno być problemem, ale już po dwóch minutach poczułam zmęczenie. Pot lał się przez ponad półtorej godziny, ale to było miłe doświadczenie – dodaje Finka.

Na odpowiedź na pytanie o to czy nowe metody treningowe Kristy Parmakoski przyniosą efekty pozostaje czekać do zimy.

Źródło: Instagram / hs.fi