Justyna Kowalczyk: Mam dużo pokory wobec gór

MP w biegach – Jakuszyce 2016

MP w biegach – Jakuszyce 2016
MP w biegach – Jakuszyce 2016

Justyna Kowalczyk w ostatnich miesiącach dość często publikuje na swoich portalach społecznościowych wpisy, w których chwali się zdobywaniem kolejnych górskich szczytów. Polka czuje respekt przed górami, ale nie chciałby zrezygnować ze swojej pasji, o której opowiedziała w wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego”.

Polska biegaczka zdradziła w rozmowie z Przeglądem Sportowym, że jej miłość do gór zaczęła się już właściwie w wieku 13 lat od filmu „K2”, który obejrzała w telewizji. Wtedy Justyna Kowalczyk miała jednak mieszane uczucia. – Po tym filmie góry wzbudziły we mnie przerażenie zmieszane z podziwem. Poczułam niesamowity szacunek dla ludzi, którzy wspinają się w tak ekstremalnych warunkach – mówiła Polka. – Nawet teraz, mimo swojego doświadczenia, wytrenowania i siły, nie należę do ludzi, którzy wyrywają się do wszystkiego bez namysłu. Ja po prostu mam dużo pokory wobec gór – dodała.

Biegaczka z Kasiny Wielkiej opowiedziała także kiedy po raz pierwszy wybrała się na wspinaczkę górską. Okazało się, że stało się to dość przypadkowo. – Po treningu [w Zakopanem] wróciłam do Centralnego Ośrodka Sportu. Był tu także Jan Gąsienica-Roj i chciał mnie zabrać na Gerlach. Okazało się, że to pan w starszym wieku, legenda wśród przewodników! Ostatecznie postanowiłam spróbować. Mój trener nie miał nic przeciwko. Byliśmy wtedy w takim okresie, że więcej robiliśmy dla duszy niż dla ciała – wyjaśniła Kowalczyk.

Polska mistrzyni nart ma za sobą wiele wypraw, ale jedną szczególnie wspomina, zarazem z przerażeniem i z podziwem. – Najbardziej ekstremalny był zjazd z Zadniego Mnicha, gdzie spuszczają cię 34 metry w przepaść. Masz świadomość, że od tej liny bardzo wiele zależy. Lekki strach czuję też przy dużych trudnościach technicznych, wtedy mięśnie mi się trzęsą. W wysokich górach z przewodnikiem czuję się znacznie bezpieczniej niż choćby na trasie nartorolkowej pod Krokwią – przyznała Polka.

Justyna Kowalczyk zdobyła już wiele szczytów, ale nie chce się na tym zatrzymywać. Biegaczce z Kasiny Wielkiej bardzo odpowiada górski klimat. – [Zdobyłam już] Gerlach, Durny Szczyt, Łomnica, Ganek, Mnich, Zadni Mnich, do tego Lodowy Szczyt w zimowych warunkach. Fajne jest to, że tam, gdzie chodzi się z przewodnikiem, nie ma tłoku, panuje absolutna cisza – mówi Kowalczyk.

Reprezentantka Polski opowiedziała także o wyprawie na położony na Słowacji Koprowy Wierch, która odbiła się echem w naszym kraju. Ludzie zaczęli komentować strój dwukrotnej mistrzyni olimpijskiej, która wybrała się w góry w Adidasach i spódniczce. – To trochę przykre, że ludzie tak komentują, nie znając mojego poziomu wytrenowania. Tak naprawdę zarówno buty, jak i cały ubiór (łącznie ze spódniczką) to rzeczy z najwyższej półki, przeznaczone właśnie do biegania po górach – zdradziła Polka. – W wysokich butach i długich spodniach chodzę wtedy, gdy wymagają tego warunki – dodała.

Źródło: Przegląd Sportowy

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.