Henrik Kristoffersen strofowany przez szefa Rossignola

fot. Rosmarie Knutti © / rk-photography.ch

Henrik Kristoffersen z pewnością nie zaliczy minionego sezonu 2020/2021 do najbardziej udanych. Norweski alpejczyk miał walczyć o kryształowe kule, a ostatecznie zakończył sezon bez żadnego z głównych trofeów. Po ostatnich zawodach Norweg nie mógł ukryć niezadowoleni ze swoich nart, co nie wszystkim przypadło do gustu.

fot. Rosmarie Knutti © / rk-photography.ch

Niedany sezon

W Pucharze Świata 2020/2021 Henrik Kristoffersen zdołał odnieść zaledwie dwa zwycięstwa, choć przed rozpoczęciem sezonu był typowany jako jeden z faworytów do tytułu najlepszego zawodnika. Poprzedniej zimy zajął on trzecie miejsce z niezbyt wielką stratą do swojego rodaka Aleksandra Aamodta Kildego, który wówczas sięgnął po dużą Kryształową Kulę. Początek sezonu w Sölden nie był idealny, ale piąte miejsce w gigancie nie zapowiadało kłopotów z jakimi później borykał się Norweg. Również drugie zawody, w gigancie równoległym w Lech-Zürs, w których zajął on drugie miejsce, można było zaliczyć do całkiem udanych. Kolejne występy były jednak dla Kristoffersena ciężką walką. Pierwsze zwycięstwo odniósł tuż przed Bożym Narodzeniem w slalomie w Madonnie di Campiglio, by później kolejny miesiąc męczyć się na trasach Pucharu Świata i notować słabsze wyniki. Drugie zwycięstwo przyszło dopiero 31 stycznia w Chamonix, tuż przed Mistrzostwami Świata w Cortinie d’Ampezzo. Henrik wspominał wówczas, że ma w tym sezonie problemy z dopasowaniem sprzętu, ale występ we Francji mógł napwać optymizmem. W Cortinie d’Ampezzo 26-letni Norweg nie rzucił świata na kolana, ale odjechał z brązowym medalem mistrzostw, co można było uznać za wynik pozytywny po problemach z jakimi zmagał się w poprzednich miesiącach.

Wina nart?

Po Mistrzostwach Świata w Cortinie d’Ampezzo Kristoffersen właściwie nie miał już o co walczyć. Odjechały mu Kryształowe Kule, więc pozostała walka o pojedyncze zwycięstwa i podia, które jednak nie nadeszły. Jego najlepszym występem po mistrzostwach był wyścig w Kranjskiej Gorze w slalomie, gdzie zajął piąte miejsce. Na koniec sezonu w Lenzerheide był dopiero dwunasty, co chyba przelało czarę goryczy. Po przejechaniu linii mety Henrik wyraził głośno niezadowolenie w stosunku do swoich nart, co nie spodobało się szefowi Rossignola, czyli marki, która zaopatruje Kristoffersena w narty. – Nawet jeśli nie było to jego intencją, aby taki komentarz trafił do mediów, nie mogę zaakceptować czegoś takiego – powiedział Stephane Mougin w rozmowie z norweską telewizją NRK, dodając, że takie kwestie powinny być wyjaśniane wewnętrznie bez informowania o tym mediów.

Odbita piłeczka

Mougin przyznał, że faktycznie były pewne problemy ze sprzętem, ale odbił piłeczkę w stronę Kristoffersena, zaznaczając, że spodziewali się od norweskiego alpejczyka dużo więcej w tym sezonie. – Damy mu teraz kilka nowych prototypów na następny sezon, a jednocześnie musi on upewnić się, że przygotuje się do sezonu olimpijskiego jak najlepiej – powiedział szef Rossignola.

W sezonie 2020/2021 w klasyfikacji producentów Rossignol zajął drugie miejsce, tuż za Headem. Rossignol był jednocześnie zdecydowanie najlepszy jeśli chodzi o slalom i slalom gigant. Również w klasyfikacji za paralel pierwsze miejsce przypadło właśnie tej marce.

Źródło: NKR, blick.ch, FIS, własne