Były trener Vlhovej chwali warunki narciarskie w Polsce. Wskazał też, gdzie leży problem

Magdalena Łuczak

fot. Anna Karczewska / PZN

Ivan Ilanovsky, słowacki trener który przez pięć lat trenował Petrę Vlhovą kończy drugi sezon pracy z Magdaleną Łuczak. Słowak w wywiadzie dla rodzimych mediów bardzo chwalił warunki pracy w Polsce i okazał wiele optymizmu co do pracy w przyszłości.

Magdalena Łuczak
fot. Anna Karczewska / PZN

Ilanovsky to prawdziwy fachowiec. Ma 55 lat i w CV godne pozazdroszczenia. Pięć lat trenował aktualną liderkę kobiecego Pucharu Świata, potem pracował we Francji, ale już drugi rok pracuje z naszymi zawodniczkami. O ile pracę we Francji oceniał wysoko, to w Polsce jednak jest “niemal u siebie”. Stacjonuje w Krakowie, skąd do domu ma raptem dwie godziny drogi. Jego rodzina też bardzo sprzyja pracy w dla PZN-u. Ivan bardzo pozytywnie wypowiadał się o swojej podopiecznej. – Jest znacznie lepiej, ten sezon przewyższył moje oczekiwania. W ostatnim Pucharze Europy Magda była trzecia, na Mistrzostwach w Cortinie dziewiętnasta, a przecież nie wiedzieliśmy nawet czy pojedziemy do Włoch – mówił portalowi pravda trener.

Ilanovsky bardzo chwalił profesjonalizm Magdy. – Magda może i ma wielki talent, ale czym jest sam talent? Może pomóc, ale liczy się praca, praca i tylko praca. Przygotowany sportowiec ma mniejsze szanse, by złapać kontuzję. I tak jest teraz z Magdą. Bo w tym sporcie wystarczy jeden upadek i po sezonie – skonstatował szkoleniowiec. Ilanovsky podkreślał rolę treningu także w kształtowaniu mentalności sportowca. – Poprzez trening można zredukować strach. To długotrwały proces. Narty zachowują się inaczej przy dużych prędkościach, dlatego trening zjazdu, czy supergiganta nie jest łatwy – zauważył Słowak.

Co ciekawe Ilanovsky podkreślał o ile lepsze są warunki pracy w Polsce względem Słowacji, a także chwali atmosferę panującą w związku. – Cieszę się, że mogę pracować w Polsce. Wyniki przekraczają oczekiwania. Wielu trenerów pyta mnie o radę, a ja zawsze jestem chętny do pomocy. Mamy dobrego sponsora. Dzięki niemu stworzyliśmy świetne warunki w Szczawnicy-Palenicy. Pracujemy on-line, wystarczy się zarejestrować, by mieć ogrodzoną górkę. W związku jest człowiek, który jest ciągle zainteresowany rozwojem narciarstwa alpejskiego. Lokalne firmy są też na to otwarte. Jestem bardzo zaskoczony, jak sprawnie może działać narodowy związek – mówił. Ilanovsky przeciwstawiał też polski związek słowackiemu, w którym dzieje się wiele złego. – Nie śledzę szczegółowo tego, co dzieje się na Słowacji, ale jedno jest pewne – ludzie w obecnym związku nie interesują się sportem. Ci, którzy go prowadzą, nie nadają się do tej pracy – gorzko podsumował sytuację u siebie w kraju słowacki fachowiec.

Ilanovsky też chwalił warunki finansowe swojej pracy oraz stworzone dla zawodników (znowu w antytezie do swojej ojczyzny). Całość podsumował optymistycznie, mimo iż zwrócił uwagę na oczywiste pozostawanie narciarstwa alpejskiego w cieniu skoków narciarskich. – Polacy to wielcy naród. Dwa lub trzy miliony osób jeździ tu na nartach. Problem polega na tym, że nie ma właściwego szkolenia młodzieży. Zostało to zniesione w latach 90. Inna sprawa, iż wielkie sukcesy skoczków przyczyniły się do poprawy finansowej kondycji i na tym korzystają też inne dyscypliny, takie jak narciarstwo alpejskie – podsumował Ilanovsky. Trener jeszcze pochwalił sukcesy Maryny Gąsienicy-Daniel podkreślając fakt, iż za jej wyszkolenie odpowiada Marcin Orłowski, z którym pozostaje w dobrych relacjach – obaj panowie wzajemnie sobie doradzają i kontaktują się w kwestii treningu.

źródło: pravda.sk