Alpejski PŚ w Kranjskiej Gorze: Czy Hirscher zapewni sobie kolejną małą kryształową kulę za slalom? (lista startowa)

fot. rom@nski photo / CC BY

Alpejczycy powrócili już do rywalizacji w Pucharze Świata po miesięcznej przerwie na Zimowe Igrzyska Olimpijskie. Zmagania mężczyzn odbywają się w ten weekend w Kranjskiej Gorze, gdzie w sobotę ścigano się w gigancie, a w niedzielę rozegrane zostaną zawody w slalomie. 

Slalom to konkurencja, która podczas igrzysk w Pjongczang przyniosła najwięcej niespodzianek jeśli chodzi o rywalizację mężczyzn. W pierwszym przejeździe z trasy wypadł bowiem faworyt numer 1, Marcel Hirscher, a w drugim liderujący na półmetku zawodów, faworyt numer 2, Henrik Kristoffersen. Sytuację wykorzystał Andre Myhrer, który sięgnął po wymarzone złoto. Jednak po kolejnych slalomowych zawodach, należy raczej spodziewać się powrotu do normalności. Normalność, do której zostaliśmy przyzwyczajeni w tym sezonie, to dominacja Marcela Hirschera i usilne próby jego pokonania przez Henrika Kristoffersena, który zawsze jest gdzieś blisko, ale zazwyczaj czegoś mu brakuje, poza dwoma wyjątkami, czyli pierwszym slalomem w Levi, gdzie Hirscherowi nie wyszedł drugi przejazd i zajął dalsze miejsce, a Kristoffersem był drugi. Później Henrik jeszcze raz pokonał Hirschera w slalomie w Kitzbühel. Ogólny bilans jest jednak na korzyść Hirschera, który ma w klasyfikacji slalomu 144 punkty przewagi nad Kristoffersenem. Już tylko ci dwaj zawodnicy liczą się w walce o małą kryształową kulę za slalom, bo do końca sezony pozostały jeszcze tylko dwa wyścigi, a trzeci w klasyfikacji Andre Myhrer traci 321 punktów do Hirschera.

Jeśli Hirscherowi nie przytrafi się jakaś podwójna katastrofa w Kranjskiej Gorze i później podczas finałów w Are, to po raz kolejny mała kryształowa kula trafi w jego ręce. Jednak dopóki nie wszystko jest jeszcze rozstrzygnięte, nie można odbierać nadziei Kristoffersenowi. Ciekawiej wygląda sprawa walki o trzecie miejsce. Główni zainteresowani to Andre Myhrer i Mario Matt, czyli złoty i brązowy medalista olimpijski z Pjongczang. Tę dwójkę dzieli w klasyfikacji 65 punktów. Tyle do odrobienia ma Michael Matt i jest to jak najbardziej do wykonania podczas dwóch slalomów. Niedużą stratę do Matta ma Daniel Yule, który jest od niego gorszy o 18 punktów. Matematyczne szanse na trzecie miejsce mają jeszcze Luca Aerni i Ramon Zenhäusern, ale prawdopodobieństwo ich sukcesu jest dość niewielkie.

Postęp jaki w tym sezonie uczynili Szwajcarzy jest wyraźnie zauważalny. Trzech zawodników zajmujących miejsca 5-7. to niezłe osiągnięcie dla kraju, który raczej nie słynie z wybitnych slalomistów, a bardziej ze specjalistów od konkurencji szybkościowych. Szwajcarzy długo czekają na zwycięstwo swojego zawodnika w slalomie, ale świeża krew w postaci Yule’a, Aerniego i Zenhäuserna może dać Szwajcarom sporo radości. Problemem jest głównie Marcel Hirscher, który nie pozwala zbyt często wygrywać innym zawodnikom. W ostatnim czasie bardzo dobrze zaczął prezentować się Francuz Clement Noel. W PŚ kilka razy uplasował się w czołowej dziesiątce, zdobył mistrzostwo świata juniorów, a na igrzyskach otarł się o podium zajmując czwarte miejsce. Można powiedzieć, że niejako na ostatniej prostej wygryzł ze składu na slalom na IO doświadczonego Juliena Lizeroux. Tak dobrze jeżdżących zawodników w PŚ w wieku Noela nie spotyka się zbyt często.

W poprzednim roku w Kranjskiej Gorze zwyciężył Michael Matt, odnosząc jedyne jak dotąd zwycięstwo w Pucharze Świata. Na podium nie stanął ani Hirscher, ani Kristoffersen. To kolejny fakt przemawiający za tym, że jutro wygra albo Marcel, albo Henrik. W królestwie Austriaka i Norwega nie ma miejsca na zbyt wiele wyjątków.

Lista startowa

Pierwszy przejazd panów rozpocznie się o godzinie 9:30. Jako pierwszy pojedzie Manfred Moelgg – jeden z trzech najstarszych zawodników startujących w tych zawodach. Numer 2 dostał Henrik Kristoffersen, numer 3 Daniel Yule, a numer 4 Michael Matt. Bez numeru, a w czerwonym plastronie lidera pojedzie jako czwarty zawodnik Marcel Hirscher, po nim na trasie pojawi się Stefano Gross, który rok temu w Kranjskiej Gorze zajął drugie miejsce. Z numerem 7 wystąpi świeżo upieczony mistrz olimpijski Andre Myhrer, a z 8 Luca Aerni. Swoich sił w zawodach spróbuje 76 zawodników z 20 krajów. Wśród nich nie ma Polaka. Jako jeden z ostatnich wystąpi Słowak Martin Hyska, który niedawno wygrał slalom na Mistrzostwach Polski w Szczyrku. W PŚ zadebiutował on w sobotnim gigancie. W slalomie pojawi się też trzech kompletnych debiutantów. Są to Francuz Simon Piolaine oraz Słoweńcy Zan Spilar i Matevz Rupnik.

Źródło: Informacja własna

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.