Alpejska wiosna: Kwiecień #3 – Szwajcarzy ogłosili kadry na przyszły sezon, narzekający Alexis Pinturault, Corinne Suter w oczekiwaniu na możliwość podróży do Zambii

Foto Nisse Schmidt / Are2019

Foto Nisse Schmidt / Are2019

Mimo przedwczesnego zakończenia alpejskiego Pucharu Świata, odliczamy już kolejne tygodnie do startu następnego. Specjalnie dla was przygotowaliśmy podsumowanie najważniejszych informacji z tego tygodnia. Co się zdarzyło w alpejskim świecie?

Alexis Pinturault narzeka na wyniki poprzedniego sezonu. Uważa, że powinien on się zakończyć po zawodach w Hinterstoder bez wliczania zawodów w Kvitfjell, ponieważ wtedy rozegranych zostałoby tyle samo zawodów szybkościowych jak i technicznych. Ta decyzja według niego byłaby najsprawiedliwsza. Oczywiście wtedy Kryształową Kulę zdobyłby Francuz.

Szwajcarzy odkryli karty przed nowym sezonem i opublikowali skład reprezentacji na sezon 2020/2021. Ich zespół narodowy będzie od teraz liczył 19 zawodników (11 mężczyzn i 8 kobiet). W porównaniu z poprzednim rokiem liczba ta zwiększyła się o 4 osoby. Do narodowej grupy awansowali: Gino Caviezel, Niels Hintermann, Carlo Janka, Urs Kryenbuehl oraz Aline Danioth i Joana Haehlen. Do grupy A zdegradowani zostali Justin Murisier i Rahel Kopp. Pełne składy znajdziecie poniżej. Do zmian doszło również wśród ekipy trenerskiej. Floriana Capaula, który zajmował się konkurencjami szybkościowymi u kobiet, zastąpił Cristian Locher. Do grupy techników dołączy Joerg Roten. u mężczyzn Willi Dettling będzie się zajmować grupą szybkościowców, a Renzo Valsecchi trafi do grupy gigantowej.

Kadra mężczyzn

Kadra kobiet

Poznaliśmy nazwisko nowego trenera Wendy Holdener. Od teraz 26-letnia Szwajcarka będzie współpracować z Klausem Mayrhoferem. Austriak w przeszłości współpracował z austriacką drużyną, głównie w konkurencjach szybkościowych. Poprzedni szkoleniowiec Holdener – Werner Zurbuchen postanowił skupić się na swojej rodzinie. Czy ta zmiana pozwoli Szwajcarce powalczyć również w supergigancie i zjeździe? Przekonamy się już niedługo.

Jej koleżanka z reprezentacji – Corinne Suter – po najlepszym sezonie w karierze odpoczywa w domu. Nie pamięta kiedy ostatnio spędziła aż cztery tygodnie z rzędu w zaciszu domowym. Niestety, nie może świętować z najbliższymi ogromnych tegorocznych sukcesów. Zawodniczka wygrała małe Kryształowe Kule w zjeździe oraz supergigancie. Również w tym sezonie dwukrotnie wygrała zawody PŚ. Apetyt rośnie w miarę jedzenia i Szwajcarka liczy, iż zdobędzie medal Igrzysk Olimpijskich w Pekinie. Czeka ona również na poprawę sytuacji w związku z koronawirusem, co roku jeździ do swojego wuja do Zambii i rozdaje ubrania potrzebującym.

Mimo problemów związanych z epidemią koronawirusa, Ester Ledecka stara się jak najlepiej przygotować do następnego sezonu. Dzięki nowym przepisom w Czechach, pozwalającym na niektóre zajęcia sportowe, Czeszka może popracować nad pewnymi elementami. Co ciekawe, nie może trenować swoich koronnych konkurencji, czyli zjazdu i supergiganta, jednak jest możliwy trening slalomu i giganta. Jak przyznała, ma teraz możliwość skupienia się na konkurencjach technicznych, które często są przez nią zaniedbywane. Do treningu szybkościowego planuje wrócić w lecie. Czeska alpejka może trenować na stoku o długości 400 metrów w wyznaczonych godzinach, dokładniej od 6 rano do 9:30.

O swoje przygotowania natomiast martwi się Ilka Stuhec. Aktualnie w Słowenii sytuacja jest trudna dla sportowców, może obecnie tylko biegać i jeździć na rowerze, reszta aktywności jest zabroniona. 30-letnia Słowenka, której celem jest zdobycie trzeciego z rzędu złotego medalu MŚ w zjeździe, obawia się, że będzie miała problem rywalizować z innymi zawodniczkami, gdyż w niektórych krajach wprowadzone obostrzenia są dużo łagodniejsze. Obecnie nie wie, kiedy wróci do normalnego treningu. Obawia się również o problemy finansowe, ocenia iż będzie musiała więcej trenować ze słoweńskim zespołem zamiast indywidualnie. Jest jednak szczęśliwa, że jest zdrowa. Gdy skończą się problemy z koronawirusem, ma nadzieję wrócić do tego co kocha, czyli do jazdy na nartach.

Jej kolega z reprezentacji – Zan Kranjec również trenuje w domu i nie może doczekać się treningów letnich na lodowcach. Ma do dyspozycji domową siłownię, jest w stałym kontakcie ze swoim trenerem. Poprzedni sezon był dla niego wyjątkowo dobry, drugi rok z rzędu zajął czwarte miejsce w klasyfikacji gigantowej. Jego celem na kolejny sezon jest zdobycie Małej Kryształowej Kuli w tej konkurencji, w przyszłości chce zdobyć medal podczas Igrzysk Olimpijskich w Pekinie w 2022 roku.

Młody włoski talent – Alex Vinatzer również ciężko trenuje w domu. W przyszłym sezonie ma on nadzieję na walkę również w slalomie gigancie. W zeszłym sezonie startował on tylko w slalomie, chce do tego dołożyć również giganta20-letni Włoch w poprzednim sezonie po raz pierwszy stanął na podium Pucharu Świata, zajął trzecie miejsce w slalomie w Zagrzebiu. Jest uznawany za jednego z najbardziej utalentowanych zawodników młodego pokolenia.

Z kolei Ramon Zenhausern zamierza nadal startować tylko i wyłącznie w slalomie. Szwajcar ponownie zajął czwarte miejsce w klasyfikacji slalomowej, jednak celuje dużo wyżej. Uważa, że jeśli podzieliłby trening również ze slalomem gigantem, jego wyniki mogłyby być dużo gorsze. Obecnie oczywiście przebywa w domu i zajął się.. przeglądaniem i sortowaniem wszystkich zdjęć na swoim telefonie. Jak mówi, nie robił tego przez blisko osiem lat, więc ma co teraz robić.

Mimo problemów z koronawirusem, swoich planów nie zmienia Christof Innerhofer. Doświadczony Włoch nadal planuje startować aż do 2026 roku. Będzie miał wtedy 42 lata. Nadal jest głodny startów, obecnie ćwiczy w domu. Wygląda jednak na to, że cały czas cieszy się z możliwości rywalizacji i nie zamierza szybko wieszać nart na przysłowiowym kołku.

Źródło: sport.aktualne.cz / fantaski.it / 24ur.com / neveitalia.it / blick.ch / skiweltcup.tv /

%d bloggers like this: