71. TCS otwarty. Co “piszczy” w zagranicznych mediach? Wizja wycofania z turnieju, gorączka w Norwegii i “stać nas na więcej”

Screen- Eurosport

71. Turniej Czterech Skoczni rozpoczął się na dobre. Za nami pierwszy etap niemieckiej części rywalizacji. W klasyfikacji turniejowej prowadzi Halvor Egner Granerud przed dwoma reprezentantami Polski. Prestiżowa impreza niesie za sobą zainteresowanie nie tylko wśród licznie zgromadzonej pod Schattenbergschanze publiczności, ale i w mediach. 

Screen- Eurosport

Niemieckie legendy odkrywają typy- wśród nich jeden Polak

Jeszcze przed startem 71. Turnieju Czterech Skoczni eksperci skoków narciarskich: Martin Schmitt, Sven Hannawald i niedawno emerytowany Severin Freund zostali zapytani o swoich faworytów.

Severin Freund wytypował cztery nazwiska: Dawida Kubackiego, Halvora Egnera Graneruda, Manuela Fettnera oraz Anze Laniska.

– W tej chwili nadaje ton, ma najlepsze skoki. Dzięki swojej mocy skacze wyżej niż wszyscy inni, a także ogromnie poprawił fazę lotu. Jednak jeśli jego nogi staną się ciężkie, a to może się zdarzyć w trakcie turnieju, jest do pokonania” – mówił o reprezentancie Polski. Jednocześnie dodał, kto może mu poważnie zagrozić. Jest to jego zdaniem Norweg Halvor Egner Granerud. – Jeśli opanuje swoją słabość, prawą nartę po skoku, będzie w stanie pokonać Kubackiego. Nawet gdy pozostanie w szczytowej formie.

Podobne zdanie na temat Polaka ma Martin Schmitt. – Robi na mnie największe wrażenie. Skacze bardzo dynamicznie i poprawił technikę lotu. W tej chwili jest najlepszy – przyznał. Wśród grona faworytów 44- latka również wymieniony został Halvor Egner Granerud, ale pojawiły się też dwa nowe nazwiska: Kraft oraz Geiger.

Typy Svena Hannawalda pokryły się z poprzednikami, a są to: Kubacki, Lanisek, Granerud oraz Kraft.

W ten sposób Martin Schmitt został jedynym ekspertem, który w gronie pretendentów do statuetki Złotego Orła obsadził reprezentanta Niemiec.

Eisenbichler rozważa wycofanie z turnieju

Czwartkowe występy Karla Geigera i Andreasa Wellingera skutecznie podgrzewają atmosferę wśród niemieckich kibiców, dając nadzieję na włączenie się do walki o czołowe lokaty w klasyfikacji turniejowej. Pozycja tuż za podium reprezentanta klubu SC 1906 Oberstdorf i szóste miejsce powracającego do formy jego młodszego kolegi wywołują również zadowolenie trenera kadry narodowej, Stefana Horngachera.

– Naprawdę szacunek dla Karla i Andiego Wellingera za to, co pokazali w tych warunkach presji– powiedział o podopiecznych 53-latek.

Cieszyć może czternaste miejsce debiutującego w widowisku Philippa Raimunda, który określany jest mianem „nieoszlifowanego diamentu”. Przyzwoicie wypadł również  Stephan Leyhe.

W opozycji do rodaków stoją pozostali reprezentanci Niemiec: Constantin Schmid, Pius Paschke i Markus Eisenbichler, którzy są rozczarowani wynikiem z Oberstdorfu, z czego ten ostatni wydaje się najbardziej.

Markus Eisenbichler nie tylko przegrał pojedynek z Turkiem Fatihem Ardą Ipcioglu, ale nie znalazł się także w gronie pięciu szczęśliwców awansujących do drugiej rundy konkursu. Wszystko za sprawą 115- metrowej odległości. Doprowadziło to do momentu, w której skoczek zasugerował nawet możliwość wcześniejszego zakończenia udziału w turnieju.

– Oczywiście lubię Garmisch, ale tak naprawdę Oberstdorf też. Muszę teraz porozmawiać z trenerami, czy jest sens dalej się tu torturować. To było po prostu bardzo gorzkie – wyznał wyraźnie rozżalony sześciokrotny mistrz świata.

Sytuacja narastała jednak już od skoku kwalifikacyjnego.

– Nie lubię takich skoków narciarskich. Był po prostu do bani. Byłem teraz bardzo cierpliwy, ale tracę cierpliwość. Co za gówno – powiedział rozemocjonowany Eisenbichler. I kontynuował. – To uczucie po prostu nie pasuje. Skradam się z tyłu. Naprawdę tego nienawidzę.

Trzykrotny mistrz świata pożegnany przed 25- tysięczną widownią

Finałowy konkurs w Planicy na zakończenie sezonu 2021/2022 w skokach narciarskich był ostatnim w karierze Severina Freunda. Zawodnika, który na swoim koncie ma Kryształową Kulę edycji 2014/2015, mistrzostwo świata i mistrzostwo świata w lotach. Ponadto, wraz z kolegami z drużyny sięgnął po tytuł mistrza olimpijskiego w Soczi. I choć od tego wydarzenia minęło kilka miesięcy, niezwykle utytułowany były reprezentant Niemiec doczekał się oficjalnego pożegnania przez Niemiecki Związek Narciarski. Pomiędzy pierwszą, a drugą serią konkursu otwierającego 71. Turniej Czterech Skoczni, niemieccy kibice zgromadzeni pod Schattenbergschanze wyrazili swoje uznanie dla 34- latka. Przy aplauzie licznie zgromadzonej publiczności Severin Freund podziękował swoim sympatykom.

Nagraniem z tego momentu za pośrednictwem twittera podzielił się dziennikarz TVP Sport, Patryk Pancewicz.

Jak podaje oficjalny profil Turnieju Czterech Skoczni w mediach społecznościowych, prestiżowe widowisko w Oberstdorfie rozgrywało się przed 25,500 publicznością. Bilety na dalszą część imprezy wciąż dostępne są w sprzedaży.

Norwegowie mówią wprost- to jest skandal

Choć Halvor Egner Granerud w Oberstdorfie nie miał sobie równych i dominował każdą z rozgrywanych serii, oceny za styl odbiły się szerokim echem w norweskich mediach. Gorzkich słów pod adresem postawy sędziów nie szczędził były norweski skoczek, Andreas Stjernen. Głos zabrali również szkoleniowiec Alexander Stoeckl oraz menedżer kadry Clas Brede Braethen.

W pierwszej próbie Halvor Egner Granerud poszybował na 142,5 m, ocierając się o wiekowy rekord Sigurda Pettersena (143,5 m). Za swój skok uzyskał cztery razy 16.5 i jedną 17-stkę. Dawid Kubacki w nienajlepszym stylu wylądował na 140,5 m, a mimo to został oceniony od Norwega wyżej. Dwie 18-stki i dwie 17-stki, a w szczególności 19-stka od szwajcarskiego sędziego wywołała prawdziwą burzę.

– Kubacki prawie dotknął śniegu – komentował Alexander Stoeckl. Jak podkreślił, choć teraz może się to wydawać bez znaczenia, bo dwie skrajne noty są odrzucane, w najgorszym wypadku (przy wyrównanej walce) mogą być decydujące.

Ostro zareagował również Andreas Stjernen. – Sędzia, który dał 19 punktów stylu w skoku Kubackiemu, nie mógł tego widzieć. Musiał odwrócić wzrok – nie dowierzał ekspert Viaplay.

O komentarz pokusił się również Clas Brede Braethen. – Fajnie, że Halvor w ostatnim skoku (od Szwajcara) zdobył 20-stkę. Ale w porównaniu z tym, co uzyskał w pierwszym, powinien był dostać 22.

W obliczu gorącej reakcji trener kadry dodał, że dobrze świadczy fakt, iż ludzie się przejmują.

“Stać nas na więcej”

Anze Lanisek również był wymieniany w gronie faworytów do zwycięstwa w Turnieju Czterech Skoczni. Nie ma się co dziwić, w obecnym sezonie słoweński skoczek prezentuje naprawdę wysoką formę. Trzykrotne zwycięstwo w konkursach Pucharu Świata i pozostałe miejsca w ścisłej czołówce przełożyły się na jego pozycję wicelidera klasyfikacji generalnej.

Tuż przed startem turnieju reprezentant klubu SSK Mengeš odniósł się w rozmowie ze słoweńskim portalem siol.net do nastawienia, oczekiwań oraz stosunku do głównego rywala- Dawida Kubackiego.

– Presja to przywilej. Aby się tam dostać, jak powiedział kiedyś Doc Rivers, musisz zdać sobie sprawę, że coś zrobiłeś. Mam zaszczyt być tam, gdzie jestem. By cieszyć się tym, co robię. Mieć takie wsparcie – oznajmił Lanisek. – Dużo rozmawialiśmy. Trenerzy przedstawili swoją wizję, ja swoją i opracowaliśmy wspólny plan. Idzie tak jak chciałem. Jestem bardzo zadowolony z tego, jak wyglądają moje skoki – ocenił nastawienie przed startem prestiżowej imprezy. I w kontekście straty w klasyfikacji do reprezentanta Polski wyznał. – Jestem skupiony tylko na sobie. Myślę, że w przeszłości zbyt często patrzyłem na resztę i rozglądałem się dookoła. Nie chcę tego teraz.

Pierwszy z turniejowych konkursów został rozstrzygnięty i zgodnie z oczekiwaniami, Słoweńcy mogą być zadowoleni z rezultatu. Podobnie jak przed rokiem, najwyżej sklasyfikowanym zawodnikiem, z których pięciu dotarło do finału, był Lovro Kos. Zajął miejsce siódme, a poza pierwszą dziesiątkę nie wypadł również wspominany Anze Lanisek.

I choć pierwsze lody zostały przełamane, to jak ocenia słoweński szkoleniowiec- stać ich na więcej.

– Nie lubię wtrącać się w decyzje jury, ale dzisiejszy konkurs był dość trudny. Lovro pracował naprawdę znakomicie. Dwa razy miał trudne warunki, ale wyciągnął z tego jak najwięcej Funkcjonuje bardzo dobrze- przyznał. – Anze jest w nieco trudniejszej sytuacji. W pierwszej serii skakał trochę gorzej i szybko wypadł z czołówki. Ale z drugim skokiem jest już bliżej tego, czego chcemy. Turniej dopiero rozpoczęty, przed nami jeszcze wiele skoków- zakończył nie do końca usatysfakcjonowany wynikiem Robert Hrgota.

Źródło: informacja własna, twitter.com, www.skispringen.com, www.sportschau.de, www.bild.de, www.dagbladet.no, siol.net