Wielki mistrz nad przepaścią. Pierwsza taka sytuacja od ponad 20 lat

Fot. M. Król

W sporcie, jak i w życiu, nic nie jest wieczne. Era wielkich mistrzów prędzej, czy później dobiega końca. Tych dawnych zastępują nowi. Czy w czasie przeszłym możemy mówić o Simonie Ammanie – tego nie wiadomo. Szwajcarski mistrz wysyła jednak jasne sygnały, że koniec kariery zbliża się nieuchronnie.

Fot. M. Król

Tak źle nie było od 20 lat

Po przerwie świątecznej skoczkowie narciarscy powracają do rywalizacji. Drugoligowcy walczą o punkty zawodów Pucharu Kontynentalnego w szwajcarskim Engelbergu. Na starcie pierwszego z konkursów pojawił się m.in. utytułowany Simon Ammann. Nie był to jednak udany występ. Czterokrotny mistrz olimpijski uzyskał jedynie 117,5 m i zakończył rywalizację na pierwszej serii konkursowej. Jak wyliczył Adam Bucholz ze skijumping.pl, 41- latek nie awansował do rundy finałowej konkursu zaplecza skokowej elity po raz pierwszy od ponad 20 lat.

Jest nad czym myśleć

Wynik ten jest już wyraźnym sygnałem ostrzegawczym dla samego Szwajcara oraz jego najbliższego otoczenia. Już przedświąteczny start na Grosstitlisschanze (HS 140) wypadł bardzo źle. Podopieczny Ronnego Hornshuha nie przebrnął bowiem kwalifikacji w Pucharze Świata. W zaistniałej sytuacji pewnym było, że start Simona Ammana w zawodach elity nie ma najmniejszego sensu. Start w zawodach niższej rangi miał pomóc, jednak pokazał jak duża jest jego strata choćby do drugoligowej stawki.

Zdobywca Kryształowej Kuli za sezon 2009/10 już wcześniej obrał sobie specjalny tok przygotowań do nadchodzącej zimy. Minionego lata na starcie międzynarodowych zawodów nie pojawił się ani razu. Jego jedynym startem były mistrzostwa kraju, gdzie zajął dopiero siódme miejsce. Z najlepszymi zmierzył się dopiero w Engelbergu.

Mistrz nie składa jednak broni

Sam zainteresowany w rozmowie z Michałem Chmielewskim z TVP Sport przyznał, że miał ostatnio inne priorytety niż skoki narciarskie. Skupił się na budowie domu oraz karierze naukowej. Skokowych marzeń jednak nie porzucił, choć o realizację celów łatwo nie będzie.

– Chcę zakwalifikować się na mistrzostwa świata. I, sam nie wiem, być może w najlepszej dwudziestce? A może pięćdziesiątce? Myślę, że stać mnie maksymalnie na TOP10. Ale do tego długa droga. Jeżeli nie będę w stanie potrenować porządnie, to wiem, że skupię uwagę wyłącznie na lotach. Tam rolę odgrywają bowiem inne elementy niż siła fizyczna i szybkie nogi na progu. Tam liczy się bardziej aerodynamika w locie. To łatwiejsze do usprawnienia – wyznał.

Gwarancję występu w czempionacie globu da zajęcie trzykrotne miejsce w czołowej dwudziestce konkursów Pucharu Kontynentalnego. Kolejną szansę do wypełnienia kryterium postawionego przez szwajcarską federację będzie środowy konkurs w kantonie Obwalden.

źrodło: twitter/ sport.tvp.pl/informacja własna