Wąsek i Zniszczoł komentują zawody w Wiśle: “Cóż, nie wyszło”

Fot. Angelika Uchacz

Fot. Angelika Uchacz

Paweł Wąsek i Aleksander Zniszczoł ukończyli konkurs indywidualny w Wiśle na 39. oraz 44. miejscu. Apoloniusz Tajner krótko skomentował występ zawodników kadry B: – Na warunki nic się nie poradzi.

Czwarta i piąta dziesiątka to rejony, w jakich kadra B polskich skoczków narciarskich wylądowała w zawodach rozgrywanych na obiekcie w Wiśle Malince. Do niedzielnego konkursu zakwalifikowali się jedynie Paweł Wąsek i Aleksander Zniszczoł. Ich skoki nie pozwoliły na awans do czołowej trzydziestki i zakończyli zmagania po pierwszej próbie.

Sami zawodnicy komentowali konkurs w sposób jednoznaczny – jest co poprawiać. Paweł Wąsek stwierdził, że zeskok był przygotowany jeszcze gorzej niż w piątek. – Teraz to wszystko stało się twardsze i mamy twardy śnieg z dziurami. Na dole na pewno było niebezpiecznie, ale dało się to opanować – mówił. Co jednak sądzi o swoim występie? – Cóż, nie wyszło. Uczymy się przez cały czas, a sezon jest długi. Mam nadzieję, że uda mi się przenieść te skoki na fajny poziom. Nie oddałem jednak ani jednego skoku, z którego byłbym w pełni zadowolony. Forma jeszcze nie jest stabilna, coś szwankuje – stwierdził zawodnik.

Aleksander Zniszczoł skoczył w konkursie na odległość 103 metrów. – Przy tym wietrze, przy tej belce jest ciężko o metry, gdzie nie ma się w ogóle podporu pod nartą. Skok w serii próbnej był lepszy, ale też nie był super. Ciężko mi teraz na świeżo wyciągać wnioski po tym skoku. Odległość niby satysfakcjonuje, a punkty się pokazują takie, że coś jednak było nie tak – powiedział. – Nie tylko ja sobie nie umiałem poradzić w tych warunkach, ale skoczkowie ze światowej czołówki też nie potrafią przełożyć tego wszystkiego na odległość – podkreślił.

Obydwaj zawodnicy narzekali jednak na warunki panujące na skoczni, a wszyscy podkreślili słowo “loteryjne” jako kluczowe. – W tych godzinach wiatr w Wiśle się wzmaga. Nie mam pojęcia skąd on się tu bierze i dlaczego akurat o tej porze. Jeśli pójdziemy skakać koło dziewiątej, to jest w porządku. Im bliżej do tej dwunastej, trzynastej, tym jest gorzej – mówił Zniszczoł.

Czego więc potrzeba, aby cała sytuacja wyglądała lepiej? – Może treningu na dobrze naśnieżonej skoczni, żeby złapać tą przyczepność. Tego na pewno brakuje. Wiadomo, że w Wiśle jest sztuczny śnieg. Jakimś cudem udało się to przygotować, ale wiadomo jak to jest – komentował Wąsek. Zniszczoł natomiast stwierdził, że jest w szoku, ponieważ przez cały tydzień panowały w Wiśle temperatury rzędu 16-18 stopni. – Ciężko jest przygotować skocznię w takich warunkach. Padał deszcz, było ciepło – dodał.

Występ kadry B skomentował także prezes Polskiego Związku Narciarskiego. – Jeżeli warunki były słabsze, to nic się na to nie poradzi. Ci chłopcy są cały czas w treningu, a kadry A i B współpracują bardzo blisko. Tu się nic nie stało z formą i przygotowaniem, ale będzie wystarczająco dużo zawodów, żeby to udowodnić. Na styczeń bądź luty wszyscy już powinni być w swojej szczytowej formie – mówił Apoloniusz Tajner. – Widziałem w jakich warunkach odbywał się ten konkurs, dlatego upewniłem się u trenerów, że wszyscy zawodnicy są w formie. Bardzo ważne jest wybicie z progu – podkreślił.

Korespondencja z Wisły: Franek Damboń, Mateusz Król

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: