Trener norweskich skoczków zabrał głos w sprawie bezpieczeństwa zawodników

Fot. J. Jędrasiak

Fot. J. Jędrasiak

W dobie pandemii podróże wyglądają zupełnie inaczej. Spełniane są wymogi sanitarne, a drużyny dbają o jak najmniejszą liczbę interakcji. Trener Norwegów, Alexander Stoeckl w swoim liście przyznaje otwarcie – to ich obowiązek. 

Fot. J. Jędrasiak
Fot. J. Jędrasiak

Trener norweskiej reprezentacji w skokach narciarskich podróżuje z drużyną od samego rozpoczęcia zmagań Pucharu Świata w Wiśle. Na własnej skórze doświadczył smak dystansu społecznego, jednak rozumie w jakim celu się go stosuje. Przed rozpoczęciem zmagań w Niżnym Tagile postanowił napisać list otwarty, który został opublikowany na stronie Norweskiego Związku Narciarskiego.

– Jesteśmy w trzecim punkcie naszej pierwszej, długiej, 4-tygodniowej podróży, w Niżnym Tagile w Rosji. Już możemy cieszyć się dobrymi występami (…). Ten list jednak będzie dotyczyć innych spraw – rozpoczął opiekun reprezentacji. – Wszyscy żyjemy pod uciskiem pandemii, chciałbym opowiedzieć trochę o tym, jak nam idzie. Podróżowaliśmy teraz z międzynarodową rodziną skoków narciarskich i byliśmy samotni razem. Oznacza to, że żyjemy oddzieleni od reszty świata w naszym małej bańce (płatku śniegu), aby zapewnić ograniczenie rozprzestrzeniania się infekcji COVID-19. Wybraliśmy to dobrowolnie, aby zapewnić zdrowie i jednocześnie móc występować oraz tworzyć rozrywkę, aby skoki trwały dalej – pisał trener.

Alexander Stoeckl podkreślił, że podróże i zakwaterowanie są dobrze skoordynowane pomiędzy Międzynarodową Federacją Narciarską, organizatorami oraz narodowymi federacjami we współpracy z resortami zdrowia. – Myślę, że każdy w naszym zespole czuje się bezpiecznie i nikt nie myśli, że naraża się tutaj na większe niebezpieczeństwo niż w życiu codziennym: na zakupach, w komunikacji miejskiej czy w pracy. Wręcz przeciwnie, czuję, że mamy większą kontrolę jeśli coś się stanie i możemy szybko zareagować za pomocą dostępnych zasobów – zaznaczył opiekun norweskiej kadry.

Szkoleniowiec wyjaśnił dlaczego nie zaprzestali uprawiania sportu. – Mamy wobec społeczeństwa obowiązek tworzenie rozrywki w życiu codziennym, które poza tym jest dość trudne. Możemy pokazać, że możliwe jest prowadzenie prawie zwyczajnego codziennego życia, jeśli przestrzega się zaleceń i zasad. Chociaż podróżujemy po świecie, mamy tylko kilka przypadków infekcji. (…) Cały czas się testujemy, mamy kontrolę zakażeń na wysokim poziomie. Mamy ich mniej niż można by się spodziewać, patrząc na statystyki. Ośmielam się powiedzieć, że wiele rzeczy robimy dobrze, jeśli chodzi o kontrolę infekcji – napisał.

Wyraził on również uznanie dla swoich współpracowników. – Jestem dumny, że jestem trenerem zespołu, który widzi możliwości i stawia czoła wyzwaniom. Organizatorzy i Międzynarodowa Federacja Narciarska pracują całą dobę, aby ułatwić nam zaprezentowanie się na ekranach telewizorów. Jesteśmy częścią czegoś większego i postaramy się dać z siebie wszystko, aby każdy mógł cieszyć się fantastycznymi chwilami na skoczni – napisał. – Gratulujemy wszystkim pracownikom służby zdrowia, wszystkim nauczycielom, kierowcom autobusów i taksówek, pracownikom handlowym i wszystkim innym, którzy przyjmują odpowiedzialność społeczną. Mam nadzieję, że lubisz skoki narciarskie i kibicowanie nam – zakończył Alexander Stoeckl.

Źródło: Skiforbundet.no