Słoweński talent skakał na zakazanym modelu nart. Sędziowie bezlitośni

screen: www.youtube.com/watch?v=XSwS6PWawLQ

W miniony weekend zawodnicy rozpoczęli rywalizację w ramach FIS Cup. W czeskim Frenstacie pod Radhostem w jednym z konkursów doszło do dość nietypowej sytuacji. Zdyskwalifikowany został bowiem młody Słoweniec – Maksim Bartolj, a jej powodem okazał się nieprzepisowy model nart.

Cene Prevc skaczący na płaskich nartach Petera Slatnara. screen: www.youtube.com/watch?v=XSwS6PWawLQ

Na skoczni im. Jiriego Raski (HS 106) rozegrano dwa konkursy indywidualne (piątek oraz sobota). Podczas drugiego dnia rywalizacji doszło jednak do dość kuriozalnej sytuacji z udziałem młodego słoweńskiego skoczka – Maksima Bartolja. 19-latek, który podczas sobotnich zawodów zajął bardzo dobre 4. miejsce, został jednak zdyskwalifikowany z powodu nieprawidłowości dotyczących nart, a konkretnie ich promienia.

– Promień narty Maksima był zdecydowanie za duży. Głębokość zakrzywienia, która pomaga nam to zmierzyć, wynosiła 1,38 mm, podczas gdy w przepisach dozwolona wartość to co najmniej 3,5 mm – przekazał Christian Kathol w rozmowie ze sport.pl. Austriak w Kraju Morawsko-Śląskim pojawił się gościnnie, przyuczając do nowej roli swojego następcę – Szwajcara Huberta Mathisa. Kathol to poprzedni koordynator zawodów FIS Cup, który jednocześnie pełnił funkcję kontrolera sprzętu w  skokowej “trzeciej lidze”.

Rygorystyczne przepisy i jeszcze bardziej wnikliwe kontrole

Wszystko wskazuje zatem na to, że słoweński skoczek rywalizował na niedozwolonym, tzw. ekstremalnie płaskim modelu nart Petera Slatnara. Według informacji Jakuba Balcerskiego, głębokość zakrzywienia jednej z nich przełożyła się na zawyżoną wartość promienia (około 1000 mm). Obecnie wprowadzone przepisy zezwalają na używanie wariantu półpłaskiego, posiadającego o połowę mniejszy promień (według przepisów jego długość musi wynosić 512 mm).

Dodajmy, że wprowadzenie pomiaru głębokości zakrzywienia przez Międzynarodową Federację Narciarską jest niejako pokłosiem banicji rozwiązania oferowanego przez słoweńskiego producenta. Oprócz tego sprawdzeniu podlegają również szerokość oraz długość nart.

Kuriozalne tłumaczenie Bartolja

Do sprawy odniósł się także sam zawodnik. Jak sam przyznał, wiedział o problemie, jednak liczył na to, że kontrola przebiegnie pomyślnie – To mój błąd. Do tej pory nie byłem świadomy, że wiosną zmieniły się przepisy i jednocześnie zakazano nart, na których skakałem zimą. FIS nie pozwala już jednak korzystać z “ekstremalnie płaskiego” wariantu nart Slatnara, a ja przekonałem się o tym na własnej skórze. Gdy ze sztabem zorientowaliśmy się, że mam niewłaściwe narty, było już za późno, żeby cokolwiek zrobić. Skakałem w nich przez ten weekend, a w razie kontroli miałem nadzieję, że pomiar wyjdzie zgodny z zasadami, bo wiedziałem tylko, że nie są całkowicie płaskie. Zabrakło jednak tych dwóch milimetrów. W Szczyrku będę już jednak skakał w odpowiednim modelu – skomentował srebrny medalista tegorocznych mistrzostw świata juniorów w rywalizacji mieszanej.

Dodajmy, że w tym samym konkursie nieprawidłowości podczas kontroli sprzętu wykryto również m.in. u polskiego skoczka – 16-letniego Wiktora Szozdy. W jego przypadku problematyczny okazał się pomiar kombinezonu na wysokości pasa.

Od początku wzbudzały wątpliwości

O rewolucyjnej nowince sprzętowej Petera Slatnara zrobiło się głośno jeszcze minionej zimy. Korzystali z nich przede wszystkim słoweńscy skoczkowie, ale również zawodnicy z innych krajów jak np. Japończyk Yukiya Sato. W kuluarach mówiło się, że znacząco usprawniały one sylwetkę w locie, a co za tym idzie wpływały pozytywnie również na długość skoku. Problematyczne okazały się jednak względy bezpieczeństwa, o czym boleśnie przekonali się choćby Cene Prevc oraz Lovro Kos.

Ten pierwszy zaliczył groźnie wyglądający upadek na jednym z treningów przed rywalizacją w ramach Turnieju Czterech Skoczni w Oberstdorfie. Z kolei drugi z podopiecznych Roberta Hrgoty kilka dni później w Bischofshofen stracił równowagę podczas lądowania jednego z konkursowych skoków. Za winowajcę tych zdarzeń uważano m.in. właśnie wspomniane płaskie narty, których po licznych głosach krytyki zostały wycofane z użytku po zakończeniu sezonu 2021/22.

źródło: sport.pl