Słodko-gorzkie lato polskich skoczkiń. Trener Kruczek podsumował sezon

Sezon letni dobiega końca. Polskie skoczkinie, które przed dwoma tygodniami rywalizacją w Klingenthal zakończyły tegoroczną edycję Letniego Grand Prix, odbyły jeszcze ostatnie tego lata zgrupowanie w słoweńskim Kranju. Teraz przed kadrowiczkami Łukasza Kruczka pierwsze treningi na torach lodowych, a pod koniec października mistrzostwa Polski na Średniej Krokwi. A co o dyspozycji swoich podopiecznych sądzi sam trener?

fot. Anna Felska

Tegoroczne lato obfitowało w bardzo dużą ilość startów. Poprzednie, ograniczone jedynie do rywalizacji w Wiśle oraz w czeskim Frenstacie, absolutnie nie mogło dać jasnego obrazu dotyczącego dyspozycji zawodników oraz zawodniczek.

Udane lato dla Rajdy i Konderli, obiecująca Szwab

Letnie zmagania, a szczególnie ich druga część była niezwykle udana dla Kingi Rajdy oraz Nicole Konderli. Obie zawodniczki zapunktowały zarówno w niemieckim Klingenthal, jak i wcześniej w rosyjskim Czajkowskim. – Wspomniana dwójka zarówno obecnie, jak i przez większą część lata prezentowała się najlepiej. Ostatnie starty pokazują, że ich dyspozycja jest równa i stabilna, która myślę, że jeszcze może ulec poprawie – przyznał Kruczek.

Szczególnie istotnym problemem dla Nicole Konderli była sfera mentalna. Zawodniczka klubu WSS Wisła w Wiśle wielokrotnie oddawała dobre skoki podczas treningów, jednak nie była w stanie przełożyć tego na kwalifikacje oraz konkurs główny. – Skoki są dużo lepsze, a te wszystkie wpadki wynikały przede wszystkim z braku doświadczenia. Trzeba przecież pamiętać, że wtedy gdy część zawodniczek zaczynała swoje starty w zawodach, ona nie miała jeszcze nart skokowych na nogach – podkreślił Kruczek.

Trudny początek letnich zmagań miała również Kinga Rajda, której zabrakło m.in. na starcie inauguracyjnych konkursów w Wiśle. – Kinga rzeczywiście na początku sezonu zmagała się z pewnymi problemami, jednak na ten moment jest na dobrej drodze, żeby daleko skakać – stwierdził były trener polskiej kadry męskiej.

Dobre lato ma za sobą również najstarsza z kadrowiczek,  24- letnia Joanna Szwab, która podczas zawodów Letniego Pucharu Kontynentalnego w rumuńskim Rasnovie zajęła 3. miejsce. Dla skoczkini z Chochołowa było to pierwsze podium w zawodach rangi międzynarodowej od 7 lat. Ponadto, zdobyła również punkty podczas rywalizacji w rosyjskim Czajkowskim, w ramach Letniego Grand Prix. – Pierwsza część sezonu letniego była w wykonaniu Asi bardzo dobra, a wyniki niezwykle budujące. Niestety, w końcówce ponownie się pogubiła i szukamy rozwiązania problemu – powiedział szkoleniowiec Polek.

Testująca Twardosz i problemy Wiktorii Przybyły

Na zupełnie przeciwnym biegunie znalazła się za to Anna Twardosz, która po obiecującej minionej zimie, kiedy to zdobyła 8 pucharowych oczek, niestety nie była w stanie przełożyć tego na zmagania na igelicie. Skoczkini z Lanckorony nie zdobyła punktów w żadnym z tegorocznych letnich startów. – Tego lata troszkę testowaliśmy w jej przypadku. Nie było jednak tych testów jakoś bardzo dużo. Głównie 2-3 elementy, jednak nie myślę, że miało to aż tak duże znaczenie w kontekście wyników. Problemy Ani wynikały przede wszystkim z błędów w odbiciu i zbyt szybkiego rozluźnienia się – tłumaczył Kruczek.

Z kolei po obiecującym początku lata mocny spadek formy zaliczyła najmłodsza z kadrowiczka Łukasza Kruczka – Wiktoria Przybyła. 17-letnia zawodniczka dwukrotnie przebrnęła kwalifikacje w Wiśle, jednak w pozostałych konkursach Letniego Grand Prix już jej nie obejrzeliśmy. Wzięła za to udział w konkursach niższej rangi. Jej ostatni start w norweskim Oslo zakończył się lokatą poza czołową “30”. – Problemy Wiktorii są trudne do zdiagnozowania. W tej chwili już tendencja się odwraca, ale faktycznie w pewnym momencie dosyć gwałtownie jej skoki uległy zaburzeniu. Problemy, jakie występują od strony technicznej są jasne, ale przez stosunkowo długi okres czasu nie była w stanie poradzić sobie z wprowadzeniem korekt – przyznał trener.

Niewykorzystany potencjał Karpiel: “Stać ją na więcej”

Kamila Karpiel skupiła się za to przede wszystkim na startach w konkursach Letniego Pucharu Kontynentalnego. Tam zapunktowała w trzech z czterech zawodów, w których wzięła udział. Najwyżej uplasowała się w Oslo, gdzie zajęła 10. lokatę. – Wszyscy wiemy, że Kamilę stać na więcej, to nie podlega dyskusji.  Tego lata skupiła się ona głównie na startach na obiektach normalnych, gdyż jej dyspozycja na większe obiekty nie była odpowiednia – wyjaśnił Kruczek. 

Jakie dalsze plany startowe i treningowe czekają polskie skoczkinie? – Od wtorku rozpoczynamy treningi w Zakopanem na torach lodowych, a pod koniec miesiąca czekają nas Mistrzostwa Polski.

Przypomnijmy, że pierwszy konkurs Pucharu Świata kobiet odbędzie się 26 listopada w rosyjskim Niżnym Tagile.

źródło: informacja własna