Raport ze świata skoków. Finowie idą na rekord, ogromne zainteresowanie Ruczynowem i krytykant Kraft

Od sezonu zimowego minęły już ponad dwa miesiące. Skoczkowie przygotowują się do kolejnego cyklu. W tym czasie wciąż dzieje się w skokach narciarskich. Finowie chcą mistrzostw świata, Stefan Kraft krytykuje pomysły FIS, a Jakub Janda nadal narzeka na dramatyczny obraz czeskich skoków.

Kraft punktuje pomysły FIS

Kilkanaście dni temu Międzynarodowa Federacja Narciarska zatwierdziła kalendarze na nowy sezon Pucharu Świata. Mężczyźni zainaugurują zmagania zimowe wyjątkowo wcześnie. Już 5 oraz 6 listopada zawodnicy powalczą o pucharowe na skoczni w Wiśle w warunkach hybrydowych (najazd lodowy, zeskok pokryty igielitem). To oznacza rewolucję w świecie skoków, bo dotąd FIS nie dopuszczała nawet do myśli takiej sytuacji, aby skoczkowie nie lądowali na śniegu.

Nie wszystkim taki pomysł się podoba. – Start na lodowym torze i lądowanie na sztucznej nawierzchni nie bardzo mnie ekscytuje. Musisz wiedzieć, że tory lodowe można wystarczająco schłodzić tylko przy temperaturze powietrza wynoszącej 10, maksymalnie 15 stopni. Jeśli na początku listopada przygrzeje słońce, najazd bardzo zwolni. Skakanie na igelicie i na śniegu to w zasadzie dwa różne sporty, porównywalne do wyścigu Formuły 1, odbywającym się na oponach deszczowych i na slickach – wyznał trzykrotny mistrz świata w rozmowie z “Salzburger Nachrichten”.

Kraft skrytykował też pomysł FIS-u na wprowadzenie nowych zawodów, w których o zwycięstwo rywalizowałyby duety. Zdaniem austriackiego mistrza mogłoby to źle wpłynąć na zawodników, którzy nie mogliby wtedy startować. – Nie sądzę, żeby to było dobre, gdy tylko dwóch zawodników z każdego kraju może wziąć udział w konkursie Pucharu Świata, a reszta ma tylko oglądać. Dla większości zespołu to stracony dzień rywalizacji. Wolałbym, żeby wystartowały co najmniej dwie dwuosobowe drużyny, tak, jak w kombinacji norweskiej.

Janda znów mówi o dramacie czeskich skoków

Za czeskimi skoczkami wyjątkowo nieudany sezon, w którym punkty zawodów najwyższej rangi zdobył jedynie Roman Koudelka. Szef skoków narciarskich w Czechach, Jakub Janda, zwraca uwagę na brak infrastruktury, która utrudnia zawodnikom treningi. – Kiedy Polacy, Niemcy czy Austriacy wracają z zawodów w niedzielę wieczorem, już w poniedziałek po południu są na skoczni i pracują. Niestety nasi chłopcy nie mają gdzie pracować – mówił dla krajowych mediów jeszcze kilka tygodni temu.

Teraz triumfator Turnieju Czterech Skoczni znów zabrał głos. – Jeśli nie znajdziemy trzech milionów koron, skoki narciarskie w naszym kraju mogą zniknąć. Taki jest obraz sytuacji. Musimy bardzo się starać, ale wierzę, że odniesiemy sukces i nie pozwolimy, aby ten sport umarł – powiedział Janda, dla rozgłośni radiowej Radiožurnál. – Mamy pewne talenty, które trzeba wypracować, aby przejście z kategorii juniorów do seniorów było jak najlepsze. Wierzę, że za kilka lat uda nam się wprowadzić ich na mistrzostwa świata, żeby tam wystąpić i przynajmniej zdobyć punkty – przyznał medalista mistrzostw świata.

Lahti po raz ósmy?

Miasto Lahti potwierdziło, że będzie ubiegać się o organizację Mistrzostw Świata w Narciarstwie Klasycznym 2029 i na rok przed terminem, zgłosili już swoją kandydaturę. Za organizację mają odpowiadać właściciele Salppuri Oy, Fiński Związek Narciarski i Klub Narciarski Lahti. Jeśli okaże się, że miasto otrzyma prawo przeprowadzenia czempionatu globu, to przebije własny rekord. Dotąd bowiem Finowie gościli mistrzostwa w Lahti siedem razy. Nikt w historii nie rozdawał narciarzom klasycznym medali tyle razy.

Pogłoski potwierdzone. Adam Małysz startuje na prezesa

Zgodnie z wcześniejszymi informacjami, Adam Małysz wystartuje w czerwcowych wyborach na prezesa Polskiego Związku Narciarskiego. Zwycięzca 39 pucharowych konkursów będzie jedynym kandydatem na to stanowisko. – Nie będę ukrywał, że była to jedna z trudniejszych decyzji w moim życiu. Mam świadomość, że zmieni wiele w stylu mojej pracy – napisał za pośrednictwem mediów społecznościowych.

O swojej kandydaturze Małysz rozmawiał też z Filipem Czyszanowskim z TVP Sport. – Jeśli chodzi o załatwiania, to myślę, że to ogarnę. Trochę ciężko będzie w przypadku bankietów. Nie jestem do tego stworzony. To też była jedna z tych rzeczy, które mnie odwodziły od tej decyzji. Nie podejmowałem tej decyzji, bo trochę mnie to przerażało. A z drugiej strony patrząc na to… czy ja muszą być takim stereotypowym prezesem? Nie. W końcu to ja mam rządzić tym związkiem, więc mogę to robić trochę po swojemu – przyznał były skoczek.

Ogromne zainteresowanie skokami w Ruczynowie

Nieco ponad miesiąc zostaje do trzeciej edycji zawodów dla amatorów w Ruczynowie. I już wiadomo, że impreza w tym roku będzie rekordowa, bo zapisało się 80 osób. Wystarczył tydzień od otwarcia zapisów, żeby liczba chętnych dobiła do górnego limitu. Stało się jasne, że po dwóch znakomitych edycjach ZIELPOL Skoków Amatorów o Puchar inSJders ten trzeba będzie przesunąć. Kiedy organizatorzy ogłosili, że przyjazd zapowiedzieli Maciej Maciusiak, Joanna Szwab, olimpijczycy Szczepan Kupczak i Martyna Galewicz, a także m.in. ekspert TVP Sport Wiktor Pękala, lista zgłoszeń przekroczyła kolejne granice. Zaledwie w dwa lata po testowych, kameralnych zawodach dla garstki zapaleńców gospodarze przyznają: – To podwórko przy naszym domu, więcej jak setki skoczków po prostu nie pomieścimy.

Na 3. edycję ZIELPOL Pucharu inSJders zapisali się m.in. trener kadry Maciej Maciusiak czy mistrzyni Polski Joanna Szwab. – Wracamy do korzeni, robimy zawody “against modern ski jumping” – mówi właściciel obiektu Mateusz Seremak. Na wydarzenie 9 lipca skończyły się miejsca. Honorowy patronat objął Polski Związek Narciarski. A to wszystko już 9 lipca.

Źródło: Organizatorzy zawodów w Ruczynowie / TVP Sport / Radiožurnál / “Salzburger Nachrichten”