Polak, który sędziował w Planicy, tłumaczy błędy. “Nie robimy tego specjalnie”

Ostatnio w skokach narciarskich wiele mówi się na temat sędziowania. Po zastanawiających notach punktowych, które dostali skoczkowie podczas mistrzostw świata w lotach w Planicy, postanowiliśmy przyjrzeć się tej sprawie od wewnątrz, rozmawiając z międzynarodowym sędzią skoków narciarskich Tadeuszem Szostakiem.

fot. P. Ślezińska

Krzysztof Wichowski: W czwartek podczas kwalifikacji do konkursu indywidualnego mistrzostw świata w lotach panowała bardzo duża mgła, przez którą telewidzowie praktycznie nie widzieli lecącego skoczka. Jak ta sytuacja wyglądała w przypadku sędziowania? Czy było cokolwiek widać z budek sędziowskich?

Tadeusz Szostak: My widzieliśmy jeszcze gorzej niż w telewizji, więc można się domyślić jak czasami ta nasza praca wygląda. Poza tym nie mamy zbliżeń, musimy być bardzo skupieni, aby czegokolwiek się dopatrzeć i wypatrzeć wszystko to, co powinniśmy wypatrzeć.

Czy Pana zdaniem sędziom przydałyby się powtórki, aby móc lepiej wykonywać swoją pracę?

Powtórki takie, jak obserwujemy je w telewizji są niewykonalne z racji czasu, jaki one zajmują. Czas przy sędziowaniu jest już dopięty do maksimum. Tutaj głównie chodzi o komfort telewidzów, niż jury. Powtórki raczej nie są możliwe, jednak mam obecnie inną propozycję, która z pewnością poprawi komfort pracy sędziom.

Z jakiego powodu dał Pan Markusowi Eisenbichlerowi, któremu wyraźnie odjechała lewa narta za swój drugi skok w niedzielnych zawodach 17,5 pkt , a nie 16,5?

17,5 dlatego, że to był skok wylądowany , był telemark, natomiast można było odebrać punkty za odjazd. To nie są punkty za sam telemark, czyli moment czysto lądowania, tylko za odjazd. Wygląda na to że koledzy sędziowie, nie dopatrzyli się tutaj tak dużego błędu jak ja. Na pewno mogę powiedzieć, że  potraktowałem wyjątkowo surowo ten skok, stąd moja ocena.

Podczas lotu zawodnika, na co zwraca największą uwagę sędzia ?

Na wszystko. Podczas lotu oceniamy ewentualne ruchy nart, skrzyżowania nart, ruchy rękoma, pasywny lot. Bardzo ważne jest też to, jakie wrażenie na nas robi dany zawodnik.

Dlaczego zdarza się, że sędziowie dają wyższe noty, mimo widocznych błędów zawodników?

My oglądamy zawodnika od tyłu i pod skosem. Czasem są takie błędy, których my nie widzimy z racji tego skosu. Nie widzimy na przykład tej nogi, która jest wykroczna, bo zawodnik jest do nas bokiem i ten ewentualny błąd zasłania. Dlatego błędy podczas sędziowania się zdarzają. Warto pamiętać, że my mamy tylko jedną, określoną perspektywę. Kiedy kilku sędziów daje noty, które wydają się być błędne, to coś musi być na rzeczy. Musiało się wtedy zdarzyć coś, co nie pozwoliło sędziom tego błędu zauważyć. Stoimy też na różnych wysokościach i patrzymy z różnych miejsc, więc to powoduje, że nasz widok może się nieznacznie różnić.

Cała rozmowa poniżej: