Polacy czują na sobie wzrok rywali. Maciej Kot: “O wielu rzeczach nie możemy mówić”

Przygotowania skoczków do kolejnego sezonu Pucharu Świata są już na ostatniej prostej. Cykl treningowy stworzony przez trenera Michała Doleżala różni się od tego praktykowanego przez Stefana Horngachera. Jak to oraz nowe buty wpłyną na formę Macieja Kota? – Teraz najważniejsze będzie zdrowie i spokój – przyznał 28-letni zawodnik.

Maciej Kot poprzedniego sezonu nie może zaliczyć do udanych. Polski skoczek nie ukończył żadnego z konkursów Pucharu Świata 2019/2019 w czołowej dwudziestce, a na mistrzostwa globu w Seefeld nie otrzymał powołania. Reprezentant biało-czerwonych jest jednak pozytywnie nastawiony przed kolejnymi startami. Czuje, że dobrze przepracował ostatnie miesiące treningów, które przebiegły inaczej niż za kadencji Stefana Horngachera. Mowa tu o mniejszej ilości zgrupowań zagranicą. – Myślę, że ograniczenie podróży jest dobre, szczególnie w tym gorącym okresie przedstartowym. Za Stefana więcej wyjeżdżaliśmy, ale było to spowodowane remontem skoczni w Zakopanem i ogólnie brakiem torów lodowych w Polsce. Musieliśmy szukać odpowiednich obiektów. W tym roku byliśmy jednak też w Innsbrucku, Predazzo i na paru innych skoczniach, które kiedyś wybierał Stefan – powiedział.

Dzięki modernizacjom skoczni w Polsce, biało-czerwoni zyskali dodatkowy czas na sportowe zajęcia. – Mamy komfort przygotowań, możemy być na miejscu i więcej czasu przeznaczać na treningi. Nie musimy całego dnia jechać i potem, po takiej podróży, iść na trening, tylko zaczynamy wypoczęci z wysokiego poziomu. To pomaga też w organizacji zgrupowań. Myślę, że to zaprocentuje, ale ocenić będzie można dopiero po sezonie – przyznał Kot. Maciej wysoko ocenia tegoroczne przygotowania. – Jesteśmy wszyscy dobrze przygotowani fizycznie, na co wskazują testy i takie ogólne samopoczucie. Teraz, w tych dwóch ostatnich tygodniach, najważniejsze będzie zdrowie i spokój. Wiadomo też, że pogoda jest średnia, więc należy dodatkowo pamiętać o odpowiednim ubiorze i higienie – dodał.

Polacy mogą wygrywać z rywalami nie tylko dzięki wysokiej dyspozycji sportowej, ale również nowince technologicznej – butach, których nie ma nikt inny. – W nowych butach skacze mi się bardzo dobrze. Wiadomo, że to też nie jest skończony projekt. Te buty faktycznie są już teraz przystosowane do skakania, ale staramy się je rozwijać i ta współpraca układa się pomyślnie. Fabryka jest otwarta na nasze uwagi i rzeczywiście wprowadzają je w życie. Ten sezon jest sporym wyzwaniem dla nas i  producenta – rzekł 28-latek. Mimo że to nie koniec ich testów, to wydaje się, że buty mogą faktycznie wzmocnić Polaków od strony technicznej. – Zdają egzamin i czuć różnicę. Może ona nie jest w tej chwili tak wielka, ale na początku chodzi głównie o to, aby były podobnej jakości co poprzednie. Myślę, że na tę chwilę każdy czuje się w nich komfortowo – powiedział.

Rywale zdążyli już zauważyć, że biało-czerwoni szykują niespodziankę na nowy sezon. Podczas letnich startów spoglądali oni na drużynę Michała Doleżala. – W Klingenthal, na ostatnich zawodach, czuliśmy na sobie wzrok rywali. O wielu rzeczach nie możemy mówić, bo to tajemnica. Tak to się odbywa – podglądamy się nawzajem, może mniej zawodnicy, a więcej trenerzy i osoby odpowiedzialne za sprzęt. To taki gorący okres, w którym chce się zaskoczyć świat. Mam nadzieję, że tak też będzie z naszymi butami – tak Maciej Kot skomentował technologiczną rywalizację miedzy krajami.

Z Zakopanego dla Sportsinwinter.pl,
Angelika Uchacz

Obserwuj

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.