Jeszcze kilkanaście godzin wcześniej świętował srebrny medal mistrzostw świata juniorów w Lillehammer. W piątek pojawił się już na skoczni w Lahti, gdzie rywalizował w konkursie Pucharu Świata.
Dla Kacper Tomasiak były to wyjątkowo intensywne godziny. Podróż, zmiana skoczni i brak treningu sprawiły, że konkursowa próba była jego pierwszym skokiem w Finlandii. To był bardzo intensywny czas. Ostatnie 24 godziny były naprawdę szalone i wymagające.
Tomasiak nie szukał jednak wymówek.
- Trochę mnie to wszystko wymęczyło, ale na same zawody udało się w miarę dobrze przygotować, zarówno mentalnie, jak i motorycznie - przyznał w rozmowie z nami trzykrotny medalista olimpijski.
Największym problemem okazał się brak skoków treningowych. Polak nie zdążył wystartować w serii próbnej, dlatego jego pierwszy skok na tej skoczni był od razu próbą konkursową.
– Zabrakło tych skoków treningowych, żeby wczuć się w skocznię. Ten pierwszy skok często jest trochę dziwny, bo czucie się zmienia. Czasami wychodzi świetnie, ale tym razem akurat się to nie opłaciło – tłumaczył.
Ostatnie tygodnie były dla młodego zawodnika bardzo intensywne także pod względem emocjonalnym. Po sukcesach w na igrzyskach pojawiło się wiele spotkań i obowiązków.
– Na pewno trochę to utrudniło sprawę, ale po igrzyskach udało się trochę odpocząć. Teraz czuję bardziej fizyczne zmęczenie niż emocjonalne. Myślę, że z tym będzie łatwiej się zregenerować – podkreślił.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu sportsinwinter.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz